Masakra w Dajr Jasin (nazywana także bitwą o Dajr Jasin) miała miejsce w dniu 9 kwietnia 1948, kiedy grupa żydowskich bojowników z organizacji paramilitarnych Irgun i Lechi zaatakowała arabską wieś Dajr Jasin, położoną na zachód od Jerozolimy. Do ataku doszło podczas operacji Nachszon, której celem było przełamanie blokady Jerozolimy i umożliwienie konwojom dotarcie do Jerozolimy. W trakcie ataku doszło do masakry ludności arabskiej – zginęło 242 mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Do zdarzenia tego doszło podczas wojny domowej w Mandacie Palestyny.
Masakra stała się kluczowym wydarzeniem w konflikcie izraelsko-arabskim, mając poważne konsekwencje militarne i demograficzne. Zdarzenie było wielokrotnie wykorzystywane przez różne antyizraelskie grupy, aby podważyć prawo do istnienia państwa Izrael. Również izraelska lewica oskarżyła Irgun i Lechi o złamanie zasad żydowskiej prawomyślności. Niejasny jest udział Hagany w całym zdarzeniu. Masakra bardzo silnie wpłynęła na arabską ludność cywilną, która zaczęła masowo uciekać ze swoich miast i wiosek, będących w pobliżu walk żydowsko-arabskich. Wpłynęło to na zwiększenie liczby palestyńskich uchodźców.
Tło historyczne Uchwalona 29 listopada 1947 Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 181 zakładała, że na terenie byłego Mandatu Palestyny miały powstać dwa państwa (żydowskie i arabskie) oraz mała międzynarodowa strefa obejmująca Jerozolimę i Betlejem. Strefa międzynarodowa miała pozostawać poza granicami obu państw i być zarządzana przez ONZ, które stawały się gwarantem bezpieczeństwa wszystkich świętych miejsc chrześcijaństwa, islamu i judaizmu w obu miastach. Społeczność żydowska zaakceptowała plan podziału Palestyny, jednak Arabowie odrzucili go i dzień później doprowadzili do wybuchu wojny domowej w Mandacie Palestyny. Region Jerozolimy stanowił najsilniejszy punkt sporny. Egzystencja społeczności żydowskiej w Jerozolimie była uzależniona od płynności dostaw z nadmorskiej równiny Szaron i miasta Tel Awiw. Utrzymanie tej komunikacji było dla jerozolimskich Żydów sprawą życia i śmierci. Izraelski dziennikarz Amos Elon argumentował: „Dla wszystkich było jasnym, że bitwa o Jerozolimę nie zostanie rozstrzygnięta na Starym Mieście, ale na wąskim pasie asfaltu, który łączy Jerozolimę z Tel Awiwem. Ta droga decydowała o życiu miasta i bez niej nie było szans na przetrwanie”.
Od samego początku siły arabskie zaczęły atakować linie komunikacyjne prowadzące do Zachodniej Jerozolimy, dążąc do całkowitej izolacji żydowskiej części miasta. W odpowiedzi żydowska organizacja paramilitarna Hagana rozpoczęła organizować konwoje do Jerozolimy. Ich ochronę powierzono elitarnym kompaniom szturmowym Palmach. Zdawano sobie przy tym sprawę, że egzystencja społeczności żydowskiej w Jerozolimie jest całkowicie uzależniona od płynności dostaw z nadmorskiej równiny. Utrzymanie tej komunikacji było dla jerozolimskich Żydów sprawą życia i śmierci. Między grudniem 1947 a lutym 1948 do Jerozolimy dotarło 236 konwojów liczących ogółem 2160 ciężarówek z prawie 9 tys. ton zaopatrzenia. W okresie tym doszło do blisko 70 ataków, śmierć poniosło 37 osób i zniszczono 8 samochodów. W marcu wyruszyło już tylko 45 wypraw z 560 pojazdami, z czego do Jerozolimy dotarło jedynie 37 konwojów. Porażka konwoju Chulda (31 marca 1948) przyniosła całkowitą blokadę miasta. Dowództwo Hagany wyciągnęło z tego wniosek, że taktyka konwojów zawiodła i należy poszukiwać innej metody dostarczania zaopatrzenia do izolowanych społeczności. W rezultacie wdrożono w życie Plan Dalet, a pierwszymi podjętymi działaniami była rozpoczęta 5 kwietnia 1948 operacji Nachszon. Jej celem było przełamanie blokady i umożliwienie konwojom dotarcie do Jerozolimy. Ważną częścią tej operacji okazała się bitwa o al-Kastal, w której to wiosce w dniu 8 kwietnia zginął dowódca Armii Świętej Wojny, Abd al-Kadir al-Husajni. Arabowie odbili wówczas wieś Al-Kastal i odnaleźli ciało swojego zabitego dowódcy. Następnie opuścili zniszczoną wieś i udali się do Jerozolimy, aby zorganizować wielki pogrzeb al-Husajniego. Sytuację ponownie wykorzystali Żydzi, zajmując bez walki opuszczoną al-Kastal.
