Ofensywa w Ardenach, w historiografii anglosaskiej znana także jako bitwa o wybrzuszenie (Nazwę tę nadał jej Winston Churchill.) – bitwa stoczona w Ardenach na przełomie 1944 i 1945 roku. Była ostatnią dużą operacją ofensywną wojsk niemieckich na froncie zachodnim podczas II wojny światowej.

Armia niemiecka zamierzała rozciąć siły aliantów, oddzielając wojska brytyjskie od amerykańskich, zdobyć Antwerpię, a następnie zaatakować w kierunku północnym, okrążając i niszcząc cztery armie alianckie. Miało to zmusić aliantów zachodnich do wynegocjowania pokoju z państwami Osi.

Niemiecka nazwa tej operacji brzmiała na początku „Jesienna mgła”, ale później dla zmylenia aliantów zmieniono ją na „Wacht am Rhein” (Straż nad Renem). W oficjalnej historii armii amerykańskiej nazywana jest „kampanią w Ardenach i Alzacji”.

Pomimo, że ofensywa zakończyła się ostatecznie klęską, początkowo zaskoczyła aliantów i zmusiła ich do poważnych zmian w planach oraz zaangażowania sporych sił do jej powstrzymania. Z drugiej strony armia niemiecka poniosła tak duże straty w sprzęcie i żołnierzach, że ułatwiło to późniejszą ofensywę aliantów na Linię Zygfryda oraz ofensywę radziecką, która ruszyła na wschodzie na początku stycznia 1945 roku. Pod względem wielkości zaangażowanych sił była to największa bitwa w historii wojsk Stanów Zjednoczonych.

Wprowadzenie Tło historyczne Po przełamaniu linii frontu w Normandii w sierpniu 1944 r. wojska aliantów szybko wyzwoliły Francję. Sukces tej ofensywy stworzył wiele problemów logistycznych z zaopatrzeniem nacierających armii. Dziennie dywizje alianckie zużywały 4 mln litrów paliwa, a na jedną dywizję przypadało kilkaset ton zaopatrzenia. Alianci mieli w swoich rękach tylko jeden port, Cherbourg, na tyle mało zniszczony, że mógł odbierać dostawy sprzętu konieczne do kontynuowania natarcia.

Problem przeładunku zaopatrzenia był spotęgowany kłopotami z jego transportem. Francuska sieć kolejowa została poważnie uszkodzona przez lotnictwo sprzymierzonych w czasie przygotowań do ofensywy we Francji. Amerykanie uruchomili tzw. Red Ball Express (system przewozu zaopatrzenia ciężarówkami), ale był on daleki od doskonałości. Po dnie kanału La Manche puszczono specjalny rurociąg zwany „Pluto”, który pompował potrzebną czołgom ropę. Gdy front dotarł do Belgii, przewiezienie jednego litra paliwa wymagało spalenia pięciu litrów podczas transportu. Sytuacja z zaopatrzeniem była na tyle dramatyczna, że na początku października 1944 r. sprzymierzeni zostali zmuszeni do zaprzestania działań ofensywnych, mimo że wojska niemieckie bardzo szybko ustępowały z okupowanych terenów.

Zatrzymanie linii frontu potrzebne na przegrupowanie sił aliantów i podciągnięcie linii zaopatrzenia pozwoliło von Rundstedtowi na przeorganizowanie wojsk niemieckich na tym froncie.

Dowódcy poszczególnych armii alianckich starali się uzyskać przynajmniej tyle materiałów zaopatrzeniowych, aby pozwolić swojej własnej armii na kontynuowanie natarcia, ale głównodowodzący siłami sprzymierzonych Dwight Eisenhower był zwolennikiem strategii natarcia na szerokim froncie, jednak priorytet miały siły na północnym odcinku frontu. Miały one odblokować port w Antwerpii, którego otwarcie mogło znacznie poprawić sytuację zaopatrzeniową aliantów.

Po fiasku operacji Market Garden zaplanowanej przez marszałka Montgomery’ego, której celem było otwarcie drogi do Antwerpii, przeskoczenie Renu i obejście linii Zygfryda, wojska sprzymierzonych znalazły się w jeszcze gorszej sytuacji niż wcześniej, gdyż całe dostępne zaopatrzenie zostało użyte na potrzeby tej ofensywy. Dopiero w listopadzie 1 Armia Kanadyjska wyparła Niemców z ujścia Skaldy i odblokowała port w Antwerpii. Łatwo zauważyć, że to właśnie ofensywa wojsk kanadyjskich powinna była otrzymać priorytet, a nie operacja Market Garden. Jednak dowództwo armii kanadyjskiej nie miało tak silnych wpływów politycznych na Eisenhowera, jak Montgomery czy Patton i dlatego, pomimo że militarnie znaczenie tego natarcia było pierwszorzędne, zostało ono relegowane do „drugiej ligi”. Do końca listopada zaopatrzenie wojsk sprzymierzonych poprawiło się, ale ich siły były nadal bardzo rozciągnięte na szerokim froncie obejmującym Francję, Belgię i Luksemburg.

