thumb|Animacja stref opadów atmosferycznych nad Europą Środkową w lipcu 1997 roku thumb|Zalana miejscowość Stary Dwór w pobliżu Wrocławia thumb|Tablica wmurowana w mosty Młyńskie we Wrocławiu na pamiątkę obrony miasta przed żywiołem thumb|Tabliczka upamiętniająca powódź z 1997 roku – Wrocław, ul. Romualda Traugutta thumb|Tabliczka na budynku Naczelnej Organizacji Technicznej przy ul. Piłsudskiego we Wrocławiu thumb|Tabliczka i marker upamiętniające powódź z 1930 roku we Frankfurcie nad Odrą; obok zaznaczony poziom wody z roku 1997 thumb|Pomnik upamiętniający powódź tysiąclecia w 1997 roku w Słubicach thumb|Wisła podtapiająca okolice Połańca
Powódź tysiąclecia – potoczna nazwa powodzi, która nawiedziła w lipcu 1997 roku południową i zachodnią Polskę, Czechy, wschodnie Niemcy (Łużyce), północno-zachodnią Słowację oraz wschodnią Austrię, doprowadzając na terenie Czech, Niemiec i Polski do śmierci 114 osób oraz szkód materialnych w wymiarze blisko 4,5 miliarda dolarów amerykańskich. Na terenie Polski zginęło 56 osób, a szkody oszacowano na około 3,5 miliarda dolarów. Wylały wówczas wody dorzeczy rzek Biała Głuchołaska, Bóbr, Bystrzyca, Kaczawa, Kwisa, Mała Panew, Nysa Kłodzka, Nysa Łużycka, Odra, Olza, Oława, Osobłoga, Prudnik, Skora, Szprotawa, Ślęza, Widawa i Złoty Potok, a także górnej Wisły i Łaby.
Przyczyny Powódź w 1997 roku została spowodowana przez dwie następujące po sobie fale obfitych opadów, których źródłem była sytuacja meteorologiczna określana jako Vb. Podczas niej utworzył się nad północnymi Włochami niż wywołany napływem chłodnego powietrza z Europy Zachodniej. Niż ten przesuwał się na północny wschód, kierując się nad Bałkany. Układ ten wywołał napływ mas gorącego powietrza pochodzenia morskiego znad Morza Czarnego i Śródziemnego na północ. Zetknięcie się ciepłego wilgotnego powietrza z chłodnym znad Bałtyku spowodowało obfite opady na granicy obu mas powietrza. Od 4 do 8 lipca 1997 na obszarze między Wrocławiem, Katowicami i Brnem zanotowano opady powyżej 200 mm, a na części ponad 300 mm; największe opady zanotowano na Pradziadzie – 455 mm i w Raciborzu – 244 mm. Na czeskiej stacji Lysá hora w Beskidach Morawsko–Śląskich spadło od rana 4 lipca do rana 9 lipca, 586 mm, z tego 510 mm w ciągu 72 godzin. W obszarze, na którym wystąpiła powódź (od Polski do Austrii) w ciągu kilku dni spadła miesięczna ilość opadów, a w górach nawet dwumiesięczna.
Dwa tygodnie później, od 18 do 22 lipca, Czechy znalazły się w zasięgu niskiego ciśnienia z centrum nad Włochami. Niż ten spowodował długotrwałe opady głównie w Karkonoszach i w Górach Izerskich. W okresie od 18 do 21 lipca na Pradziada spadło 139 mm opadów, Wieluń – 116 mm, a na Częstochowę – 115 mm, co również jest równoważne sumie miesięcznych opadów w tych miejscach. W ciągu całego lipca suma opadów przekraczała średnią miesięczną trzy- lub czterokrotnie, a w górach nawet pięciokrotnie.
Przebieg wydarzeń podczas powodzi
Dwie fale opadów
Na obszarze południowej Polski, Czech i Austrii obfite opady deszczu rozpoczęły się w czwartek 3 lipca i trwały kolejny tydzień, do 10 lipca 1997. Opady w Sudetach Wschodnich oraz południowej części Śląska objęły dorzecze Odry i spowodowały, że już 6 lipca pierwsze wsie i miasteczka zostały zalane przez Nysę Kłodzką, Odrę, Prudnik i Złoty Potok. Pierwszymi zalanymi polskimi miastami były Prudnik, gdzie wylała rzeka Prudnik i Złoty Potok, i Głuchołazy, gdzie wylała Biała. W Prudniku woda wdarła się na teren licznych zakładów przemysłowych, w tym ZPB „Frotex”, ewakuowano 192 osoby.
