Wypad na Truskaw – zaskakujący atak na kwaterujący we wsi Truskaw batalion z Brygady Szturmowej SS RONA, przeprowadzony nocą 2/3 września 1944 roku przez wydzielony oddział z Grupy AK „Kampinos” dowodzony przez por. Adolfa Pilcha ps. „Dolina”.
27 sierpnia 1944 okolice Truskawia i Sierakowa obsadziły jednostki kolaboracyjnej brygady SS RONA, uniemożliwiając tym samym komunikację między oddziałami AK w Puszczy Kampinoskiej a powstańczą Warszawą. Nieprzyjaciel rozpoczął wkrótce ataki na polską placówkę w pobliskiej Pociesze. W tej sytuacji dowodzący Pułkiem „Palmiry-Młociny” por. „Dolina” zorganizował nocny wypad na stacjonujących w Truskawiu ronowców. Przy niewielkich stratach własnych Polacy całkowicie rozbili dwa nieprzyjacielskie pododdziały, zdobywając przy tym duże ilości broni i amunicji. Sukces ten – w połączeniu z przeprowadzonym kolejnej nocy udanym wypadem na Marianów – zmusił brygadę RONA do odwrotu z południowych obrzeży Puszczy Kampinoskiej.
„Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska”
thumb|Korpus oficerski Grupy „Kampinos” podczas mszy polowej w Wierszach. Na zdjęciu widoczni m.in. mjr „Okoń” oraz por. „Dolina” Po wybuchu powstania warszawskiego walki objęły również położoną na północny zachód od stolicy Puszczę Kampinoską. W tym czasie struktury Armii Krajowej z terenów przedwojennych gmin Czosnów i Młociny oraz ze wschodniej części gminy Zaborów wchodziły w skład VIII Rejonu „Łęgów” VII Obwodu „Obroża” Okręgu Warszawskiego AK. Rejonem tym dowodził kpt. Józef Krzyczkowski ps. „Szymon”. W przeddzień powstania podległe mu struktury AK mogły wystawić dwa bataliony piechoty o sile pięciu kompanii pierwszej linii. Słabością owych oddziałów pozostawało jednak uzbrojenie. Kapitan „Szymon” oceniał w swych wydanych po wojnie wspomnieniach, że po zakończeniu mobilizacji w lipcu 1944 jego rejon mógł wystawić do walki zaledwie ok. 350-400 uzbrojonych żołnierzy. Szczęśliwie dla strony polskiej układ sił w Puszczy Kampinoskiej uległ diametralnej zmianie pod koniec lipca 1944, gdy w Dziekanowie Polskim stanęło Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK przybyłe z Puszczy Nalibockiej na Kresach Wschodnich. Liczyło ono 861 dobrze uzbrojonych żołnierzy, a na jego czele stał por. Adolf Pilch ps. „Góra”/„Dolina” – „cichociemny”, doświadczony partyzant prowadzący od jesieni 1943 walkę z Niemcami i partyzantką sowiecką. Początkowo kręgi konspiracyjne przyjęły „Dolinę” i jego żołnierzy z dużą nieufnością, gdyż ciążyły na nich oskarżenia o współpracę z Niemcami. Ostatecznie Komenda Główna AK zgodziła się jednak na włączenie zgrupowania nalibockiego w skład VIII Rejonu.
3 sierpnia 1944 na bazie oddziałów VIII Rejonu oraz Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego utworzono Pułk „Palmiry-Młociny”, którego dowództwo objął por. „Dolina”. Po wybuchu powstania w Puszczy Kampinoskiej pojawiły się niewielkie oddziały AK z różnych dzielnic Warszawy, które opuściły miasto po niepowodzeniu pierwszych polskich natarć w godzinie „W”. Stopniowo docierały tam również oddziały z innych rejonów i obwodów Okręgu Warszawskiego AK, a także z sąsiedniego Podokręgu Zachodniego Obszaru Warszawskiego AK. Na bazie tych jednostek powstało partyzanckie zgrupowanie o nazwie Grupa „Kampinos”. W szczytowym momencie liczyło ono około 2700 żołnierzy i 700 koni. thumb|Żołnierze Grupy „Kampinos” wyruszający na odsiecz Warszawie. 19 sierpnia 1944 Działania Grupy „Kampinos” nie zdołały odmienić losów powstania. Po nieudanych atakach na lotnisko bielańskie (1–2 sierpnia 1944) polskie oddziały musiały przejściowo cofnąć się w głąb Puszczy Kampinoskiej. Tymczasem dowództwo AK, które wiązało duże nadzieje z obecnością silnego partyzanckiego zgrupowania w bezpośredniej bliskości Warszawy, skierowało do puszczy mjr. Alfonsa Kotowskiego ps. „Okoń”, polecając mu zorganizowanie odsieczy dla stolicy, a następnie przeprowadzenie energicznych działań zaczepnych w kierunku Powązek. „Okoń” dotarł do Grupy „Kampinos” w nocy 15/16 sierpnia. Zanim to jednak nastąpiło w dowództwie oddziałów puszczańskich powstał chaos kompetencyjny, który w brzemienny sposób wpłynął na działania polskiego zgrupowania. Z powodu wzajemnych niesnasek oraz niezdecydowania dowódców AK nie udało się zorganizować natarcia na tyły niemieckiej Grupy Bojowej „Reinefarth”. Ostatecznie blisko 1000 żołnierzy Grupy „Kampinos” przeszło w dwóch rzutach na stołeczny Żoliborz, gdzie zamierzano ich użyć do przełamania niemieckiej bariery odgradzającej tę dzielnicę od Starego Miasta. Dwa nocne natarcia na silnie umocniony Dworzec Gdański zakończyły się jednak klęską i utratą blisko 500 żołnierzy (20/21 sierpnia i 21/22 sierpnia). Po nieudanych szturmach część „leśnych” powróciła wraz z mjr. „Okoniem” do Puszczy Kampinoskiej, część pozostała natomiast na Żoliborzu. Razem z żołnierzami Grupy „Kampinos” miasto opuściła także pewna liczba powstańców, w tym przede wszystkim 100-osobowa kompania Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki” pod dowództwem por. Jerzego Strzałkowskiego ps. „Jerzy”.
