thumb|Plan obozu Obóz zagłady w Chełmnie nad Nerem, obóz zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem () – niemiecki nazistowski obóz zagłady funkcjonujący od grudnia 1941 roku do kwietnia 1943 roku i ponownie od kwietnia 1944 roku do stycznia 1945 roku we wsi Chełmno nad Nerem (niem. ) w ówczesnej gminie Chełmno w powiecie kolskim.

Obóz w Chełmnie nad Nerem był pierwszym niemieckim nazistowskim obozem zagłady; został utworzony jeszcze przed konferencją z Wannsee i formalnym rozpoczęciem akcji „Reinhardt”. Prowadzono w nim eksterminację ludności żydowskiej. Niemcy kierowali do niego przede wszystkim transporty z gett w Kraju Warty, w tym z getta łódzkiego. Ponadto w Chełmnie mordowano Romów i Sinti. Ofiary zabijano w mobilnych komorach gazowych przy użyciu gazów spalinowych. W obozie zamordowano również mniejsze grupy Polaków i jeńców sowieckich.

Liczba ofiar obozu w Chełmnie nad Nerem sięgnęła prawdopodobnie ok. 200 tys. osób. Nie jest znana liczba osób, którym udało się przeżyć pobyt w obozie, znane są personalia jedynie sześciu więźniów, którym udało się z niego zbiec i przeżyć wojnę.

Geneza 22 czerwca 1941 roku nazistowskie Niemcy dokonały inwazji na Związek Radziecki. Na zdobytych terenach niemieckie Einsatzgruppen przystąpiły do masowych egzekucji Żydów. W ten sposób antysemicka polityka III Rzeszy weszła w nową fazę, przekraczając granicę dzielącą dyskryminację i prześladowania od systematycznego mordu. Najprawdopodobniej już wczesną jesienią 1941 roku na najwyższych szczeblach hitlerowskiego reżimu zaczęła krystalizować się koncepcja „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” poprzez fizyczną eksterminację. Szybkiego usunięcia Żydów oczekiwały zwłaszcza okupacyjne władze Generalnego Gubernatorstwa, jednak równocześnie rozpoczęto także przygotowania do eksterminacji Żydów z Kraju Warty.

Stojący na czele administracji Kraju Warty Arthur Greiser postawił sobie za cel przekształcenie regionu we wzorcowy niemiecki okręg. Planował dokonać tego poprzez usunięcie polskich i żydowskich mieszkańców. W pierwszej połowie lipca 1941 roku w Urzędzie Namiestnika Rzeszy w Poznaniu odbyła się dyskusja na temat „kwestii żydowskiej”, w której brali udział wyżsi urzędnicy oraz dowódcy służb z Kraju Warty. Po spotkaniu Rolf-Heinz Höppner, szef Sicherheitsdienst w Poznaniu, sporządził notatkę służbową, którą przesłał następnie Adolfowi Eichmannowi. W notatce zawarł omówione wcześniej propozycje dotyczące postępowania z Żydami w Kraju Warty; należało do nich m.in. skoncentrowanie wszystkich Żydów w wielkim obozie koncentracyjnym, gdzie niezdolni do pracy mieliby zostać „wykończeni jakimś szybko działającym środkiem”. Zadanie przeprowadzenia procesu eksterminacji powierzono SS-Sonderkommando Lange pod dowództwem Herberta Langego, na którego potrzeby utworzono specjalne konto w Miejskiej Kasie Oszczędności w Łodzi, zasilane środkami zrabowanymi ofiarom. Już wczesną jesienią 1941 roku Herbert Lange rozpoczął poszukiwanie miejsca, które nadawałoby się na miejsce planowanej operacji zagłady Żydów. O lokalizacji zdecydowało położenie: infrastruktura transportowa oraz oddalenie zalesionych terenów od skupisk ludzkich.

Obóz zagłady w Chełmnie na Nerem stał się pierwszym stałym obozem zagłady. Niedługo później, pod koniec października 1941 roku, rozpoczęto budowę obozu zagłady w Bełżcu. Obozy w Sobiborze i Treblince powstały w kolejnym roku.