Miasta te w dniu następnym (7 lipca) odwiedził ówczesny premier Włodzimierz Cimoszewicz. Tego też dnia powódź objęła zlewnię górnej Odry (w okolicach Chałupek i Olzy). Lokalnie opady przekroczyły 500 mm, tj. 3-4 razy przewyższyły średnie sumy miesięczne. Od Chałupek do ujścia Nysy Kłodzkiej zabrakło podziałki na łatach wodowskazowych. Również 7 lipca pod wodą znalazło się Kłodzko, gdzie w wyniku podmycia przez Nysę Kłodzką zawaliły się cztery kilkusetletnie kamienice.
8 lipca woda w Kłodzku sięgała ośmiu i pół metra i sięgała pierwszego piętra. Woda doszła też do Krapkowic, przez które fala kulminacyjna przeszła 10 lipca przy stanie wody na Odrze 1032 cm, a sama powódź trwała do 28 lipca.
Dorzecze Odry Od 6 lipca poziom wody zaczął nagle wzrastać. Najpierw Odra wylała w Chałupkach koło przejścia granicznego, 25 kilometrów na południe od Raciborza. Wieczorem ogłoszono w Opolu stan przeciwpowodziowy.
We wtorek 8 lipca woda dotarła do w pobliże Wodzisławia Śląskiego i Raciborza. Przepływ na Odrze wynosił około 3500 m³/s, a poziom wody został przekroczony o 3 metry. Woda rozlała się na odcinku od Chałupek aż do Raciborza. W Chałupkach rozerwała wał. Około godziny 23 w nocy z wtorku na środę kolejna, ponad 10,5-metrowa fala powodziowa dotarła do Raciborza. W dzielnicy Ostróg i Płonia (Racibórz) przerwała wały i miasto zostało zalane z dwóch stron: zarówno od właściwego koryta i kanału Ulgi. Do Raciborza nie można było ani wjechać ani wyjechać, a na ewakuację czekało 14 tysięcy osób. Ta rozpoczęła się w środę 9 lipca rano. W ewakuacji miasta brały udział śmigłowce GOPR-u, a ewakuacja trwała wiele godzin. W ciągu dwóch dni woda podniosła się tam o ponad trzy metry, przy czym nie wiadomo o ile dokładnie, bo wodowskaz w Raciborzu-Miedoni został zalany całkowicie i nastąpiła przerwa w odczytach).
We czwartek 10 lipca roku Odra zalała wyspy Pasieka (to na niej znajduje się Amfiteatr w Opolu) i Bolko w Opolu. Po wysadzeniu wałów w dzielnicy na lewobrzeżu woda zalała m.in. prawie całą dzielnicę z wielkiej płyty Zaodrze, częściowo dzielnice Szczepanowice i Półwieś.
Skumulowanie rzek Pomiędzy Opolem a Brzegiem do Odry wpada Nysa Kłodzka. Wytworzyła się skumulowana fala powodziowa, a w kierunku Wrocławia szła 6-metrowa fala powodziowa. Zdecydowano o wysadzeniu wałów we wsi Łany, do czego jednak ostatecznie nie doszło.
12 lipca woda dotarła do Wrocławia. Woda nadeszła zarówno od strony Ślęży jak i Odry. Zalana została duża część miasta: przede wszystkim dzielnica Kozanów, poza tym w mieście uszkodzone zostały m.in. stacja uzdatniania wody, archiwum sądowe, wysypisko śmieci na Maślicach, filharmonia, Teatr Polski oraz Akademię Muzyczną.
Następnie Odra zalała część Głogowa oraz pobliskie miejscowości. Najbardziej ucierpiała dzielnica Ostrów Tumski. Linia kolejowa na trasie Głogów–Wrocław była całkowicie zalana, tworząc miejscami kilkumetrowej głębokości kanał wodny. Pociągi na tej trasie były odwołane. Na terenie Ostrowa Tumskiego w Głogowie woda sięgała do 1,5 metra wysokości zalewając praktycznie całą wyspę i podtapiając most Tolerancji oraz most na Starej Odrze w Głogowie. Pobliskie miejscowości również ucierpiały m.in. Serby, Sobczyce, Kotla, Głogówko, Grodziec Mały. Wyjazd z Głogowa w kierunku Leszna i Poznania był praktycznie niemożliwy z powodu podtopienia mostu oraz drogi.
Druga fala opadów wystąpiła pomiędzy 18 a 22 lipca. Spowodowały one wezbrania jeszcze większe od tych z pierwszych dni miesiąca. Ocenia się, że przepływy maksymalne były w niektórych miejscach bliskie przepływom, jakie statystycznie mogą się zdarzyć z prawdopodobieństwem 0,1% (jest to tzw. woda tysiącletnia). Maksymalne dotychczas zanotowane poziomy wody zostały na górnej Odrze przekroczone na odcinku długości ponad 500 km, licząc od granicy państwa z Czechami. Na dolnym odcinku druga fala wywołała na przykład 27 lipca w Słubicach i Frankfurcie nad Odrą wezbranie do poziomu 657 cm, o kilkadziesiąt centymetrów więcej niż fala pierwsza (17 lipca – 620 cm) i więcej od najwyższego tam zanotowanego do tej pory (w listopadzie 1930 roku – 635 cm).
Opole
Do Opola fala kulminacyjna przyszła 10 lipca 1997 roku. Stan alarmowy ogłoszono 6 lipca a dwa dni później po czwartej nad ranem woda wdarła się do Opola, a jej stan podniósł się do 590 centymetrów. Jako pierwsze zalane zostały dzielnice na południu Opola. Przerwany został wał w dzielnicy Metalchem, co skutkowało zalaniem wielu znajdujących się tam fabryk. Następnie fala dotarła na wyspy: Bolko i Pasieka. Tam zalanych zostało wiele ważnych dla miasta instytucji, m.in. sztuczne lodowisko Toropol wraz z hotelem, Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Fryderyka Chopina razem z należącą do niej bursą, konsulat Republiki Federalnej Niemiec, siedziby: rozgłośni Radia Opole i dziennika „Nowa Trybuna Opolska”, która na czas powodzi przeniosła się do sali sprzedażowej sklepu komputerowego, przedszkole i gimnazjum, amfiteatr, zoo, a także Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Instytut Śląski. Najbardziej dotknięte powodzią zostały dzielnice Wyspa Pasieka, Wyspa Bolko i Zaodrze Bliższe, gdzie zalane zostało 100% zabudowy.
Zintensyfikowane działania mające na celu zabezpieczenie miasta sprawiły, że woda nie zalała Starego Miasta, znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie Młynówki. Według wielu świadków na terenie Opola miały miejsce dwie akcje wysadzania wałów. Pierwszy wał miał zostać wysadzony w okolicach Winowa, a następnie wał na tzw. bliskim Zaodrzu, przez co zostało zalane całe Zaodrze, ale przed zalaniem uratowano Stare Miasto i centrum. Ze względu na bardzo gwałtowny przybór wody nie ewakuowano mieszkańców Zaodrza. Ci przez wiele godzin koczowali na dachach i balkonach wieżowców czekając na ratunek. W centrum miasta zorganizowano punkt pomocy, gdzie zbierali się ludzie poszkodowani w powodzi; często ich jedynym ocalałym majątkiem były ubrania, które mieli na sobie. W trakcie akcji ratunkowej zwracano szczególnie uwagę na obszary w okolicach zalanych nekropolii, tak jak miało to miejsce przy ul. Wrocławskiej i Metalchemie.
Wrocław
Największe straty w dorzeczu górnej Odry zanotowano w powiatach wodzisławskim i raciborskim oraz opolskim. Jeszcze dwa dni przed powodzią lokalne wydanie Gazety Wyborczej informowało: We Wrocławiu nie grozi nam powódź, ale (...) pojedyncze piwnice mogą być podtopione. Do Wrocławia najwyższa fala powodziowa zaczęła docierać 12 lipca, w sobotę, w godzinach południowych. Fakt, że mieszkańcy miasta wiedzieli już z prasy, radia i telewizji, jakie szkody wyrządziła Odra w Raciborzu i Opolu, oraz że dla większości z nich był to dzień wolny od pracy, znacząco wpłynął na ich mobilizację i zdolność do samoorganizacji w działaniach wobec zbliżającego się zagrożenia. Już w poprzedzający czwartek (10 lipca) prezydent miasta Bogdan Zdrojewski, zaalarmowany sytuacją w Opolu, zaapelował do mieszkańców Wrocławia, by zaczęli gromadzić zapasy wody pitnej, a do dyrektorów największych instytucji w mieście – by podjęli stosowne działania przygotowawcze na wypadek powodzi. W czwartek i w piątek rozważano możliwość obniżenia wysokości zbliżającej się do Wrocławia fali powodziowej przez przerwanie wałów w Jeszkowicach i Łanach. Sprzeciw dużej grupy zgromadzonych mieszkańców tych wsi oraz Kamieńca Wrocławskiego, szczególnie w Łanach, uniemożliwił jednak rozlanie wody po tamtejszych polach i zabudowaniach mieszkalnych, choć prace przygotowawcze i gromadzenie ładunków wybuchowych przez saperów już trwało. Wały były zabezpieczone kordonem policji, ale okoliczni mieszkańcy 11 lipca w nocy zebrali się by bronić wsi przed zalaniem. Nie pomogła nawet interwencja wojewody wrocławskiego. Tego samego dnia prezydent Zdrojewski wydał zarządzenie o ewakuacji mieszkańców osiedli graniczących z Wrocławiem od północy i wschodu. Większość mieszkańców odmówiła jednak i została w domach.