thumb|Kopia medalu i autograf W. Fortuny w Alei Gwiazd Sportu w Dziwnowie Wojciech Wacław Fortuna (ur. 6 sierpnia 1952 w Zakopanem) – polski skoczek narciarski, zawodnik Wisły-Gwardii Zakopane, mistrz olimpijski i automatycznie mistrz świata z Sapporo, trzykrotny medalista mistrzostw Polski (raz złoty i dwukrotnie brązowy). Czterokrotny uczestnik Turnieju Czterech Skoczni – najlepsze miejsce w jego klasyfikacji zajął podczas XXI edycji, kiedy to uplasował się na osiemnastym miejscu. W reprezentacji Polski występował w latach 1969–1979. Karierę sportową zakończył w 1979.
Jego rekord życiowy wynosi 132 m; ustanowił go na Velikance w Planicy w 1972.
Jest synem pielęgniarki Barbary (1917–2000) pochodzącej z Warszawy (do Zakopanego przeniosła się po powstaniu; jej ojciec, kapitan Wojska Polskiego Wacław Krzemiński, zginął w Miednoje, zabity przez NKWD) i urodzonego w Przemyślu Mieczysława (1920–1977), pracującego jako zastępca dyrektora zakopiańskiego szpitala; potem jako kierownik spółdzielni Ochrony Mienia. . Brat Cecylii i Adriana (zm. 2018), który także był skoczkiem, lecz przestał trenować po złamaniu nogi. Absolwent zakopiańskiej zasadniczej szkoły zawodowej, którą ukończył w 1971, kształcąc się na elektryka samochodowego.
Autor książek Prawda o Sapporo (1993) i Szczęście w powietrzu (2000), które ukazały się w Stanach Zjednoczonych. W trakcie całej swojej kariery trzykrotnie doznał wstrząśnienia mózgu, dwukrotnie złamał rękę i raz nogę; miał też poważną kontuzję kolana i kręgosłupa.
Przebieg kariery Lata juniorskie thumb|left|Średnia Krokiew w Zakopanem, gdzie Fortuna trenował w dzieciństwie Mieszkający na Ciągłówce Fortuna zaczął skakać jako kilkuletni chłopiec na usypywanej z kolegami małej skoczni na zakopiańskiej Antałówce. Tydzień po zakończeniu Mistrzostw Świata 1962 zapisał się do klubu Wisła-Gwardia Zakopane. Jego trenerem był Jan Gąsiorowski, z którym skontaktował się kierownik laboratorium szpitala miejskiego Marian Homa i polecił chłopca. Fortuna otrzymał narty i buty i rozpoczął treningi na Maleńkiej Krokwi. W klubie było wówczas ponad stu skoczków, w tym m.in. Stanisław Gąsienica-Daniel, przyszły brązowy medalista MŚ 1970 ze Szczyrbskiego Jeziora, wielokrotny mistrz Polski w kategorii juniorów i seniorów.
Zimą przełomu lat 1962 i 1963 Fortuna rozpoczął starty w krajowych zawodach Junior A w Zakopanem, zajmując kolejno 22., 7., 8., 3., 23., 11., 45., 32., 14. i 30. miejsce, był też 33. w Kowańcu. Wkrótce potem przeniósł się na Średnią, a następnie, w wieku 13 lat, na Wielką Krokiew. Jego pierwszy skok na niej miał odległość 75 m. Startował w wielu zawodach juniorskich, a także w kategorii otwartej. Na przełomie 1964 i 1965 był czwarty i dwudziesty w Zakopanem oraz piąty w Szaflarach. Rok później osiągnął czternaste, dziesiąte i siódme miejsce w rodzinnym mieście, jedenaste w Kowańcu oraz dwukrotnie został sklasyfikowany na 45. lokacie w konkursach kategorii Junior B młodzieżowych MP. W kolejnym sezonie w konkursie w Zakopanem był czwarty, w MMP w Szczyrku zajął szóstą i trzecią pozycję, w Szaflarach był zaś dziewiąty. Zimą 1967–68 w zawodach Junior B w Zakopanem osiągnął 11. i 22. lokatę, natomiast w konkursie seniorów – piętnastą. W MMP w Nowym Targu został sklasyfikowany na miejscu 18., a w Rabce na 25. W sezonie 1968/69 rozpoczął starty w grupie seniorskiej Wisły. Konkursy w Zakopanem kończył na 16., 21., 27, 17. i 15. miejscu; w Szklarskiej Porębie był dziewiąty, a w rywalizacji juniorskiej czwarty w stolicy Podhala oraz piętnasty i czternasty w MP juniorów w Wiśle. W Pucharze Przyjaźni wywalczył 43. lokatę, a w Memoriale Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny – 51. i 48. W październiku 1969 zajął jeszcze szóste miejsce w sprawdzianie juniorów.