Powstanie obozu Obóz utworzono wyjątkowo szybko. Zagospodarowano istniejący pałac otoczony parkiem, wysiedlono okoliczną ludność i przejęto budynki mogące służyć celom obozowym (kościół, plebanię, remizę, Urząd Gminy, przystanek kolejki wąskotorowej)Andrzej Grzegorczyk, Piotr Wąsowicz, Obóz zagłady Kulmhof w Chełmie nad Nerem, Luboń, wyd. Muzeum Martyrologiczne w Żabikowie, s. 9, 19–21, 25–26, 28, 33, 35–37, 52–59, ISBN 978-83-937352-9-7.. O planach założenia obozu w Chełmnie wiedziały lokalne niemieckie władze partyjne i samorządowe. Prace przygotowawcze w Chełmnie zostały zakończone z początkiem grudnia 1941 roku. Przy budowie płotu wokół pałacu brało udział 8 polskich więźniów z Poznania oraz, za opłatą, grupa mężczyzn z Chełmna, przy czym miejscowi mieszkańcy zostali poinformowani, że teren wsi został przeznaczony na getto lub obóz przejściowy dla Żydów. Część pomieszczeń w piwnicy pałacu zaadaptowano na magazyny i warsztaty, natomiast drugą część przeznaczono na cele więzienne dla żydowskich robotników. W pałacu umieszczono ławy kościelne z pobliskiego kościoła oraz zamówione u lokalnego cieśli ławki. Przypałacowy spichlerz miał pełnić funkcję magazynu zrabowanego dobytku. Cały teren obozu przy pałacu w Chełmnie obejmował 3 hektary powierzchni. Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chełmnie przeznaczono początkowo na garaż.

Obóz nie posiadał oficjalnej nazwy, używano określeń SS-Sonderkommando Kulmhof lub SS-Sonderkommando Lange, a po zmianie komendanta w marcu 1942 roku – SS-Sonderkommando Bothmann. Na początku w dokumentach urzędowych używano również nazw Judendurchgangslager (obóz przejściowy dla Żydów), Arbeitskommandos im Sonderkommando Kulmhof (obozy pracy przy specjalnym komando Kulmhof) lub Lager Kulmhof (obóz Kulmhof). Co najmniej raz, Lange użył również nazwy Sonderkommando der Staatspolizeileitstelle Posen (Komando Specjalne Urzędu Kierowniczego Policji Państwowej w Poznaniu). Przez krótki okres miano także używać nazwy Sonderkommando Schulze.

Według planu Niemców pierwsi mieli zostać zamordowani Żydzi mieszkający w gettach położonych najbliżej Chełmna, a w następnej kolejności osoby niezdolne do pracy z getta łódzkiego. Niedługo przed uruchomieniem obozu, 5 grudnia 1941 roku, do Kulmhof trafiło 30 mężczyzn z Koła, których zmuszono do przygotowania w lesie rzuchowskim masowego grobu. W pracy tej mieli ich nadzorować polscy robotnicy. Teren obozu w lesie rzuchowskim obejmował oddziały leśne o numerach 76 i 77 oraz część oddziałów 74 i 75. Początkowo w obozie leśnym nie znajdowała się żadna stała konstrukcja, dopiero po jakimś czasie teren został otoczony płotem.

Personel thumb|Herbert Lange, organizator i pierwszy komendant obozu Obóz podlegał wyższemu dowódcy SS i Policji w Kraju Warty, pod koniec 1941 roku stanowisko to pełnił Wilhelm Koppe. Podlegał on Heinrichowi Himmlerowi oraz, administracyjnie, Arthurowi Greiserowi, który wyrażał aktywne zainteresowanie działalnością obozu. W drugim okresie funkcjonowania obozu wyższym dowódcą SS i Policji w Kraju Warty był Heinz Reinefarth.

Pierwszym komendantem i organizatorem obozu był SS-Hauptsturmführer Herbert Lange, funkcję komendanta pełnił jednak tylko przez dwa miesiące. Według Shmuela Krakowskiego w lutym 1942 roku tymczasowym komendantem był Wilhelm Schulte, a jego następcą został SS-Hauptsturmführer Hans Bothmann. Funkcję zastępcy pełnili m.in. Herbert Otto, Albert Plate i Walter Piller.

Załogę obozu stanowiło kilkunastu (ok. 15 lub 20) funkcjonariuszy Sicherheitspolizei, którzy pełnili funkcje kierownicze i najważniejsze funkcje w obozie, oraz policjanci Schutzpolizei. Początkowo do obozu oddelegowano 30 policjantów Schutzpolizei, jednak w związku z ucieczkami więźniów w styczniu 1942 roku ich liczba wzrosła do 120. Funkcjonariusze ci zostali sformowani w tzw. Polizeiwachkommando, podzielone na trzy pododdziały: Schloss- lub Hauskommando, zabezpieczające pałac i bramę główną obozu, Waldkommando, obsadzające teren tzw. obozu leśnego w lesie rzuchowskim, oraz Transportkommando, zajmujące się konwojowaniem ofiar przywożonych do Chełmna. Przez pewien czas istniało również tzw. Mühlenwache, zajmujące się zabezpieczeniem młyna w Zawadce. Funkcjonariusze Schutzpolizei pochodzili w większości z batalionu policji w Łodzi (prawdopodobnie 1. Kompanie des Schutzpolizeikommandos Litzmannstadt), poza tym także z komisariatów w Łodzi i Poznaniu oraz batalionu szkoleniowego policji z Poznania. Policjanci należący do ochrony obozu początkowo podlegali ciągłej rotacji, ich dowódcą był porucznik Harry Lang, zastąpiony od lutego 1942 roku przez kapitana Maasa, a po kilku dniach kolejnym dowódcą został Gustav Hüfing.

