Afera 100 sekund – potoczne określenie incydentu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, do którego doszło 4 lutego 2004 roku. W ciągu około 100 sekund, wskutek dwóch następujących po sobie zleceń sprzedaży i kupna kontraktów terminowych na WIG20, doszło do gwałtownego, krótkotrwałego wahnięcia kursu. Sprawa zakończyła się w 2018 roku prawomocnym wyrokiem skazującym dwóch maklerów za manipulację.

Przebieg 4 lutego 2004 roku o godz. 15:15 do biura domu maklerskiego PKO BP zadzwoniła klientka ze zleceniem kupna 4 kontraktów terminowych marcowej serii na WIG20. Przyjmujący zlecenie makler (Rafał G.) przerwał po chwili rozmowę, prosząc o późniejszy kontakt – zamiast zlecenia kupna wprowadził bowiem zlecenie sprzedaży, opiewające na 4 tysiące kontraktów. W efekcie wycena kontraktów na WIG20 spadła o ok. 6,6%. Próbując naprawić pomyłkę, makler złożył zlecenie kupna tej samej liczby kontraktów, co wywołało wzrost wyceny o ok. 17%. Po kilku minutach kurs wrócił do wyjściowego poziomu. Zlecenia wprowadzono z wykorzystaniem kodu dostępu innego maklera (Bartosza J.), makler pominął przy tym wewnętrzne oprogramowanie biura, które weryfikowałoby pokrycie depozytu zabezpieczającego.

Skutki finansowe Według ustaleń prokuratury wskutek zdarzenia stratę o łącznej wartości ok. 5,44 mln zł poniosło 307 inwestorów, a tę samą kwotę zyskało 777 inwestorów. Dom Maklerski PKO BP pokrył powstałą na rachunku klientki stratę w wysokości 3,84 mln zł – zlecenia zrealizowano niezgodnie z jej dyspozycją, co potwierdziło nagranie rozmowy – oraz zapłacił Komisji Papierów Wartościowych i Giełd karę w wysokości 0,4 mln zł. Najwięcej, ok. 2,6 mln zł, zyskała zarejestrowana na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych spółka Cagliari International, która miała wystawione odpowiednie zlecenia oczekujące.

Śledztwo i proces Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trafiło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie 5 lutego 2004 roku, nazajutrz po zdarzeniu, a 12 lutego wszczęto dochodzenie. Zarzuty postawiono dwóm mężczyznom – maklerowi BDM PKO BP (Rafał G.) oraz pełnomocnikowi rachunku spółki Cagliari (Arkadiusz Oziębło), prywatnie znajomemu maklera; według ustaleń śledztwa osoba składająca pierwotne zlecenie była powiązana rodzinnie z pełnomocnikiem. Rachunek spółki początkowo zamrożono, a blokadę przedłużano, jednak po jej wygaśnięciu – wobec braku podstaw prawnych do dalszego wstrzymania zgromadzonych na nim środków – konto odblokowano, a zgromadzone na nim ok. 6,5 mln zł zniknęło. Akt oskarżenia, obejmujący m.in. manipulację kursem instrumentów finansowych oraz oszustwo, wpłynął do sądu w listopadzie 2005 roku, lecz pierwsza rozprawa odbyła się dopiero 18 marca 2011 roku; w międzyczasie akta przekazywano między sądem rejonowym a okręgowym, a terminy wielokrotnie przekładano.

Prawomocny wyrok skazujący zapadł przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia 6 lipca 2018 roku. Obu oskarżonych uznano za winnych i wymierzono im kary po 1,5 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata oraz grzywny. Sąd zobowiązał ich również do naprawienia szkody na rzecz banku w kwocie ok. 3,83 mln zł. Apelacje obrońców zostały oddalone.

Uwagi

Przypisy

Kategoria:2004 w Warszawie 100 sekund 100 sekund Kategoria:Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie Kategoria:Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski