thumb|350px|Obraz „Mord rytualny” przedstawiający rzekomy mord rytualny popełniany przez Żydów na chrześcijańskich dzieciach. Obraz autorstwa Karola de Prevot (I poł. XVIII wiek), katedra w Sandomierzu. Oskarżenia o mord rytualny wobec Żydów w Polsce – oparte na fałszywym przekonaniu zarzuty jakoby wyznawcy judaizmu potrzebowali krwi chrześcijańskiej dla celów rytualnych i w celu jej pozyskania co jakiś czas zabijali dziecko.
Posądzenia o zbrodnie pod adresem Żydów miały miejsce w Europie od XII wieku, ale pierwsze oskarżenie o popełnienie przez Żydów mordu rytualnego w Polsce pochodzi z 1407. Jego obiektem byli krakowscy Żydzi. W dawnej Rzeczypospolitej takie zarzuty rozpowszechniły się w połowie XVI wieku (1547 – Rawa Mazowiecka, 1569 – Łęczyca). Liczba oskarżeń zwiększyła się na przełomie XVI i XVII wieku, wraz z umacnianiem się ruchów kontrreformacyjnych. Kolejne kryzysy polityczne i coraz gorsza sytuacja gospodarcza państwa wpłynęła na ich ponawianie w II połowie XVII i I połowie XVIII wieku (m.in. 1710 – Sandomierz, 1736 – Poznań). Pojedyncze oskarżenia pojawiały się także w XIX, a nawet w XX wieku (1900 – Chojnice). W 1945 pogrom w Krakowie, a w 1946 w Kielcach rozpoczęły się od fałszywych oskarżeń ocalałych z holocaustu Żydów o popełnienie mordu rytualnego.
Historyk Jacek Wijaczka, specjalizujący się w tej tematyce, podaje, że w Koronie w XVI–XVIII wieku miało miejsce 89 przypadków oskarżeń i procesów o popełnienie przez Żydów mordów rytualnych (17 w XVI w., 37 w XVII w. oraz 35 w XVIII w.). Inną liczbę podaje Bernard Weinryb. Według niego w tym okresie miało miejsce 59 procesów (12 w XVI w., 26 w XVII w. i 21 w XVIII w.). Według żyjącego na przełomie XVII i XVIII w. Stefana Żuchowskiego w latach 1347–1710 Żydzi w Polsce mieli popełnić 68 mordów rytualnych.
Według Janusza Tazbira w wyniku posądzeń i procesów o popełnienie mordów rytualnych stracono w Polsce 200–300 Żydów.
Cechy szczególne
Według Hanny Węgrzynek, rzekome mordy rytualne (hebr. alilat dam, jid. aliles-dam, dosł. „oszczerstwo krwi”) rozumiano jako zbrodnie popełnione przez wyznawców judaizmu na dzieciach chrześcijańskich. Ich przyczynę upatrywano w nakazach religijnych zawartych w Talmudzie. Oskarżenia o popełnianie morderstw rytualnych były wiązane z trzema zasadniczymi zarzutami: 1) zbrodnia miała być popełniona w celu powtórzenia Pasji Chrystusa (odtwarzano jego męczeństwo, niekiedy wraz z ukrzyżowaniem); 2) mordercy pragnęli uzyskać krew chrześcijańską potrzebną do celów medycznych (m.in. do leczenia ran po obrzezaniu, neutralizacji odoru wydzielanego od urodzenia przez Żydów) i rytualnych (niezbędna do wypieku spożywanej w czasie święta Paschy macy); 3) morderstwo było połączone z kanibalizmem, spożywaniem niektórych części ciała, najczęściej serca i genitaliów (co miało oddziaływać jako środek leczniczy oraz magiczny).
Pierwsze doniesienie o oskarżeniu Żydów o mord rytualny mówiło o wydarzeniu z 1407, ale podobne posądzenia musiały mieć miejsce także wcześniej – w tekście statutu kaliskiego, nadanego starozakonnym przez księcia Bolesława Pobożnego w 1264 znajduje się m.in. następujący zakaz: Nie wolno żydów oskarżać o używanie krwi chrześcijańskiej.
XV wiek W 1407, gdy wiślicki kanonik ks. Budek ogłosił z krakowskiej ambony, że Żydzi zabili chrześcijańskiego chłopca i obrzucili kamieniami księdza idącego z ostatnim namaszczeniem do chorego, mieszczanie urządzili tumult, w wyniku którego zginęło wielu Żydów. Starozakonnych w obronę wzięli starosta krakowski Klemens z Moskorzowa i burgrabia krakowski Świętosław Litwos, ale nie przyniosło to zamierzonego efektu – część Żydów schroniła się przed prześladowaniami w wieży kościoła św. Anny, ale tę napastnicy podpalili. Część z Żydów została zmuszona do przyjęcia chrztu. Całą sprawę opisał Jan Długosz, który podawał, że Z inicjatywy króla Władysława Jagiełły doszło do procesu, w którym oskarżeni zostali krakowscy mieszczanie. Trwał on jeszcze w 1409, jednak jego wynik pozostaje nieznany.
Jak pisze Jacek Wijaczka:
XVI wiek thumb|Duży wpływ na rozprzestrzenianie się wiary w rzekome żydowskie mordy rytualne miała historia Szymona z Trydentu (rycina z Norymbergi, 1479) Jak wskazuje Hanna Węgrzynek, duży wpływ na rozpowszechnienie się wśród chrześcijan w Polsce wiary w mordy rytualne popełniane przez Żydów odegrała popularyzacja wśród nich legendy o Szymonie z Trydentu. Pod koniec XVI wieku wspominał o niej m.in. Piotr Skarga w napisanych przez siebie Żywotach świętych (pierwsze wydanie w 1579, do połowy XVII w. książka miała aż dziesięć wznowień).
W 1531 król Zygmunt I Stary zabronił oskarżać Żydów zamieszkujących Wielkopolskę o morderstwa rytualne i znieważanie chrześcijaństwa. Dziewięć lat później papież Paweł III wydał bullę protekcyjną dla Żydów z Węgier, Czech i Polski, zwracając się do przeorów wszystkich zakonów, podkreślił bezzasadność oskarżeń o popełnienie mordu rytualnego, nakazywał jednocześnie zapewnienie starozakonnym ochrony. Jednocześnie monarcha polecił kierowanie ewentualnych spraw o popełnienie mordów rytualnych do sądów wyższych. Po procesie w Sochaczewie w 1556 zadecydowano, że będą one odbywać się tylko przed sądem sejmowym, w obecności króla.
W 1547 w Rawie Mazowieckiej dwóch Żydów, Abrahama i Mojżesza oskarżono o porwanie, torturowanie i zamordowanie syna tamtejszego krawca. Starosta rawski Jan z Trzciana otrzymał polecenie wyjaśnienia sprawy, wydane przez króla Zygmunta Starego, który do pomocy przydzielił mu także Jana z Radziejowic, chorążego rawskiego. Nie wiadomo, jakim wynikiem zakończyło się dochodzenie, ale w źródłach można odnaleźć zapis, że obu Żydów spalono żywcem, a resztę ludności starozakonnej wygnano z miasta.
W 1547 o popełnienie mordu rytualnego oskarżono Żydów z Kłodawy. Według oskarżycieli, mieli oni zamordować 6-letniego Donata i 7-letnią Dorotę. Z 1556 pochodzą oskarżenia wobec Żydów zamieszkujących Płock i Sochaczew. Trzy lata później o popełnienie mordu rytualnego posądzono starozakonnych z Kcyni. Zamieszkom zapobiegło sporządzenie przez króla listu ochronnego, w którym odrzucał on oskarżenia pod adresem kcyńskich Żydów.
Kolejne oskarżenia o popełnienie przez Żydów mordu rytualnego i związane z tym procesy miały miejsce w Bielsku (1564), Rososzu (1566) i Łęczycy (1569). W 1564, król Zygmunt August, odpowiadając na wniosek Żydów z Narwy, wprowadził wymóg, aby w razie posądzenia o dokonanie mordu rytualnego, oskarżyciel dysponował zeznaniami co najmniej czterech świadków chrześcijańskich i trzech żydowskich. W przeciwnym razie mógł zostać skazany na śmierć. Monarcha zadecydował także, że sprawy takie powinien rozpatrywać sam król, w obecności rady królewskiej podczas sejmów walnych.
1598 – Świniary thumb|Biskup łucki Bernard Maciejowski podjął próbę stworzenia kultu dziecka zamordowanego rzekomo przez Żydów w Świniarach w 1598 W marcu 1598 Żydzi zamieszkujący wieś Świniary, położoną niedaleko miejscowości Łosice, zostali oskarżeni o popełnienie mordu rytualnego. Ofiarą miało być dziecko miejscowego chłopa, niejakiego Wojciecha Petreni. Przed trybunałem koronnym w Lublinie stanęło trzech Żydów, którzy rzekomo dopuścili się zbrodni: Gromek (Aaron), Izaak (Hajczyk) oraz Marek. Podczas przesłuchań Żyd o imieniu Joachim zeznał, że: Stwierdził także, że inni Żydzi opowiadali mu, iż Oskarżonych poddano torturom, podczas których wydobyto z nich zeznania potwierdzające akt oskarżenia. Jak pisał w swojej późniejszej pracy Stefan Żuchowski, Izaak zeznał, że: 11 lipca 1598 wydano wyrok, w którym oskarżonych uznano za winnych i skazano na karę śmierci poprzez poćwiartowanie. Niedługo potem biskup łucki Bernard Maciejowski podjął działania mające na celu wykształcenie lokalnego kultu rzekomo zamordowanego przez Żydów dziecka, a w dalszej kolejności jego kanonizację. Ciało chłopca na polecenie dostojnika pochowano w Litewnikach. Później, gdy Maciejowski został biskupem krakowskim, szczątki dziecka przeniesiono do kościoła jezuickiego w Lublinie.
XVII wiek Na początku XVII wieku pojawiło się wiele dzieł literackich, które podtrzymywały przekonanie chrześcijan o popełnianiu przez Żydów mordów rytualnych w celu pozyskania krwi. W 1600 w Worku Judaszów Sebastian Klonowic pisał o Żydach: Podobne posądzenia znalazły się w zielniku Szymona Syreniusza z 1613. Pięć lat później król Zygmunt III Waza zabronił drukowania i rozpowszechniania książki astronoma Sebastiana Miczyńskiego pt. Zwierciadło Korony Polskiej. Monarcha obawiał się, że zawarte w pracy oskarżenia pod adresem Żydów doprowadzą do tumultów i niepokojów. Pomimo tego, książkę i tak wydano.
W 1623 w Husiatynie trzej żydowscy arendarze: Nisan, Samcha i Marek zostali bezprawnie uwięzieni przez właścicielkę miasta, Elżbietę Kalinowską, pod zarzutem popełnienia mordu rytualnego. Szlachcianka sama osądziła Żydów i poddała ich torturom. Trzech oskarżonych spalono na stosie.
W 1633 król Władysław IV Waza zadecydował, iż jeśli pod adresem Żyda pada oskarżenie o popełnienie mordu rytualnego lub zbezczeszczenie hostii, wówczas ma on zostać uwięziony przez magistrat i przekazany staroście. Proces miał natomiast toczyć się przed specjalnym sądem komisarskim, w skład którego wchodzili sędziowie sądu grodzkiego i królewski komisarz. Praktyka jednak rozminęła się z tymi uregulowaniami. Procesy o popełnienie rzekomych mordów rytualnych toczyły się przed Trybunałem Koronnym, sądami asesorskimi, grodzkimi, miejskimi i dominialnymi.
W 1636 dwóch lubelskich Żydów, o nazwiskach Bieniasz i Lachman, zostało posądzonych o zamordowanie syna tamtejszej rzeźniczki, Macieja. Poddano ich torturom, ale pomimo tego nie przyznali się do winy i zostali uniewinnieni. W tym samym roku w Lublinie miał miejsce inny proces w sprawie oskarżeń o próbę popełnienia mordu rytualnego. Oskarżonymi byli cyrulik Marek Markowicz (Mordechaj ben Mair), jego dwaj słudzy Lewek i Moszko oraz Niemiec Jan Smyth (luteranin). Zarzucano im, że próbowali podczas operacji członka zakonu karmelitów bosych, Pawła, pozyskać jego krew. Oskarżonych poddano torturom, podczas których zadawano im pytania, czy Żydzi używają krwi dzieci chrześcijańskich w celach rytualnych. Wszyscy zaprzeczyli tym sugestiom. Sąd uznał jednak, że Marek był winny stawianych mu zarzutów i skazał go na karę śmierci poprzez ćwiartowanie.
W 1639 w Łęczycy posądzono włóczęgę Tomasza Kokoszkę o porwanie i sprzedaż chłopca tamtejszym Żydom. W wyniku tortur, uzyskano od niego informacje, że zrobił to także w Kole i Kutnie. Skazano go na karę śmierci przez ćwiartowanie.
1698 – Sandomierz thumb|Wewnątrz sandomierskiej bazyliki katedralnej znajduje się XVIII-wieczne malowidło przedstawiające rzekomy mord rytualny Gdy w kwietniu 1698 w sandomierskiej kaplicy kolegiackiej odnaleziono martwą dziewczynkę – Małgorzatę Mroczkowicową, początkowo ustalono, iż przyczyny jej śmierci były naturalne. Jej matkę, Katarzynę ukarano nawet za niepochowanie córki. Wyroku nie zatwierdził jednak biskup krakowski, a 18 kwietnia Katarzyna zeznała, że Żyd Aleksander Berek spuścił krew z martwego już dziecka. Pomimo późniejszego odwołania tych twierdzeń (na skutek konfrontacji z oskarżanym), starozakonny stanął ostatecznie przed sądem miejskim. Dalszy tok wypadków opisywał Stefan Żuchowski w następujący sposób: Te rzekome znaki doprowadziły do postawienia zarzutu Berkowi zamordowania dziecka w celu pozyskania jego krwi. 29 lipca Mroczkowicowa po raz kolejny zmieniła swe zeznania, twierdząc iż przekazała Żydowi i jego żonie dziecko żywe, które ci następnie zabili. Berek pomimo tortur nie przyznał się do winy. Pomimo tego zarówno on, jak i matka rzekomo zamordowanego dziecka, zostali skazani na śmierć.
XVIII wiek