Tadeusz Bednarczyk (ur. 28 lipca 1913 w Warszawie, zm. 10 lipca 1999 tamże) – polski urzędnik i rzemieślnik, publicysta historyczny oraz działacz katolicko-narodowy.
W czasie II wojny światowej, pracując jako urzędnik skarbowy, utrzymywał częsty kontakt z warszawskim gettem. Deklarował, iż z ramienia konspiracyjnego Korpusu Bezpieczeństwa był kluczowym przedstawicielem polskiego Podziemia do spraw getta, aczkolwiek – jak wskazują badacze – jego rzeczywista rola w strukturach konspiracyjnych była niewielka. Po wojnie krótko pracował w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Od lat 60. zajmował się publicystyką historyczną, prezentując m.in. zniekształcone i wpisujące się w oficjalną propagandę oceny na temat polskiej pomocy Żydom w czasie II wojny światowej czy rzekomo masowej kolaboracji Żydów z Niemcami. Niektóre z jego tez przeniknęły do poważnej historiografii, przyczyniając się zwłaszcza do wypaczenia obrazu działalności Żydowskiego Związku Wojskowego.
Życiorys Przed II wojną światową Urodził się 28 lipca 1913 roku w Warszawie. Według własnoręcznie spisanej ankiety z marca 1945 roku, miał wywodzić się z rodziny o korzeniach chłopskich.
W 1932 roku zdał egzamin maturalny, po czym podjął studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, które ukończył w 1936 roku. Następnie został powołany do wojska i skierowany do dywizyjnej szkoły podchorążych piechoty przy 13 pp w Pułtusku (według innych źródeł służbę wojskową odbywał w 14 pp i 32 pp). We wrześniu 1937 roku został zdemobilizowany w stopniu kaprala podchorążego.
Od 1938 roku do końca sierpnia 1939 roku pracował w Grodzkiej Izbie Skarbowej w Warszawie jako kontroler podatków i uposażeń. Równolegle prowadził oddziedziczony po ojcu zakład szewski.
II wojna światowa Prawdopodobnie walczył w obronie Warszawy we wrześniu 1939 roku. W kwietniu 1940 roku, w czasie niemieckiej okupacji, ponownie zatrudnił się w Grodzkiej Izbie Skarbowej. Pracował w tym urzędzie do wybuchu powstania warszawskiego w sierpniu 1944 roku.
Z uwagi na swoje obowiązki zawodowe wielokrotnie przebywał w getcie warszawskim. Relacje na temat jego stosunku do Żydów są nieliczne. Tuż po wojnie dwaj oficerowie pochodzenia żydowskiego, którzy wsparli zabiegi Bednarczyka o przyjęcie do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP), opisywali go jako osobę życzliwą Żydom i udzielającą im pomocy w czasie okupacji, zwłaszcza w sprawach podatkowych. Z kolei w datowanym na 1942 rok opracowaniu na temat „ucisku fiskalnego Żydów getta”, znajdującym się w zasobach Oneg Szabat, Bednarczyk został wskazany jako jeden z tych polskich urzędników skarbowych, którzy mieli żerować na tragicznym położeniu warszawskich Żydów.
Po wojnie twierdził, że od października 1939 roku należał do Organizacji Wojskowej (OW), przekształconej następnie w Korpus Bezpieczeństwa (KB). Miał posługiwać się pseudonimem „Bednarz”. Szczegóły jego działalności konspiracyjnej pozostają jednak mocno niejasne. Dowódcy KB: Andrzej Petrykowski i Leon Korzewnikjanc w spisanych w 1963 roku oświadczeniach stwierdzili, że Bednarczyk od 1940 roku był „rzeczoznawcą i przedstawicielem [KB] do spraw getta warszawskiego”, współzałożycielem Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW) oraz uczestnikiem walk w getcie w styczniu i kwietniu 1943 roku. Najprawdopodobniej oba dokumenty zostały jednak sprokurowane na prośbę samego zainteresowanego. Zaświadczenie o podobnej treści Bednarczyk zdołał uzyskać w 1967 roku także od podpułkownika Armii Krajowej Ludwika Muzyczki. Jego twierdzenia na temat rzekomego współorganizowania oporu w getcie warszawskim i udziału w prowadzonych tam walkach są kwestionowane przez historyków.
We wspomnianej ankiecie z marca 1945 roku Bednarczyk twierdził ponadto, że w czasie powstania warszawskiego pełnił funkcję dowódcy kompanii, a następnie zastępcy dowódcy batalionu szturmowego. Miał być kilkukrotnie awansowany, uzyskując ostatecznie stopień majora. Miał również otrzymać odznaczenie z rąk dowódcy Połączonych Sił Zbrojnych AL, PAL i KB, Juliana Skokowskiego.
