thumb|Polscy nauczyciele w drodze na egzekucję w „Dolinie Śmierci” Egzekucje w fordońskiej „Dolinie Śmierci” – seria zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w dolinie położonej w pobliżu miasteczka Fordon (dziś dzielnica Bydgoszczy). W miejscu tym – nazwanym później „Doliną Śmierci” – bojówkarze paramilitarnego Selbstschutzu oraz funkcjonariusze Einsatzgruppen zamordowali jesienią 1939 roku od 1200 do 3000 mieszkańców Bydgoszczy i okolicznych miejscowości. Większość ofiar „Doliny Śmierci” stanowili przedstawiciele polskiej i żydowskiej inteligencji oraz duchowieństwa katolickiego. Fordońska „Dolina Śmierci” jest największą zbiorową mogiłą na terenie Bydgoszczy, a zarazem stanowi najbardziej znany symbol martyrologii mieszkańców miasta w czasie II wojny światowej.

Intelligenzaktion w Bydgoszczy thumb|right

W pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji Pomorze było tym regionem Polski, w którym nazistowski terror przybrał najbardziej brutalną formę. Nawet jednak na tym tle niemieckie represje wobec ludności Bydgoszczy charakteryzowało wyjątkowe nasilenie, co uczyniło z miasta jeden z symboli niemieckich okrucieństw popełnianych w okupowanej Polsce. Aresztowania i egzekucje, dokonywane w pierwszych dniach okupacji rękami żołnierzy Wehrmachtu i członków Einsatzgruppen, odbywały się początkowo w atmosferze chaosu i stanowiły zemstę za wydarzenia tzw. bydgoskiej „krwawej niedzieli” z 3–4 września 1939 (niem. Bromberger Blutsonntag)Tak goebbelsowska propaganda określała wypadki, do których doszło w Bydgoszczy w dniach 3-4 września 1939. W polskiej historiografii są one opisywane jako krwawe stłumienie przez wojsko polskie niemieckiej akcji dywersyjnej w mieście, a w niemieckiej – jako pogrom tamtejszych volksdeutschów. Goebbelsowska propaganda dołożyła wielu starań, aby wydarzenia w Bydgoszczy zostały przedstawione w sposób poruszający i stanowiły propagandowe uzasadnienie dla nazistowskiej polityki eksterminacyjnej prowadzonej na ziemiach polskich (zwłaszcza na Pomorzu). oraz opór stawiany wkraczającym oddziałom niemieckim przez miejscową Straż Obywatelską. Owe represje przekształciły się później w zorganizowaną akcję eksterminacyjną, której celem była likwidacja polskiej inteligencji oraz tzw. warstwy przywódczej w Bydgoszczy. Był to zresztą jedynie element szeroko zakrojonych działań eksterminacyjnych, które okupanci niemieccy realizowali na całym Pomorzu w ramach tzw. akcji „Inteligencja”.

Od końca września 1939 w Bydgoszczy miała miejsce seria niemieckich „akcji oczyszczających” wymierzonych – podobnie jak to miało miejsce w innych regionach okupowanej Polski – w konkretne grupy zawodowe (np. nauczycieli, duchownych katolickich), środowiska społeczne oraz członków organizacji i stowarzyszeń krzewiących polskość (takich jak Polski Związek Zachodni, Liga Morska i Kolonialna czy Związek Powstańców i Wojaków). Ponadto na celowniku okupanta znaleźli się Żydzi. Między innymi: 14 października 1939 zorganizowano obławę na polskich nauczycieli, w trakcie której aresztowano 186 pedagogów. 19 października zorganizowano obławę na członków Polskiego Związku Zachodniego, aresztując 91 z nich (w tym 21 kobiet). 20 października zorganizowano wielką łapankę w okolicach ulicy Kujawskiej. Zatrzymano wówczas około 1200 ludzi, spośród których wyłowiono po przesłuchaniach 27 osób, których nazwiska figurowały na listach proskrypcyjnych, w kartotekach policyjnych lub zostały zgłoszone przez miejscowych volksdeutschów. W listopadzie rozpoczęły się z kolei aresztowania księży katolickich. Szeroko zakrojoną „akcję uspokajającą” (Befriedungsaktion) przeprowadzono 11 listopada, w dniu polskiego święta niepodległości. W operacji tej wzięło udział 115 grup składających się z funkcjonariuszy Gestapo, Kripo, Schutzpolizei i członków Selbstschutzu, a w jej wyniku zatrzymano 3800 osób.

