thumb|240px|Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata w języku portugalskim (wyd. zrewidowane) Świadkowie Jehowy w Mozambiku – społeczność wyznaniowa w Mozambiku, należąca do ogólnoświatowej wspólnoty Świadków Jehowy, licząca w 2023 roku 87 668 głosicieli, należących do 1651 zborów. Na dorocznej uroczystości Wieczerzy Pańskiej w 2023 roku zgromadziły się 352 094 osobyW związku z pandemią COVID-19 od 14 marca 2020 roku do 31 sierpnia 2022 roku działalność od domu do domu była zawieszona (prowadzona była listownie, telefonicznie, w formie elektronicznej, od 31 maja 2022 roku wznowiono publiczną działalność ewangelizacyjną). Od 1 kwietnia 2022 roku program uroczystości Pamiątki śmierci Jezusa Chrystusa oraz zebrań zborowych przeprowadzany jest w formie hybrydowej: w Sali Królestwa i poprzez wideokonferencje (jest też transmitowany przez stacje radiowe i telewizyjne). Do końca 2022 roku wstrzymano organizowanie kongresów regionalnych i zgromadzeń obwodowych z osobistym udziałem obecnych. Ich program został zamieszczony w oficjalnym serwisie internetowym jw.org.. Działalność miejscowych głosicieli koordynuje Biuro Oddziału w Maputo.
Historia Początki Początki działalności Świadków Jehowy w Mozambiku sięgają roku 1925, kiedy Albino Mhelembe, Mozambijczyk pracujący w kopalniach Johannesburga w Południowej Afryce, został ochrzczony i powrócił do miejscowości Vila Luísa (obecnie Marracuene) w południowej części Mozambiku, by prowadzić działalność kaznodziejską. W wyniku jego działalności powstały nowe grupy w Lourenço Marques (obecnie Maputo). W tym samym czasie John i Esther Hudsonowie z Afryki Południowej studiowali Biblię z Greshamem Kwazizirahem w Niasie. W roku 1927 Gresham Kwazizirah oraz Biliyatim Kapacika przenieśli się z Niasy, prowadząc działalność na północy i w centrum Mozambiku. Spotkali oni zbór, należący do tzw. ruchów Strażnicy. Poświęcając czas na rozmowy z jego pastorem, wkrótce pozyskali pastora i cały zbór.
W roku 1929 z Południowej Afryki przybyli Henry i Edith Myrdalowie, pierwsi głosiciele pochodzenia europejskiego, którzy rozpoczęli działalność wśród ludności portugalskiej. Po czterech latach przybyło małżeństwo de Jagers. W 1935 roku przyjechało kolejnych dwóch pionierów: Fred Ludick i David Norman, którzy jednak po pięciu dniach zostali wydaleni z kraju, ze względu na prowadzoną przez nich działalność ewangelizacyjną.
W 1939 roku Świadkiem Jehowy w Inhamindze został Janeiro Jone Dede. Wkrótce powrócił do rodzinnej miejscowości Mutarara i rozpoczął służbę w charakterze pioniera specjalnego. Służbę pionierską podjęli też jego bracia Antonio i João. W roku 1946 Janeiro został aresztowany przez portugalską tajną policję PIDE i wysłany do Tete, a po czterech latach został osadzony w więzieniu w Beirze. Po procesie razem ze swoimi braćmi został zesłany na siedem lat na Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą. Aby do powrotu braci z zesłania opiekować się zborem w Mutarara, z Południowej Afryki powrócił Portugal Dede. W marcu 1957 roku mimo gróźb tajnej policji Janeiro Jone Dede po powrocie z zesłania ponownie podjął działalność kaznodziejską jako pionier specjalny. Później przez 10 lat usługiwał zborom w charakterze nadzorcy obwodu.
W roku 1957 grupę głosicieli z Lourenço Marques wywieziono na Wyspę Świętego Tomasza, gdzie rozpoczęli działalność kaznodziejską. Sional Tomo zwolniony po dwóch latach z zesłania wkrótce został ponownie zesłany, tym razem do Meconta, gdzie w wyniku jego działalności powstał zbór. Do Lourenço Marques z Południowej Afryki powrócił Francisco Zunguza, który objął opiekę nad małą grupką zainteresowanych. Po ślubie został nadzorcą podróżującym i wraz z żoną Pauliną odwiedzał grupy współwyznawców.