W pobliżu zaatakowanej wioski al-Kastal leżała kolejna arabska wieś – Dajr Jasin. W 1948 liczyła ona 708 mieszkańców, którzy żyli w 144 domach. Wieś była położona na strategicznym wzgórzu (wysokość 800 m n.p.m.) górującym nad drogą prowadzącą od zachodu do Jerozolimy. Mieszkańcy wsi byli stosunkowo zamożnymi ludźmi, utrzymującymi się głównie z kamieniołomu wapienia. Nie stanowili oni zagrożenia dla żydowskich linii komunikacyjnych, a nawet 20 stycznia 1948 zawarli oficjalny rozejm ze swoimi żydowskimi sąsiadami z położonej po drugiej stronie wadi osady Giwat Sza’ul. Mieszkańcy Dajr Jasin zgodzili się nawet w specjalny sposób sygnalizować Żydom z Giwat Sza’ul obecność we wsi arabskich milicji. W takiej sytuacji za dnia wywieszano bieliznę na sznurze do suszenia (dwie białe z jedną czarną pośrodku), a w nocy zapalano w ustalonym miejscu trzy latarnie. W zamian Giwat Sza’ul gwarantował im bezpieczeństwo oraz swobodne przejście lub przejazd do Jerozolimy. Dowódca obrony Giwat Sza’ul, Ben-Sasson Joma powiedział, że „nie było żadnego incydentu pomiędzy Dajr Jasin a Żydami”. Gdy 28 stycznia 1948 do Dajr Jasin wkroczył duży oddział Armii Świętej Wojny i usiłował zwerbować wieśniaków, jeden ze starszyzny udał się do Jerozolimy, gdzie złożył wyjaśnienia przed Najwyższym Komitetem Arabskim. Przedstawił on arabskim przywódcom, że wieś Dajr Jasin zawarła rozejm ze swoimi żydowskimi sąsiadami i żyje z nimi w pokoju. Wysłuchano go, ale następnie poproszono, aby porozumienie o rozejmie anulować. W dniu 13 lutego arabska milicja przygotowywała się do ataku na osadę Giwat Sza’ul, jednak mieszkańcy Dajr Jasin dostrzegli ich i ostrzegli swoich żydowskich sąsiadów. W akcie zemsty, arabscy bojownicy zabili wszystkie owce we wsi. W dniu 16 marca Najwyższy Komitet Arabski polecił, aby mieszkańcy Dajr Jasin przyjęli grupę syryjskich i irackich ochotników, którzy mieli ich bronić. Wieśniacy odmówili wtedy, i ponowną odmowę dali w dniu 4 kwietnia. Istnieją jednak poważne rozbieżności na temat opinii, że stosunki między Dajr Jasin a jej żydowskimi sąsiadami zawsze układały się spokojnie. W dniu 3 kwietnia z kierunku Dajr Jasin oddano strzały w stronę żydowskich osiedli Beit ha-Kerem i Jefeh Nof. Niektórzy historycy (np. Jo’aw Gelber) twierdzą nawet, że ze względu na intensywność walk w innych rejonach, porozumienie o zawieszeniu broni między Dajr Jasin a Giwat Sza’ul nie obowiązywało już w kwietniu. W pierwszych dniach miesiąca doszło do kilkakrotnego ostrzelania z Dajr Jasin osiedla Moca oraz żydowskiego ruchu na drodze z Jerozolimy do równiny nadmorskiej. Lista rannych zebrana przez brytyjską policję ujawniła, że podczas bitwy o al-Kastal w dniu 8 kwietnia, wzięła udział młodzież arabska z Dajr Jasin.
Kiedy trwały walki o wieś al-Kastal, przywódcy dwóch radykalnych żydowskich organizacji paramilitarnych Irgun i Lechi spotkali się z dowódcą obrony Jerozolimy, Dawidem Sze’alti’elem. Ich zdaniem Dajr Jasin stanowiła zagrożenie dla żydowskich dzielnic w Zachodniej Jerozolimie oraz dla głównej drogi prowadzącej do wybrzeża. Sze’alti’el był niechętny temu planowi i wskazał wieś En Kerem jako lepszy cel ataku. Dowódcy Irgunu i Lechi odrzucili taką możliwość, twierdząc, że byłoby to zbyt trudne zadanie dla nich. Sze’alti’el zakazał im następnie podejmowanie takiej akcji, sugerując im, że siły Irgunu i Lechi przydałyby się podczas walk o al-Kastal. Widząc niechęć ze strony swoich rozmówców, Sze’alti’el ostatecznie ustąpił. Postawił jednak warunek, że we wsi mają pozostać jej mieszkańcy, aby zapobiec utworzeniu w pozostałej pustej przestrzeni nowej arabskiej bazy wojskowej. Decyzji tej sprzeciwił się oficer wywiadu Palmach, Meir Pa’il. Sze’alti’el powiedział jednak, że nie ma siły, aby ich zatrzymać. Szef wywiadu Hagany w Jerozolimie, Jicchak Lewi zaproponował nawet, aby ostrzec mieszkańców Dajr Jasin – Sze’alti’el nie zezwolił na to. Ostatecznie dowódcy Irgunu i Lehi podjęli decyzję, że mieszkańcy Dajr Jasin zostaną wysiedleni, aby przestraszyć pozostałych Arabów w Palestynie. Na odprawie wydano zezwolenie żołnierzom, że mogą zabijać mężczyzn (sprzeciwił się temu Menachem Begin). Podkreślano przy tym, aby nie zabijać więźniów, kobiet i dzieci. Aby umożliwić cywilom ucieczkę, miano pozostawić otwartą drogę do pobliskiej wioski En Kerem.