Podczas przesłuchania przez MBP w 1950 roku zeznał jednakże, że do KB wstąpił dopiero w 1943 roku i do wybuchu powstania warszawskiego nie prowadził poważniejszej działalności konspiracyjnej. Dariusz Libionka nie ma wątpliwości, że Bednarczyk nie odgrywał w konspiracji żadnej poważniejszej roli.
Po upadku powstania warszawskiego zamieszkał w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie znalazł zatrudnienie w firmie , uprzednio właściciela największych warsztatów („szopów”) w getcie warszawskim. W firmie tej pracował jako kontroler księgowości, biurowości oraz kierownik referatu żywnościowego i kuchni.
W Polsce Ludowej Pierwsze lata powojenne Po wyparciu Niemców z Warszawy wrócił do zrujnowanego miasta i 10 lutego 1945 roku zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień. Niedługo później, dzięki protekcji mjr. Kamila Warmana, znalazł zatrudnienie w Szefostwie Służby Zdrowia Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Był kwatermistrzem Centralnego Szpitala Departamentu III, a następnie kierował sanatoriami i domami wypoczynkowymi MBP w Zatrzebiu, Bierutowicach i Kudowie-Zdroju. Zatwierdzono również jego otrzymany w KB stopień majora. Wiosną 1946 roku wszczęto jednak postępowanie dyscyplinarne wobec licznie stwierdzonych przypadków znęcania się przez Bednarczyka nad niemieckimi pracownikami sanatorium w Kudowej, w tym zmuszania niemieckich kobiet do stosunków seksualnych. Został uznany winnym stawianych zarzutów i zdegradowany o jeden stopień. Ponieważ odmówił przejścia na niższe stanowisko, 4 kwietnia 1946 roku zwolniono go ze służby.
Na przełomie 1949 i 1950 roku w niejasnych okolicznościach został uwikłany w intrygę uknutą przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa przeciwko attaché lotniczemu ambasady Wielkiej Brytanii, Claude’owi Henry’emu Turnerowi. Bednarczyk miał – nie wiadomo czy świadomie, czy przez przypadek – pośredniczyć w kontaktach między dyplomatą a jego podstawioną przez MBP polską kochanką, która doprowadziła następnie do aresztowania Turnera i jego skazania w procesie pokazowym. Za udzielenie pomocy wspomnianej kobiecie przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy oraz handel zagranicznymi środkami płatniczymi Bednarczyk wyrokiem sądu wojewódzkiego w Warszawie z 16 marca 1951 roku został skazany na karę półtora roku pozbawienia wolności i 3 tys. złotych grzywny. Wyrok odbył w całości.
W 1945 roku Bednarczyk został przyjęty w poczet członków Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. W 1959 roku, na znak protestu przeciw wytoczeniu w sądzie koleżeńskim ZBoWiD sprawy przeciwko Andrzejowi Petrykowskiemu, wystąpił ze związku. Później kilkukrotnie podejmował próby ponownego wstąpienia do ZBoWiD. Jego wnioski przez długi czas były jednak odrzucane; w uzasadnieniu z listopada 1964 roku stwierdzono, że „zbyt krótka działalność obywatela w ruchu oporu nie upoważnia go do członkostwa”.
Pod koniec lat 50. był zatrudniony w charakterze pracownika biurowego w spółdzielni szewskiej w Warszawie.
Działalność publicystyczna Pod koniec lat 50. grupa kombatantów związanych z Korpusem Bezpieczeństwa przystąpiła do spisywania relacji na temat działalności tej organizacji, w tym jej rzekomo istotnej roli w akcji niesienia pomocy dla getta warszawskiego oraz jakoby ścisłych związkach z Żydowskim Związkiem Wojskowym. Jednym z tych kombatantów był Bednarczyk. W 1958 roku przekazał Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu (ŻIH) rękopis pt. Na fali powstańczych wspomnień, w którym prezentował się jako „uczestnik akcji pomocy i dostaw broni do getta i zaopatrzenia i znawca zagadnień getta”. Ówczesny dyrektor ŻIH, Bernard Ber Mark, traktował go początkowo jako wiarygodnego świadka.