Próba legalizacji Biuro Oddziału w Południowej Afryce, zaniepokojone prześladowaniami i deportacjami stosowanymi przez władze kolonialne, w 1954 roku wysłało do kraju Miltona Bartletta, absolwenta Szkoły Gilead, który odbył rozmowy z konsulem amerykańskim oraz wysokim urzędnikiem portugalskim. W wyniku tych rozmów złożono wniosek do gubernatora generalnego o zalegalizowanie działalności. W następnym roku John Cook, również absolwent Szkoły Gilead, odwiedził konsula brytyjskiego w Mozambiku. Z wszystkich tych rozmów wynikało, że ze względu na konkordat Kościół katolicki cieszy się uprzywilejowaną pozycją, a Świadkowie Jehowy w opinii tajnej policji są uważani za najbardziej niebezpieczną grupę religijną, oraz że legalizacja Świadków Jehowy wydaje się niemożliwa.
W 1956 roku Biuro Oddziału w Niasie, sprawujące nadzór nad działalnością w Mozambiku, zaczęło wysyłać pionierów specjalnych w północne rejony kraju. Wkrótce zwłaszcza w pasie przygranicznym pojawiali się zainteresowani. Gdy w działalności kaznodziejskiej uczestniczyło 25 osób, poproszono Biuro Oddziału w Południowej Afryce o przysłanie przedstawiciela, który by ochrzcił grupę zainteresowanych. Do tego zadania wyznaczono Francisco Zunguzę i 24 sierpnia 1958 roku odbył się pierwszy w Mozambiku chrzest, który przyjęło 13 osób. Raz na pół roku grupkę Europejczyków z Lourenço Marques odwiedzali Halliday i Joyce Bentleyowie, małżeństwo misjonarzy, wysyłani przez Biuro Oddziału w Niasie.
Mozambik odwiedził Milton Henschel z Biura Głównego. W roku 1963, obok od lat działającego zboru mozambickich głosicieli, utworzono w stolicy zbór złożony z głosicieli pochodzenia europejskiego. W 1959 roku w stolicy rozpoczęto urządzenie wykładów publicznych koło targowisk, korzystając z urządzeń nagłaśniających, co gromadziło dużo osób. Metodą tą posługiwano się przez kilka lat, dzięki czemu zbór mozambickich głosicieli został podzielony na cztery.
W roku 1967 w Malawi odbyły się zgromadzenia okręgowe pod hasłem „Dzieło czynienia uczniów”. Ponieważ trzy z nich zorganizowano w pobliżu granicy, uczestniczyli w nich współwyznawcy z Mozambiku. W październiku tego roku działalność w Malawi została zdelegalizowana, co doprowadziło do wybuchu drugiej fali prześladowań Świadków Jehowy w Malawi. Liczna ich grupa w desperacji uciekła do Mozambiku. W przeciwieństwie do postępowania wobec mozambickich Świadków Jehowy, portugalskie władze kolonialne przyjęły uchodźców życzliwie. Utworzono dwa duże obozy uchodźców w pobliżu Mocuby, do których władze dostarczały żywność. W jednym z tych obozów przebywało 2234 Świadków Jehowy z Malawi, dla których współwyznawcy z Mozambiku organizowali pomoc humanitarną. Obecność licznej grupy głosicieli przyczyniła się do intensywnej działalności ewangelizacyjnej na północy Mozambiku. W mieście Beira Świadkowie Jehowy cieszyli się większą swobodą niż w stolicy, jedyne trudności spotykały ich podczas działalności kaznodziejskiej.
Pierwszy zakaz działalności (1968–1974) W 1968 roku w Lourenço Marques tajna policja PIDE nakazała starszym zboru podpisać oświadczenie o przyjęciu do wiadomości, że Świadkom Jehowy zabroniono działalności ewangelizacyjnej, a zebrania mogą urządzać jedynie w gronie rodzinnym, ponieważ prowadzą działalność nielegalnie. Blisko rok później PIDE zatrzymała 16 osób pełniących odpowiedzialne zadania w zborach, a wkrótce nastąpiły kolejne aresztowania. Zostali oni bez wyroku osadzeni w zakładzie karnym w dzielnicy Machava. O aresztowanych i o ich rodziny zatroszczyło się południowoafrykańskie Biuro Oddziału. Również Amnesty International czyniła starania, by uwolnić Świadków Jehowy. Literaturę do więzienia dostarczali krewni w paczkach żywnościowych. W małych grupkach organizowano zebrania zborowe.
W 1974 roku doszło do zmian politycznych. Rewolucja goździków z 25 kwietnia zakończyła dyktaturę w Portugalii oraz spowodowała radykalne zmiany w jej zamorskich koloniach. Efektem była amnestia i zwolnienie z więzień wszystkich więźniów politycznych. Więzienia opuścili również Świadkowie Jehowy. W okresie zakazu w zborach nastąpił znaczący wzrost liczby głosicieli.