1969/1970 Na przełomie 1969 i 1970 zajmował podczas zawodów w Zakopanem miejsca czwarte, dwudzieste czwarte, osiemnaste i piąte. W Szklarskiej Porębie był 13., potem w Zakopanem 26. w konkursie zaliczanym do klasyfikacji Pucharu Beskidów oraz 23. w zawodach o Nagrodę Zakopanego. W mistrzostwach Europy juniorów w austriackim Gosau zajął szesnaste miejsce. W seniorskich mistrzostwach Polski osiągnął pozycję siedemnastą (konkurs indywidualny), jedenastą (konkurs drużynowy) oraz dwukrotnie piątą w kategorii juniorów. W mistrzostwach Śląska był szósty, w kolejnych MP dziewiąty (oba te konkursy w Wiśle), w Szczyrku szesnasty, a w Memoriale Czecha i Marusarzówny siedemnasty i jedenasty.
1970/1971 Trener Janusz Fortecki dołączył go do pierwszej reprezentacji Polski, do której należeli już Józef Przybyła, Józef Kocyan, Gąsienica–Daniel, Adam Krzysztofiak i Tadeusz Pawlusiak. Przygotowania kadry prowadzone były na obozach w Wałczu, Cetniewie, Oliwie, a także na skoczni w Warszawie, obiektach w Szczyrbskim Jeziorze, Bańskiej Bystrzycy i w NRD. W lecie Fortuna oddał ponad sześćset skoków na igelicie. Pierwszy jego sprawdzian na tle zagranicznych zawodników miał miejsce w konkursie „pierwszego śniegu” w ośrodku treningowym Mühlbach am Hochkönig, gdzie ustanowił rekord miejscowego obiektu. Później zajął piąte miejsce w konkursie o Puchar Telewizji w Zakopanem. W 1971 był czternasty w zakopiańskim konkursie noworocznym, dziesiąty w zawodach Pucharu Beskidów w Wiśle, jedenasty w Le Locle w konkursie rozegranym w ramach Turnieju Szwajcarskiego (w jego końcowej klasyfikacji był dwudziesty), dwudziesty i czternasty w Pucharze Przyjaźni w Szczyrbskim Plesie oraz dziesiąty podczas mistrzostw kraju w Wiśle i podczas Pucharu Tatr w Czechosłowacji. Fortuna przegrywał wewnętrzną rywalizację w polskiej drużynie i nie pojechał na przedolimpijską próbę do Sapporo. W marcu zerwał przyczep mięśnia pod kolanem. Ściągnął gips zbyt wcześnie i podczas skoku na Krokwi odnowił kontuzję.
1971/1972 Udział w swoim pierwszym Turnieju Czterech Skoczni zaczął od 43. miejsca w Innsbrucku. Skoki Fortuny były nisko oceniane przez sędziów – zawsze lądował on na dwie nogi, zamiast telemarkiem. W Garmisch-Partenkirchen zajął 24. pozycję. W Oberstdorfie był 47., a w Bischofshofen 18., ex aequo z Czechosłowakiem Jaromirem Lidakiem. W klasyfikacji generalnej zajął 23. lokatę, z 836,8 zdobytymi punktami. Fortuna był jedynym z polskich skoczków, który po Turnieju nie został przez media poddany ostrej krytyce.
Zakopiańczyk wygrał ostatni przed olimpiadą konkurs krajowych zawodników w rodzinnym mieście, skacząc 106,5 m i 105,5 m i plasując się m.in. przed Pawlusiakiem, Krzysztofiakiem i Przybyłą. PKOl i PZN nadal nie chciały wysłać młodego zawodnika do Azji, tłumacząc to oszczędnościami. W końcu Fortuna, pod naciskiem prasy, m.in. red. Mariana Matzenauera i red. Krzysztofa Blautha, poleciał do Sapporo. W polskich mediach przypominano historię Franciszka Gąsienicy Gronia, który w 1956 jechał na zimowe igrzyska w podobnych okolicznościach, a do kraju wrócił z medalem.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 1972 W pierwszych sesjach treningowych na Miyanomori uzyskał 85 m i 83 m. Były to skoki w granicach rekordu tego obiektu. W serii próbnej przed konkursem rozgrywanym 6 lutego osiągnął niecałe 80 m. W pierwszej serii wylądował na 82 m i przez pewien czas był trzeci. Na półmetku rywalizacji plasował się na szóstej pozycji z notą 115,4 pkt. Do trzeciego Akitsugu Konno tracił 4,8 pkt. W drugiej serii było gorzej, skoczył 76,5 m, co pozwoliło mu jednak obronić zajmowane miejsce, z łączną notą 222,0 pkt. Do brązowego medalu zabrakło mu 7,5 pkt. Szóste miejsce Fortuny dało Polsce jeden punkt olimpijski, pierwszy w skokach od czasów piątego miejsca Stanisława Marusarza na igrzyskach w Garmisch-Partenkirchen. Podczas pokonkursowej ceremonii zakopiańczyk otrzymał dyplom i rzeźbę samuraja.