Większość Polaków i Żydów zatrzymanych w trakcie owych obław trafiła do bydgoskiego obozu dla internowanych (Internierungslager), utworzonego w koszarach 15. pułku artylerii lekkiej przy ul. Gdańskiej 147. Tam o dalszym losie aresztowanych decydowała urzędująca w obozie specjalna komisja, złożona początkowo z SS-manów wchodzących w skład Einsatzgruppe IV (specjalnej grupy operacyjnej SD i policji bezpieczeństwa), a później z członków przybyłego z Gdańska Einsatzkommando 16 (EK 16). 20-osobową grupą gdańskich SS-manów dowodził radca kryminalny (Kriminalrat) Jakob Lölgen. Współpracowała z nim wchodząca również w skład EK 16 niewielka jednostka SD, kierowana przez SS-Sturmbannführera dr Rudolfa Oebsger-Rödera. Komisja Lölgena decydowała, których więźniów należy zwolnić lub wysiedlić do Generalnego Gubernatorstwa, których skierować do obozów koncentracyjnych, a których zlikwidować na miejscu. Często w obozie zjawiały się także kobiety niemieckie, które wybierały osoby do rozstrzelania. „Procedura” ta polegała na wskazaniu więźnia i zakomunikowaniu, że brał on udział w „bydgoskiej krwawej niedzieli”.

Skazani na śmierć byli rozstrzeliwani bez sądu w odosobnionych miejscach w pobliżu Bydgoszczy. Początkowo egzekucje miały miejsce w Lesie Gdańskim, w lasach w pobliżu jeziora Borówno, w okolicach Otorowa, czy przede wszystkim – w rowach strzeleckich pod wsią Tryszczyn. O wyborze miejsc egzekucji decydował takie czynniki jak: łatwość dojazdu, niewielka odległość od miasta oraz ukształtowanie terenu. Mordów dokonywali zazwyczaj członkowie Selbstschutzu – paramilitarnej formacji złożonej z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej, zamieszkującej przedwojenne terytorium Rzeczypospolitej. Zgodnie z powojennymi zeznaniami Josefa Meiera, dowódcy Selbstschutzu w powiecie bydgoskim, w skład plutonów egzekucyjnych wchodzili wyłącznie ochotnicy.

Zbrodnia w „Dolinie Śmierci”

thumb|Droga w „Dolinie Śmierci” thumb|Grupa bydgoskich nauczycieli sfotografowana na chwilę przed egzekucją, na pierwszym planie Władysław Bieliński thumb|Medard Męczykowski – nauczyciel thumb|Marian Jurek – nauczyciel Z powodu przepełnienia ciałami masowych grobów przygotowanych w Tryszczynie, Niemcy zaczęli się rozglądać za nowym miejscem na przeprowadzanie zbiorowych egzekucji. Ich wybór padł na dolinę znajdującą się w odległości około 12 kilometrów na północny wschód od Bydgoszczy, położoną w pobliżu Fordonu – obecnie dzielnicy Bydgoszczy, stanowiącej podówczas samodzielne miasto. Miejsce to wybrano przede wszystkim ze względu na jego oddalenie od siedzib ludzkich oraz ukształtowanie terenu, które zagłuszało odgłosy strzałów i utrudniało obserwowanie egzekucji. Owa wąska i kręta dolina, leżąca pomiędzy drugim a trzecim wzniesieniem Wzgórz MiedzyńskichWzgórza Miedzyńskie stanowią północną krawędź pradoliny Wisły. zyskała sobie odtąd miano „Doliny Śmierci”. Na początku października 1939, jeszcze przed przybyciem pierwszych transportów skazańców, na terenie doliny pojawił się oddział niemieckiego Arbeitsdienstu, który wykopał tam kilka długich rowów o szerokości 3 metrów i głębokości 2,5 metra. Roboty trwały kilka dni.

Tymczasem Fordon już wcześniej doświadczył nazistowskiego terroru, realizowanego w głównej mierze rękami członków miejscowej placówki Selbstschutzu, kierowanej przez Fryderyka Walthera Gassmanna. 2 października 1939 w publicznej egzekucji pod murem fordońskiego kościoła zginęli: burmistrz Wacław Wawrzyniak, ks. prałat Henryk Antoni SzumanDziekan dekanatu starogardzkiego i proboszcz parafii pw. św. Mateusza w Starogardzie Gdańskim., ks. wikariusz Hubert Raszkowski oraz pięciu innych mieszkańców miasta. Następnie wymordowano fordońskich Żydów, których Selbstschutzmani rozstrzelali w dwóch egzekucjach, przeprowadzonych w „Dolinie Śmierci” w dniach: 12 października i 19 października. Przypuszczalnie zginęło wówczas 26 osób. Po tych wydarzeniach na murze fordońskiej synagogi pojawił się napis Diese Stadt ist Judenfrei (niem. „To miasto jest wolne od Żydów”). Razem z Żydami stracona została pielęgniarka Stanisława Stawska oraz jej 10-letni syn. Kolejną ofiarą zbrodni fordońskich Niemców była czteroosobowa rodzina miejscowych kupców Kulpińskich, których rozstrzelano 15 października. Zaraz po egzekucji mieszkanie Kuplińskich zostało zajęte przez Gassmanna.