Sytuacja, w której znajdowała się armia niemiecka, była rozpaczliwa. Na froncie wschodnim Armia Czerwona zniszczyła Grupę Armii „Środek” (operacja Bagration), a ofensywa wojsk sowieckich zatrzymała się tylko z powodu zmęczenia wojska i pogarszającej się sytuacji zaopatrzeniowej. Dla sztabu niemieckiego było oczywiste, że po wymuszonym zatrzymaniu się, wojska te przygotowywały się do zimowej ofensywy, która miała zapewne rozpocząć się w grudniu.

Na froncie zachodnim sytuację Niemców dodatkowo pogarszał fakt, iż Luftwaffe została praktycznie wyeliminowana z walki przez lotnictwo aliantów. Pozbawiło to Niemców podstawowego źródła informacji o ruchach sił sprzymierzonych oraz możliwości atakowania ich linii zaopatrzenia. Całkowite panowanie aliantów w powietrzu było niezmiernie demoralizujące dla wojsk niemieckich, które były nieustannie atakowane przez samoloty sprzymierzonych.

Niemcy nie musieli już bronić całej zachodniej Europy, dzięki czemu radykalnie skróciła się linia frontu, a także linie zaopatrzenia – choć nadal były narażone na ataki z powietrza. Dodatkowo komunikacja mogła się odtąd w większym stopniu opierać na systemie telefonicznym, pozbawiając aliantów źródeł informacji, które otrzymywali po złamaniu kodu Enigmy.

Wybór celu ofensywy Hitler nie miał złudzeń co do sytuacji strategicznej, sądził jednak, że obrona Niemiec będzie możliwa, jeśli walki będą toczyły się tylko na jednym froncie. Po zakończeniu nieudanej operacji Market Garden na froncie zachodnim i czasowym zatrzymaniu operacji radzieckich na froncie wschodnim inicjatywa operacyjna została chwilowo przejęta przez Niemców. Zdawali sobie sprawę, że jest to najlepszy moment na przygotowanie rozstrzygającego kontrataku.

Sztab niemiecki wiedział, biorąc pod uwagę układ sił, że szanse na udaną akcję ofensywną na froncie wschodnim są znikome. Przeanalizowano kilka planów, ale żaden nie oferował poważnych zysków strategicznych. Dysproporcja była tak duża na korzyść Sowietów, że nawet okrążenie i zniszczenie całych armii nie przyniosłoby ostatecznego rozwiązania, a linia frontu na wschodzie nie opierała się na żadnej naturalnej przeszkodzie.

Sytuacja na froncie zachodnim prezentowała się z punktu widzenia niemieckiego bardziej obiecująco. Trudności logistyczne nadal stanowiły poważny problem dla aliantów, choć otwarcie portu w Antwerpii poprawiło sytuację. Niemniej siły angloamerykańskie były rozciągnięte na bardzo szerokim froncie, a niektóre jego odcinki były słabo obsadzone. Skuteczny atak mógłby teoretycznie pozwolić na poważną zmianę sytuacji strategicznej.

Zaoferowano kilka planów, z których szybko wybrano dwa. Pierwszy sugerował atak na styku 9. i 3 Armii Amerykańskiej, z nadzieją na ich okrążenie i zniszczenie, efektywnie powstrzymując aliantów i dając Niemcom dalszą inicjatywę strategiczną.

Drugim pomysłem było szybkie uderzenie przez słabo obsadzone Ardeny w południowej Belgii, odcinające wojska amerykańskie od angielskich, które miało zakończyć się zdobyciem Antwerpii. Historycznie Niemcy już wielokrotnie atakowali przez zalesione, górzyste obszary Ardenów, co jednak nie przeszkadzało ich przeciwnikom sądzić, że atak przez nie jest niemożliwy. Ostatni raz Niemcy uczynili to w 1940 r., obchodząc przez Ardeny francuską linię Maginota i umocnienia belgijskie.

Oba plany sugerowały atak na pozycje amerykańskie, głównie dlatego, że Hitler uważał, że wojska amerykańskie nie potrafią dobrze walczyć, a w razie poważnej porażki opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych może przychylić się w kierunku rokowań pokojowych. Nie ma żadnych dowodów, że sam Hitler czy jego doradcy orientowali się, że w tym momencie Stany Zjednoczone prawie nie odczuły jeszcze kosztów prowadzenia wojny i miały największy potencjał, który pozwalał na szybkie odbudowanie poniesionych strat.