Zgodnie z danymi Hagany, atak na Dajr Jasin przeprowadziło 120 żydowskich bojowników – 80 z Irgunu i 40 z Lehi. Większość tych ludzi była słabo wyszkolona i niedoświadczona w walce. Koncentracja sił przed atakiem miała miejsce w nocy z 8 na 9 kwietnia 1948. Siły Irgunu zebrały się w osiedlu Beit ha-Kerem, natomiast Lehi w Giwat Sza’ul. Nastrój wśród bojowników był podniosły. Po raz pierwszy, działający dotychczas w podziemiu bojownicy Irgunu i Lehi, mieli otwarcie przeprowadzić natarcie. Współpraca między grupami zwiększała poczucie solidarności. Jako hasło do rozpoczęcia ataku wybrano: „Ahdut Lohemet” (Solidarność bojowników).
Przebieg ataku Atak na Dajr Jasin rozpoczął się w nocy 9 kwietnia 1948. Jednostka Lehi posuwała się wzdłuż drogi z Giwat Sza’ul na zachód do Dajr Jasin. Towarzyszył jej samochód opancerzony z głośnikami, przez które miano wezwać mieszkańców do opuszczenia swoich domów. W ciemnościach ciężarówka zjechała jednak z wąskiej drogi i utknęła w rowie. Jednostka Irgunu wyszła natomiast z Beit ha-Kerem i rozdzieliła się na mniejsze oddziały, które okrążyły wieś od południa i południowego wschodu. O godz. 4:45 nad ranem arabski wartownik strzegący wsi, dostrzegł jakąś sylwetkę. Zawołał w języku arabskim: „Mahmud?” Jeden z nadchodzących bojowników Irgunu zrozumiał, że jest to część ustalonego hasła „Ahdut” i odpowiedział podając drugą część hasła: „Lohemet”. Wartownik zorientował się wówczas, że nadchodzą Żydzi, zaczął krzyczeć „Jahud!” (Żydzi!) i otworzył ogień. Z wyżej położonej pozycji we wsi, arabski snajper otworzył ogień do nadchodzących Żydów, co skutecznie zdezorganizowało natarcie. Większości Żydów brakowało doświadczenia w atakowaniu wiosek w świetle dziennym, brakowało im także jakiejkolwiek broni wsparcia. Wszystko to razem stało się przyczyną zamieszania, w wyniku którego nacierający bojownicy zaczęli biec od domu do domu, wrzucając przez okna i drzwi granaty ręczne do wnętrza. Później tłumaczyli, że obawiali się, że po otworzeniu drzwi zostaną zastrzeleni, gdyż czasami Arabowie przebierali się za kobiety i wykorzystywali sekundy zaskoczenia na oddanie strzałów. W ogólnym zamieszaniu, bojownicy Lehi pomyłkowo postrzelili swojego dowódcę, Amosa Kejnana. O godz. 7:00 rano jednostka Irgunu skontaktowała się z siłami Lehi, przekazując wiadomość, że ze względu na arabski opór i rosnące straty własne, biorą pod uwagę możliwość odwrotu. Ranny dowódca Lehi odpowiedział, że jego ludzie są już w centrum wioski i spodziewają się szybkiego złamania oporu. Jednak dla Irgunu coraz większym problemem była duża liczba rannych. W celu ich ewakuacji wezwano z Jerozolimy ambulans. Następnie bojownicy wyjmowali z domów łóżka oraz drzwi wejściowe, kładąc na nich rannych. Arabskim kobietom i starcom rozkazano przenosić rannych bojowników do ambulansu. W trakcie tej operacji, arabski snajper postrzelił kilkoro Arabów. Przed południem Irgun otrzymał z Jerozolimy dostawę materiałów wybuchowych, i zaczął przy ich pomocy torować sobie drogę od domu do domu. W niektórych wypadkach, siła eksplozji niszczyła całe fragmenty domów, grzebiąc pod ruinami arabskich cywilów. Tymczasem od północy do wsi dotarły dwa pojazdy opancerzone z 4 Batalionu Palmach. Przywiozły one dwa moździerze, których ogień skutecznie uciszył arabskiego snajpera. W ciągu jednej godziny Palmach osiągnął więcej, niż Irgun i Lehi w kilka godzin. Walki zakończyły się około godziny 11:00.
Masakra ludności