Zorganizowano zgromadzenie obwodowe, na które przybył koordynator południowoafrykańskiego Biura Oddziału Frans Muller. Obecny był również Elias Mahenye, długoletni nadzorca obwodu na południu kraju. W zgromadzeniu uczestniczyło około 2000 osób, a wśród nich kilkadziesiąt uwięzionych w czasie zakazu. Połowę obecnych na tym zgromadzeniu stanowiły osoby, które zostały Świadkami Jehowy właśnie w czasie zakazu działalności. W roku 1974 ochrzczono 1209 osób, a rok później 2303.
Drugi zakaz działalności (1975–1991) W tym czasie w kraju zapanowała gorączka rewolucyjna wywołana przez ruch FRELIMO. Od każdego oczekiwano poparcia zachodzących w kraju zmian politycznych. Nowym władzom przeszkadzała neutralna postawa Świadków Jehowy. Przed zaplanowanym na 25 czerwca 1975 roku proklamowaniem niepodległości, nowo wybrany prezydent w przemówieniu radiowym określił Świadków Jehowy mianem agentów PIDE, pozostawionych w kraju przez portugalskich kolonistów. Wezwał też ludność kraju do skończenia ze Świadkami Jehowy raz na zawsze. Doprowadziło to do wybuchu nacjonalizmu i powstawania grup operacyjnych, których jedynym celem było aresztowanie wszystkich Świadków Jehowy.
Wkrótce w więzieniach znalazły się tysiące Świadków Jehowy. Rządowa propaganda dalej wzbudzała wrogość wobec tej grupy religijnej. Wielu pozostających na wolności wolało oddać się w ręce władz, spodziewając się większego bezpieczeństwa w więzieniu wśród współwyznawców i krewnych niż na wolności. Od października 1975 roku do Biur Oddziałów w Rodezji (dzisiejsze Zimbabwe) i w Południowej Afryce zaczęły docierać informacje od nadzorców obwodów i różnych głosicieli, ukazujące skalę tragicznej sytuacji Świadków Jehowy w Mozambiku.
Władze państwowe prawdopodobnie nie planowały tak brutalnych prześladowań, do jakich w końcu doszło. Wynikały one w dużej mierze z inicjatywy niższych urzędników, którzy za wszelką cenę postanowili zmienić głęboko zakorzenioną neutralność Świadków Jehowy w sprawach politycznych. Wskutek panujących w więzieniach warunków: brudu, zaduchu przepełnionych cel i niedożywienia w ciągu kilku miesięcy w więzieniu w Maputo (dawne Lourenço Marques) zmarło ponad 60 dzieci. Osoby pozostające na wolności z narażeniem swojego bezpieczeństwa robiły wszystko, by wesprzeć przebywających w więzieniach; niektórzy wyprzedali całe swoje mienie, aby dostarczać uwięzionym żywność. Równocześnie do wyjątkowej sytuacji doszło w prowincji Sofala, gdzie Świadków Jehowy zamknięto w luksusowym hotelu w Beirze i aż do wywiezienia dostarczano posiłki.
Nie wszyscy jednak Świadkowie Jehowy zostali uwięzieni. Mimo skrupulatnych poszukiwań prowadzonych przez przeciwników, w każdym ważniejszym mieście kraju pozostali głosiciele lub osoby zainteresowane. Chociaż było to bardzo niebezpieczne, urządzano zebrania zborowe oraz prowadzono działalność kaznodziejską. W Beirze do rodziny Mariendów dołączyła grupka osób zainteresowanych. Na południu kraju działała grupa głosicieli w miejscowości Tete. Biuro Oddziału z Rodezji (dzisiejsze Zimbabwe) skierowało dwóch przedstawicieli, by usługiwali tej odosobnionej grupie głosicieli. W prowincji Nampula w zebraniach uczestniczyło 50 osób, a 5 zainteresowanych z tej grupy zostało ochrzczonych.
Obóz Carico W okresie od września 1975 do lutego 1976 roku wszystkich uwięzionych Świadków Jehowy, zarówno przetrzymywanych w więzieniach, jak i pod gołym niebem, wywieziono w miejsce trzymane w tajemnicy. Jedna z największych kolumn, która wyruszyła 13 listopada 1975 roku z Maputo, składała się z 14 autobusów więźniów. Inni byli wywożeni zarówno autobusami, jak również ciężarówkami i samolotami. W końcu dotarli do oddalonego o 1800 kilometrów od Maputo obozu Carico, położonego nad rzeką Munduzi, 30 kilometrów od Milange. W miejscu tym od 1972 roku mieszkały na prawach uchodźców tysiące Świadków Jehowy z Malawi, którzy uciekli przed falą prześladowań w ich kraju. Niespodziewanie dla prześladowców zostali tam gościnnie przyjęci przez współwyznawców. W tym okresie Świadkowie Jehowy z całego świata rozpoczęli kampanię pisania listów do władz kraju z prośbami o zaprzestanie brutalnych prześladowań mozambickich współwyznawców.