Powróciwszy z Warszawy, mjr „Okoń” przywiózł ze sobą rozkaz podpisany przez gen. Tadeusza Pełczyńskiego ps. „Robak”, który potwierdzał, iż „Okoniowi” podlegają wszystkie jednostki AK w Puszczy Kampinoskiej. W tym samym rozkazie szef sztabu KG AK wyznaczył również nowe zadania Grupie „Kampinos”. Miały one zasadniczo charakter pasywny i nie przewidywały prowadzenia poważniejszych akcji dywersyjnych na tyłach wojsk niemieckich walczących w Warszawie. W myśl rozkazu gen. Pełczyńskiego zadania oddziałów puszczańskich obejmować miały bowiem: organizację bazy zaopatrzeniowej dla powstańczej Warszawy. organizację dostaw broni, amunicji, żywności oraz sprzętu dla walczącej stolicy. rozszerzenie bazy odbiorczo-zrzutowej, służącej przejmowaniu zrzutów broni i zaopatrzenia dokonywanych przez alianckie lotnictwo. rozbudowę ośrodka radiowego „gwarantującego ciągłość pracy”. współdziałanie z oddziałami AK walczącymi w Warszawie w celu likwidacji niemieckich jednostek w północno-zachodniej części miasta. organizację oddziałów dyspozycyjnych dla zapewnienia ochrony bazie odbiorczo-zrzutowej.
W tym okresie Grupa „Kampinos” kontrolowała już niepodzielnie centralny i wschodni obszar Puszczy Kampinoskiej, obejmujący wsie: Ławy, Łubiec, Roztoka, Kiścinne, Krogulec, Wędziszew, Brzozówka, Truskawka, Janówek, Pociecha, Zaborów Leśny i Wiersze. W tej ostatniej wsi ulokowała się kwatera główna zgrupowania. Polskie patrole były także w stanie penetrować liczne sąsiednie miejscowości, nieobsadzone dotychczas przez nieprzyjaciela. Obszar opanowany przez żołnierzy AK nazywany był „Niepodległą Rzecząpospolitą Kampinoską”.