Bednarczyk przedstawiał KB jako organizację, która rzekomo organizowała wielopłaszczyznową pomoc dla getta na bezpośredni rozkaz gen. Władysława Sikorskiego oraz odegrała na tym polu rolę większą, niż Armia Krajowa. Z czasem zaczął się prezentować jako członek i współzałożyciel ŻZW oraz partner Adama Czerniakowa – rzekomo również związanego z tą organizacją. Utrzymywał, iż w kwietniu 1943 roku ostrzegł żydowski ruch oporu o zbliżającej się likwidacji getta. Opisywał siebie jako osobę, która z ramienia polskiego ruchu oporu odpowiadała za wszystkie sprawy dotyczące getta warszawskiego. W swoich książkach i artykułach znacznie wyolbrzymiał pomoc udzielaną Żydom przez Polaków w czasie niemieckiej okupacji. Z czasem w jego publicystyce zaczęły się pojawiać wątki wręcz skrajnie antysemickie. Istotnym leitmotivem jego twórczości stała się zwłaszcza kwestia jakoby masowej kolaboracji Żydów z Niemcami oraz ich rzekomej bierności wobec Zagłady.
W 1962 roku opublikował na łamach czasopisma „Prawo i Życie” artykuł zatytułowany Wina, będący w ocenie Libionki i Weinbauma „pierwszym ogólnym ujęciem dziejów ŻZW à la KB” i „twórczym rozwinięciem wszystkich wątków pojawiających się w pseudo kombatanckich opowieściach”. W Polsce przeszedł on bez echa, jednakże poza jej granicami odegrał istotną rolę w zniekształceniu prawdziwej historii ŻŻW. W tym samym roku Bednarczyk nawiązał bowiem kontakt z izraelskimi dziennikarzami i publicystami powiązanymi z ruchem rewizjonistycznym, którym zgodził się za wynagrodzeniem udzielić informacji na temat wojennej działalności ŻZW. Jego artykuł okazał się być katalizatorem procesu, który doprowadził do zasadniczego skorygowania przygotowywanej w Izraelu pierwszej monografii ŻZW.
W październiku 1962 roku Bednarczyk został pozyskany przez Służbę Bezpieczeństwa jako kontakt poufny. Komunistyczny aparat bezpieczeństwa wykorzystywał go m.in. do inwigilacji Bernarda Ber Marka oraz odwiedzających Polskę zagranicznych historyków i dziennikarzy. On sam zaproponował SB, że w zamian za wsparcie materialne napisze książkę o getcie warszawskim, w której zdemaskuje „nacjonalistów żydowskich, dążących wszelkimi sposobami do ukrycia faktów bierności Żydów w czasie okupacji wobec okupanta, ukrycia różnego rodzaju kolaborantów wysługujących się gorliwiej, aniżeli niektórzy kolaboranci Polacy”. Oferta ta nie została jednak przyjęta. Po śmierci dyrektora ŻIH został uznany przez SB za nieprzydatnego i skreślony z ewidencji.
W 1965 roku Bednarczyk otrzymał od spadkobierców zamieszkałego w Nowym Jorku Izaaka Goldwassera samochód marki Volkswagen Sedan de Lux 113, mający być formą podziękowania od zmarłego za pomoc udzieloną mu przez Bednarczyka w czasie okupacji. Bliższe szczegóły tej sprawy pozostają nieznane.
Bednarczyk i jego stronnicy kilkukrotnie podejmowali zabiegi w celu przyznania mu medalu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Nadanie mu tego odznaczenia zostało jednak zablokowane, m.in. staraniem Władysława Bartoszewskiego.
Po 1962 roku jego publicystyczna kariera została chwilowo zahamowana, a jego enuncjacje zaczęły być traktowane z rosnącą nieufnością. Bednarczyk całkowicie stracił zaufanie Marka. Na przełomie lat 60. i 70. skonfliktował się ponadto z innym kombatantem zaangażowanym w tworzenie apokryfów na temat dziejów KB i ŻŻW – Henrykiem Iwańskim.
W latach 1967–1968 Bednarczyk współpracował z emigracyjnym tygodnikiem „Kronika”, wydawanym przez przedwojennego działacza ONR i tajnego współpracownika SB, Bolesława Świderskiego. Tezy głoszone przezeń na łamach tego pisma spowodowały, że został oskarżony o antysemityzm przez Szymona Wiesenthala, a także na łamach zachodnioniemieckiego tygodnika „Der Spiegel”. Nawet redaktor naczelny „Kroniki” zaczął się z czasem dystansować od jego poglądów.
W 1968 roku, na fali ówczesnej antysemickiej kampanii, publikacje Bednarczyka zaczęły ponownie pojawiać się w obiegu publicznym PRL. Jego broszurę Walka i pomoc. OW–KB a organizacja ruchu oporu w getcie warszawskim wydano w rekordowym nakładzie 40 tys. egzemplarzy. W tym okresie Bednarczyk m.in. publicznie atakował Władysława Bartoszewskiego, zarzucając mu, że umniejsza polską pomoc dla Żydów w czasie okupacji.