thumb|Skocznia Ōkurayama, na której Fortuna zdobył złoty medal olimpijski Podczas treningów na większej skoczni Fortuna kilka razy przekroczył 100 m. 11 lutego, w japoński Dzień Pamięci Założenia Państwa (Kenkoku Kinen no Hi), przeprowadzono konkurs na skoczni Ōkurayama. Japońscy kibice liczyli na drugi złoty medal Yukiy Kasayi. Za zwycięstwo miał on otrzymać samochód toyoty i zostać przyjętym na audiencji przez cesarza Hirohito. Wydarzenia na skoczni obserwowało 50 tysięcy widzów na stadionie i miliony przed telewizorami. Transmisji nie przeprowadziła ani Telewizja Polska, ani Polskie Radio. Fortuna w próbnej serii skoczył 100 m. Polak występował w nowoczesnym kombinezonie, otrzymanym tuż przed zawodami od japońskiego zawodnika w zamian za kryształ, w dobrze wtedy ocenianych przez specjalistów butach z fabryki w Krośnie i na enerdowskich nartach Poppa. Trener Fortecki wylosował go w trzeciej grupie, z numerem 29. W pierwszej serii, skaczący przed Fortuną Akitsugu Konno osiągnął 92 m i objął prowadzenie. Skok Fortuny miał długość 111 metrów. Oceny sędziowskie wyniosły kolejno 17 pkt., 18 pkt., 18 pkt., 18,5 pkt. i 19 pkt., a końcowa nota 130,4 pkt. Była to rekordowa liczba punktów uzyskana przez jakiegokolwiek skoczka w historii dyscypliny. Powtórki tego skoku emitowano w japońskiej telewizji ok. 85 razy, a także wielokrotnie w telewizjach z całego świata.
thumb|Znaczek pocztowy z Fortuną wyemitowany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (1972) thumb|Znaczek pocztowy z Fortuną wydany w emiracie Umm al-Kajwajn (1972) Po skoku Fortuny sędziowie przerwali konkurs. Dotychczas skaczący zawodnicy niemieccy i czechosłowaccy skakali słabo, dlatego ich sędziowie domagali się unieważnienia i powtórzenia serii. Sędzia z Czechosłowacji Miloslav Bělonožník obawiał się, że reprezentant jego kraju, Jiří Raška, przeskoczy skocznię i zrobi sobie krzywdę. Arbiter kanadyjski i norweski (Wilhelm Molberg Nilssen) próbowali przekonać jurorów, że świetny skok Fortuny to nie przypadek, bowiem Polak w pierwszym konkursie zajął szóste miejsce. Zadecydował głos sędziego z Japonii, Fumio Asakiego, który liczył, że faworyt konkursu, Kasaya, który w pierwszej próbie wylądował na 106 m i zajmował drugie miejsce, przeskoczy jeszcze Polaka. Jury stosunkiem głosów 3 do 2 postanowiło kontynuować zawody. Skrócono rozbieg. Fortuna w drugiej serii osiągnął 87,5 m, prawie 25 m mniej niż w pierwszej. Trzynasty po pierwszej serii Szwajcar Walter Steiner skoczył 103 m i znalazł się o 0,1 pkt. za Fortuną. Rainer Schmidt z NRD uzyskał 101 m i stracił do Polaka 0,6 pkt. Kontroler długości skoku ze Wschodnich Niemiec próbował wpłynąć na osoby funkcyjne, aby ci wpisali jego rodakowi 102 m. Nie pozwolili mu jednak na to kontrolerzy z ZSRR i USA. Kasaya wylądował na 85 m i ledwo uchronił się przed upadkiem. Fin Tauno Käyhkö, który skakał ostatni, także wylądował za blisko i stracił do zwycięzcy 0,7 pkt. Tym samym, Wojciech Fortuna, jako pierwszy Polak w historii, został zimowym mistrzem olimpijskim. Jego nota wyniosła 219,9 pkt. Był to setny medal zdobyty przez reprezentanta Polski na igrzyskach olimpijskich. Fortuna otrzymał także tytuł mistrza świata, automatycznie przyznawany wówczas mistrzom olimpijskim.
Po zakończeniu konkursu zapłakany Kasaya pogratulował polskiemu skoczkowi. Na pocieszenie dostał wspomnianą toyotę. Gospodarze nie byli przygotowani na zwycięstwo Polaka i orkiestra nie dostała nut Mazurka Dąbrowskiego. Dopiero po godzinie przywieziono je z miejscowej polskiej placówki dyplomatycznej. Skoczek był również chorążym polskiej reprezentacji podczas ceremonii zamknięcia igrzysk. Do dziś w Japonii Fortuna jest uważany za jednego z największych polskich sportowców w historii.