Przybycie RONA do Puszczy Kampinoskiej thumb|Tablica na murze kościoła w Wierszach, upamiętniająca życzliwy stosunek żołnierzy węgierskich do powstańców i ludności cywilnej Zadanie odgrodzenia Warszawy od Puszczy Kampinoskiej dowództwo niemieckie powierzyło początkowo swoim węgierskim sprzymierzeńcom, a dokładnie 12 Dywizji Rezerwowej z II Korpusu Rezerwowego. Niemcy szybko zorientowali się jednak, że stworzony przez sojuszników kordon pozostaje w dużej mierze fikcją, gdyż Honvédzi jawnie sympatyzują z Polakami. Węgierskie dowództwo odrzuciło co prawda polską propozycję zmiany sojuszu, niemniej obie strony zawarły nieformalny „pakt o nieagresji”. Węgrzy nie przeszkadzali w utrzymywaniu komunikacji między oddziałami puszczańskimi a Żoliborzem – kilkukrotnie zezwalając nawet na przemarsz zwartych i dobrze uzbrojonych oddziałów AK w pobliżu swoich placówek. W tej sytuacji pod koniec sierpnia Niemcy wycofali Węgrów z okolic Warszawy, przystępując jednocześnie do wzmacniania kordonu wokół miasta. Grupa „Kampinos” szybko odczuła owe zmiany. W nocy 26/27 sierpnia, względnie rankiem 27 sierpnia, oddział „Jerzyków” zmierzający na Żoliborz z transportem broni, amunicji i żywności został ostrzeżony przez kapelana szpitala w Laskach, ks. prof. Stefana Wyszyńskiego ps. „Radwan III”, iż droga do Warszawy wiodąca przez Truskaw, Laski i Izabelin jest zablokowana przez silne placówki nieprzyjaciela. Niemcy mieli być w dodatku dobrze poinformowani o zbliżaniu się polskiego oddziału. Gdy wysłane naprędce patrole potwierdziły słuszność ostrzeżenia, por. „Jerzy” wycofał swój oddział z powrotem do puszczy. thumb|Dowództwo wydzielonego pułku z Brygady Szturmowej SS RONA podczas walk w Warszawie 27 sierpnia w godzinach popołudniowych do Truskawia i Sierakowa przybył wydzielony pułk z Brygady Szturmowej SS RONA, liczący blisko 1500 żołnierzy. RONA była formacją kolaboracyjną, złożoną głównie z Rosjan i Białorusinów. Na jej czele stał SS-Brigadeführer Bronisław Kamiński. Od 4 sierpnia pułk RONA walczył na warszawskiej Ochocie, a następnie w Śródmieściu Południowym. Już pierwsze starcia z powstańcami ukazały jednak, że jednostka Kamińskiego posiada minimalną wartość bojową, a jej żołnierze zainteresowani są wyłącznie grabieżą, alkoholem i kobietami. Podczas walk na Ochocie ronowcy dopuścili się wielu okrutnych zbrodni na polskiej ludności cywilnej. Ich ofiarą padały nawet niemieckie kobiety służące w formacjach pomocniczych Wehrmachtu. Co więcej, Kamiński powołując się na upoważnienia uzyskane rzekomo od samego Reichsführera-SS Himmlera, okazywał niemieckim generałom jawną niesubordynację. W tej sytuacji niemieckie dowództwo doszło do wniosku, iż dalsza obecność RONA w Warszawie przynieść może więcej szkód niż pożytku. Prawdopodobnie 19 sierpnia Kamiński został pozbawiony dowództwa, a tydzień później wezwano go do Łodzi, gdzie stanął przed niemieckim sądem wojennym, który skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano prawdopodobnie w nocy 28/29 sierpnia. Żołnierzy brygady RONA poinformowano, iż Kamiński zginął z rąk polskich partyzantów.
Tymczasem 23 sierpnia pułk RONA przerzucono ze Śródmieścia Południowego na Muranów, skąd po kilku dniach został odkomenderowany do Puszczy Kampinoskiej, gdzie zajął miejsce zwolnione przez nie budzących niemieckiego zaufania Węgrów. RONA szybko utworzyła zwarty kordon, ciągnący się przez Laski, Izabelin i Borzęcin w kierunku Leszna. Podobnie jak to wcześniej miało miejsce w Warszawie, ronowcy brutalnie terroryzowali polską ludność cywilną. Dla mieszkańców kampinoskich wsi codziennością stały się grabieże i gwałty na kobietach. Osoby, które stawiały opór lub naraziły się żołnierzom, nierzadko były mordowane na miejscu. Do pierwszych potyczek ronowców z żołnierzami Grupy „Kampinos” doszło natomiast 28 sierpnia. Tego dnia w godzinach porannych patrol z kompanii „Jerzyków” udał się do Truskawia, gdzie wdał się w walkę z silnym oddziałem RONA. W starciu poległo lub odniosło śmiertelne rany trzech żołnierzy AK, podczas gdy straty nieprzyjaciela szacowano na dwóch zabitych i ośmiu rannych. Z kolei w godzinach wieczornych RONA przeprowadziła rozpoznanie bojem w rejonie przysiółka Pociecha. Żołnierze AK odparli atak, zabijając lub raniąc kilku ronowców.
Walki pod Pociechą thumb|Pomnik ku czci żołnierzy z kompanii „Jerzyków” poległych w obronie Pociechy
Pociecha stała się w następnych dniach celem licznych nieprzyjacielskich ataków. Zbiegały się tam bowiem drogi z Sierakowa i Truskawia, którymi Niemcy i ich kolaboranci mogli wedrzeć się w głąb opanowanej przez partyzantów puszczy. Ewentualna utrata przysiółka oznaczałaby także odepchnięcie oddziałów AK od strategicznie ważnych szos Warszawa – Modlin i Warszawa – Leszno oraz ostateczne odgrodzenie „Rzeczypospolitej Kampinoskiej” od powstańczej Warszawy. Ponadto obecność polskiej placówki w Pociesze uniemożliwiała Niemcom korzystanie z dogodnego leśnego traktu wiodącego z Warszawy przez Palmiry do Kazunia i Modlina.