Kierownikiem kantyny był Erwin Schmidt, dział kosztowności, kasa i księgowość podlegały Görlichowi, Sommerowi i Richterowi. Szoferem i adiutantem komendanta obozu był Walter Burmeister.

Załoga obozu została zakwaterowana w domach we wsi należących do polskich gospodarzy, którzy zostali wcześniej wysiedleni. Funkcję koszar pełniła również remiza OSP, z czasem wybudowano przy niej także drewniane baraki. Komendant obozu, zastępca oraz jego adiutant i szofer zostali zakwaterowani w budynku urzędu gminy. Według zeznań Erharda Michelsona, dyrektora szkoły dla niemieckich dzieci w Chełmnie, w kwaterze komendanta obozu regularnie dochodziło do libacji oraz orgii, w których brały udział niemieckie kobiety, m.in. pielęgniarki ze szpitala w Kole. Komendantura obozu mieściła się w budynku plebanii. Na kantynę przeznaczono dom rodziny Banaszewskich.

Oprócz Niemców personel obozu stanowiła także grupa 8 polskich więźniów, która zajmowała się odbieraniem ofiarom kosztowności i rzeczy osobistych, zapędzaniem ich do komór gazowych i następnie przeszukiwaniem ciał. Więźniowie przetrzymywani byli wcześniej w Forcie VII w Poznaniu, byli wykorzystywani przez Sonderkommando Lange do przeprowadzenia akcji T4 w Kraju Warty, następnie brali także udział w mordowaniu Żydów z powiatu konińskiego. Członkami tej grupy byli Lech Jaskólski, Henryk Mania, Henryk Maliczak, Marian Libelt, Franciszek Piekarski, Stanisław Polubiński, Kajetan Skrzypczyński i Stanisław Szymański. Przebywali oni w obozie od samego początku działalności i brali udział w jego organizacji, zajmowali się m.in. postawieniem płotu wokół terenu majątku w Chełmnie, wybudowaniem drewnianej rampy przy pałacu oraz wykopaniem pierwszych grobów w lesie rzuchowskim. Z czasem Polacy uzyskali status zbliżony do zwykłych pracowników obozu, SS-mani nie obchodzili się z nimi jak z więźniami i pozwalali sobie nawet na pewną zażyłość. Polscy więźniowie cieszyli się stosunkową wolnością, mogli oni opuszczać teren obozu i odwiedzać okoliczne wsie. Według Piotra Litki i Grzegorza Pawlikowskiego Polacy mogli ubierać się w rzeczy odebrane ofiarom, robić zdjęcia, a nawet nosić broń małokalibrową. Według zeznań niektórych członków załogi, SS-mani pozwalali Polakom wyciągać z transportów niektóre żydowskie kobiety, które były następnie wykorzystywane seksualnie przez polskich robotników. Po jednym lub kilku dniach kobieta była dołączana do kolejnego transportu i mordowana.

W obozie pracowało również kilka Polek – pracownic odpowiedzialnych za kuchnię, kantynę oraz sprzątanie komendantury obozu. Poszczególni członkowie załogi zatrudniali kolejne Polki do sprzątania ich kwater i czyszczenia ubrań.

Według niektórych świadków, jeden z żandarmów pilnujących obozu, Hutner, miał pomagać Żydom-robotnikom w obozie. Starał się on przekazywać im żywność, gazety oraz wiadomości. Miał także odmawiać udziału w egzekucjach. Były również przypadki próśb członków załogi o przeniesienie na front w celu wydostania się z obozu.

Eksterminacja Pierwszy okres działalności thumb|Powiercie (linia kolejki wąskotorowej), przesiadka w drodze do miejsca zagłady w Kulmhof am Nehr (prawdopodobnie grupa łódzkich Żydów; ok. 1942) thumb|Dzieci z getta łódzkiego podczas deportacji do obozu Procedura mordowania ofiar obozu została dokładnie opisana w relacji złożonej przez Szlamę Bera Winera, uciekiniera z komanda grabarzy w lesie rzuchowskim. Na podstawie relacji organizacja Oneg Szabat opracowała raport pt. Wydarzenia w Chełmnie.