Hitler szybko skoncentrował się na drugim z planów. Doszedł do wniosku, że ewentualne okrążenie armii amerykańskiej jest niewystarczające, do zwycięstwa potrzebne jest całkowite odizolowanie sił amerykańskich od angielskich. Wzajemna niechęć Pattona i Montgomery’ego była powszechnie znana nawet Niemcom i Hitler sądził, że w razie serii porażek, ich dalsza współpraca byłaby niemożliwa z powodu wewnętrznych kłótni. Wierzył, że w razie powodzenia ataku, cztery armie zostaną odizolowane i zniszczone, co zmusi aliantów do przyjęcia pokoju. Dzięki temu Niemcy mogliby skoncentrować wszystkie siły na jednym froncie. Ponadto niemieckie dowództwo wiedziało o coraz gorszych stosunkach między ZSRR a rządami Wielkiej Brytanii i USA, licząc, że przedłużenie obrony Niemiec spowoduje otwarty konflikt w koalicji antyhitlerowskiej (np. w wyniku sporu o przyszły los państw bałkańskich).

Planowanie Hitler już w połowie września ostatecznie zdecydował, że atak odbędzie się w rejonie Ardenów, tak jak cztery lata wcześniej w czasie inwazji na Francję. Główne siły miały zaatakować w kierunku zachodnim aż do rzeki Mozy, a następnie skręcić na północ w kierunku Antwerpii i Brukseli. Najtrudniejszą częścią tego planu był początek ofensywy. Wybrany na nią górzysty teren bardzo utrudniał szybkie posuwanie się wojska, ale liczono, że po dotarciu do Mozy i zmianie kierunku ataku na północny, lepsze drogi w tamtym rejonie pozwolą na przyspieszenie ofensywy. Operacja została nazwana „Wacht am Rhein” („Straż nad Renem”) by zasugerować wywiadowi alianckiemu, że jest to defensywna operacja skoncentrowana na obronie linii Renu. W sztabie marszałka polnego Waltera Modela funkcjonowała również nazwa „Herbstnebel” („Jesienna mgła”). thumb|290px|Front zachodni – 15 grudnia 1944 thumb|290px|Ardeny – 15 grudnia 1944

Siły niemieckie przeznaczone do ataku tworzyły cztery armie: 6 Armia Pancerna SS pod dowództwem SS-Oberstgruppenfuhrera Seppa Dietricha. Była to świeżo sformowana grupa operacyjna w skład której weszły najbardziej elitarne jednostki Waffen-SS, włącznie z 1 Dywizją Pancerną SS „Leibstandarte SS Adolf Hitler” i 12 Dywizją Pancerną „Hitlerjugend”. 6. armia stanowiła trzon ataku. Jej ostatecznym zadaniem było zdobycie Antwerpii. 5 Armia Pancerna pod dowództwem gen. Hasso von Manteuffla, która miała za zadanie zdobycie Brukseli. 7 Armia pod dowództwem gen. Ericha Brandenbergera, znajdowała się na południowym skrzydle ataku, a jej podstawowym zadaniem była ochrona lewego skrzydła 5 Armii Pancernej, która jak się miało okazać poczyniła największy wyłom w liniach amerykańskich narażając się na ataki od południa 3 Armii gen. G. Pattona. 15 Armia pod dowództwem gen. Gustava-Adolfa von Zangena. Jej zadaniem było uniemożliwienie kontrataku wojskom amerykańskim znajdującym się w północnej części Ardenów i przeprowadzenie ewentualnej akcji ofensywnej przy sprzyjających warunkach strategicznych.

Operację nadzorowali marszałek polny Walther Model, dowódca Grupy Armii „B” i Gerd von Rundstedt, dowódca wszystkich niemieckich sił zbrojnych na zachodzie.

Planiści wyznaczyli 3 warunki konieczne do ostatecznego sukcesu ofensywy: całkowite zaskoczenie nieprzyjaciela; złe warunki pogodowe uniemożliwiające wykorzystanie lotnictwa przez aliantów; szybki atak; marszałek Model uważał, że aby operacja udała się, siły niemieckie muszą dotrzeć do Mozy w czwartym dniu po rozpoczęciu ataku.

Oryginalny plan zakładał wykorzystanie 45 dywizji, w tym 12 dywizji pancernych i zmechanizowanych tworzących „pancerną pięść” ataku. Okazało się to jednak nierealne z powodu wysokich strat poniesionych przez armię niemiecką i ostatecznie do ataku przystąpiło 30 dywizji. Zachowano założoną liczbę dywizji pancernych, ale nie udało się zgromadzić dostatecznej liczby dywizji piechoty, które były potrzebne do obrony frontu wschodniego.