Pierwszą egzekucję mieszkańców Bydgoszczy przeprowadzono w „Dolinie Śmierci” w dniu 10 października 1939, a kolejne odbywały się aż do 11 listopada, a według niektórych źródeł – nawet do 26 listopada 1939.

Ofiary przywożono na miejsce straceń samochodami ciężarowymi – najczęściej z miejsc internowania, takich jak bydgoski Internierungslager. Po opuszczeniu samochodu więźniowie musieli przejść z rękami założonymi na karku przez szpaler obstawy i plutonu egzekucyjnego. W hangarze należącym do byłego Aeroklubu Bydgoskiego skazańców pozbawiano wierzchniej odzieży, kosztowności oraz innych przedmiotów osobistych. Prowadzono ich następnie nad wykopane uprzednio groby i tam mordowano strzałami w tył głowy – z broni krótkiej lub karabinów. Stosunkowo rzadko dochodziło do egzekucji z użyciem broni maszynowej. Rannych dobijano strzałami z pistoletów, kolbami karabinów, a czasem po prostu zasypywano żywcem. Po zakończeniu egzekucji kaci często udawali się na libację do pobliskiego Fordonu. Z zeznań Mieczysława Górskiego wynikało, że egzekucje odbywały się niekiedy dwa razy dziennie, a czasami również w nocy.

W skład plutonów egzekucyjnych wchodzili przede wszystkim członkowie Selbstschutzu z Bydgoszczy (kierowani przez SS-Sturmbannführerów: Spaarmanna i Meiera) i Fordonu (tymi ostatnimi dowodził Fryderyk Walther Gassmann) oraz SS-mani z bydgoskiej ekspozytury Einsatzkommando 16Świadkowie zamieszkujący w pobliżu miejsca straceń zdołali rozpoznać kilku katów. Byli to: Brunon Edward Heinrich, Reinhold Asbor i Herbert Beitsch – członkowie Selbstschutzu. Patrz: Fordońska Dolina Śmierci..., op.cit., s. 23.. Ogólny nadzór nad przebiegiem akcji eksterminacyjnej sprawował rezydujący w Bydgoszczy dowódca pomorskiego Selbstschutzu, SS-Oberführer Ludolf von Alvensleben.

Historycy nie są w stanie ustalić ilu Polaków i Żydów zostało zamordowanych w „Dolinie Śmierci”, co wynika w dużej mierze z faktu, iż nie odnaleziono żadnych udokumentowanych źródeł zbrodni fordońskiejDość bogatą dokumentację fotograficzną zbrodni uzyskano jedynie z albumu Ludolfa von Alvenslebena (tzw. Albumu chwały Selbstschutzu).. Podczas ekshumacji przeprowadzonej w 1947 wydobyto szczątki 306 ciał. Ocenia się jednak, że w „Dolinie Śmierci” wciąż spoczywa w nie odkrytych miejscach od 700 do 1600 zwłok. Stanisław Bator i Rajmund Kuczma oceniali liczbę zamordowanych na 2000 osób. Zdaniem Marii Wardzyńskiej, pracownicy IPN, w bydgoskiej „Dolinie Śmierci” mogło zginąć z rąk Niemców nawet do 3000 osób.

W wyniku egzekucji przeprowadzanych w „Dolinie Śmierci” zginęło 48% nauczycieli bydgoskich szkół średnich, około 33% duchownych, 15% nauczycieli szkół powszechnych i prawie 14% lekarzy oraz prawników. 11 listopada 1939 zginął tam również przedwojenny prezydent Bydgoszczy, Leon BarciszewskiW raporcie sytuacyjnym z 17 listopada 1939, radca kryminalny Lölgen meldował, że „w porozumieniu z kreisleiterem Kampe tego dnia rozstrzelano z wyroku sądu doraźnego byłego polskiego burmistrza Bydgoszczy, Leona Barciszewskiego, ponieważ z wywiadu wynikało, że wymienionego należy uważać za najbardziej zagorzałego wroga Niemców i że swojego stanowiska i pozycji nie wykorzystał dla zapobieżenia tutejszym zamieszkom 3 i 4.9.1939 r.” Patrz: Einsatzgruppen w Polsce..., op.cit., s. 205.. Fordońska „Dolina Śmierci” jest największą zbiorową mogiłą na terenie Bydgoszczy, a zarazem stanowi symbol martyrologii mieszkańców miasta.

Po wojnie thumb|Ekshumacja pomordowanych. Rok 1947 thumb|Identyfikacja ciał ekshumowanych w „Dolinie Śmierci”