mały|Oficerowie na mostku niszczyciela płynącego w eskorcie konwoju obserwują ocean w poszukiwaniu okrętów podwodnych podczas bitwy o Atlantyk, październik 1941

Zwalczanie okrętów podwodnych (ZOP, ang. ASW – Anti-Submarine Warfare) – dział morskiej sztuki wojennej, który stawia sobie za cel wykrywanie i niszczenie (uszkodzenie) wrogich okrętów podwodnych przy pomocy własnych okrętów nawodnych i podwodnych, min przeciwpodwodnych oraz samolotów i helikopterów.

Jak wiele innych form sztuki wojennej, efektywne prowadzenie wojny przeciwpodwodnej zależy od zaawansowanej techniki, jak i doświadczenia oraz szczęścia. Skomplikowane wyposażenie sonarowe, potrzebne, aby najpierw wykryć, a następnie śledzić wrogi okręt podwodny, to kluczowy element ZOP. Aby zniszczyć okręt podwodny stosuje się zarówno torpedy, jak i miny morskie, wystrzeliwane z powietrza, z powierzchni i spod wody.

Rozwój techniki walki przeciwpodwodnej I wojna światowa Podczas I wojny światowej okręty podwodne stały się nowym zagrożeniem. Początkowo ich użycie było ograniczone do względnie spokojnych i bezpiecznych akwenów, a ówczesne okręty ZOP były małe i szybkie, a zwalczały okręty podwodne przy pomocy dział i w dużej mierze w oparciu o szczęście. Bazowano wtedy głównie na założeniu, że okręty podwodne bardzo często znajdowały się na powierzchni, np. w celu ładowania akumulatorów albo zmiany rejonu patrolowania. Pierwszą próbą ochrony okrętów była sieć zaporowa zamontowana z boków pancerników jako zabezpieczenie przed torpedami. Sieci zagrodowe były także stawiane wzdłuż wejść do portów i baz morskich, aby uniemożliwić wrogim okrętom podwodnym wejście do środka lub oddanie strzału torpedowego z większej odległości. Do wykrywania niemieckich okrętów zaczęto stosować podwodne mikrofony zwane hydrofonami, a pierwszym okrętem zlokalizowanym przy użyciu tego urządzenia był niemiecki UC-3 zatopiony 23 kwietnia 1916, który stał się także pierwszą ofiarą bomb głębinowych. Na początku 1917 Royal Navy opracowała pętlę indukcyjną, zbudowaną z długich położonych na dnie morskim kabli elektrycznych, dzięki którym można było wykrywać zmianę pola magnetycznego spowodowaną przepływającymi ponad nimi wrogimi okrętami. Royal Navy używała pętli w połączeniu z minami detonowanymi ze stacji nabrzeżnych w chwili, gdy wskazówka galwanometru poruszyła się wskazując na obecność stalowego kadłuba wrogiego okrętu. Zespoły pętli indukcyjnych używanych wraz z minami były określane mianem pętli strażniczych. Do patrolowania morza używane były także wodnosamoloty i sterowce, a pierwszym pilotem, który zatopił okręt podwodny wroga był Fregatten-Leutnant Walter Zelezny, który 15 września 1916 używając należącej do lotnictwa marynarki Austro-Węgier łodzi latającej T1 Lohner o numerze bocznym L135 zatopił francuski okręt Foucault Q-70 dowodzony przez kapitana LV Léona Henri Dévina. Pod koniec wojny pojawił się sonar, ale prace nad nim zarzuconoPrice, Alfred, Aircraft versus the Submarine (William Kimber, 1973). Najskuteczniejszym sposobem przeciwdziałania okrętom podwodnym okazało się grupowanie statków w konwoje.

II wojna światowa Bitwa o Atlantyk mały|Miotacz bomb głębinowych ładowany na pokładzie korwety HMS "Dianthus", 14 sierpnia 1942 mały|Reflektor Leigha zamontowany pod skrzydłem samolotu Liberator należącego do Royal Air Force Coastal Command, 26 lutego 1944 mały|Hedgehog, 24-lufowy miotacz bomb głębinowych, zamontowany na przednim pokładzie niszczyciela HMS "Westcott", 28 listopada 1945 r. mały|Samolot Vought SB2U Vindicator z lotniskowca USS "Ranger" wykonuje patrol przeciwpodwodny nad konwojem WS12 na trasie do Kapsztadu, 27 listopada 1941 mały|Lotniskowiec eskortowy USS "Mission Bay" operujący głównie jako lotniskowiec ZOP na Atlantyku. Na zdjęciu zrobionym w sierpniu 1944 w pobliżu wschodniego wybrzeża USA, gdy nosił kamuflaż Measure 32 Design 4A. Na pokładzie myśliwce Grumman F6F Hellcat. Warto zauważyć dużą antenę radaru przeszukującego morze SK umieszczoną na maszcie.

Zagrożenie ze strony okrętów podwodnych pojawiło się ponownie w czasie II wojny światowej, uderzając szczególnie mocno w narody wyspiarskie, takie jak Japonia lub Wielka Brytania, uzależnione od morskich dostaw żywności, ropy i innych surowców. Pomimo świadomości tej sytuacji uczyniono niewiele dla przygotowania odpowiednich sił przeciwpodwodnych, czy też opracowania nowych rodzajów broni ZOP. Podobna sytuacja dotyczyła innych marynarek, mimo że każda większa flota wojenna miała duże i nowoczesne siły podwodne. Na początku wojny większość marynarek zakładała, że zadania ZOP będą polegały na zlokalizowaniu wroga za pomocą sonaru, a następnie obrzuceniu go bombami głębinowymi. W trakcie wojny okazało się jednak, że sonar jest mniej efektywny, niż zakładano, a w działaniach przeciwko okrętom podwodnym operującym na powierzchni nocą jest całkowicie bezużyteczny. Royal Navy pracowała w okresie międzywojennym nad polepszeniem parametrów pętli indukcyjnej, ale była to broń pasywna, służąca praktycznie tylko do obrony portów. Technologia pętli została szybko opanowana i rozwinięta przez US Navy w 1942, kiedy to utworzono na świecie dziesiątki stacji obsługujących to urządzeniehttp://home.iprimus.com.au/waldingr/loops.htm. Sonar okazał się jednak o wiele skuteczniejszy i technologia indukcyjna przestała być rozwijana zaraz po wojnie.

Aliancka taktyka ZOP obejmowała tworzenie konwojów, agresywne tropienie U-Bootów i utrzymywanie ważnych okrętów poza znanymi miejscami koncentracji okrętów podwodnych wroga.

Podczas II wojny światowej alianci opracowali wiele technik, taktyk i broni służących do zniszczenia wrogich okrętów. Wśród nich były m.in.:

Okręty dobieranie statków do konwojów w taki sposób, aby wszystkie mogły utrzymać jedną prędkość (szybkie i wolne konwoje) większe konwoje, które pozwalały na skoncentrowanie w jednym miejscu większej liczby okrętów osłony duże programy rozbudowy w masowy sposób sił małych okrętów służących do obrony konwojów – korwet, fregat, niszczycieli eskortowych i lotniskowców eskortowych stworzenie grup wsparcia, składających się z eskortowców, które mogły być wysłane dla wzmocnienia atakowanego konwoju. Wolne od obowiązku pozostawania z konwojem grupy wspierające mogły kontynuować polowanie na zanurzony okręt podwodny tak długo, aż ten zmuszony przez wyczerpywanie się akumulatorów i powietrza wynurzał się.

Lotnictwo i radar bombardowanie lotnicze schronów U-Bootów w Breście i La Rochelle (było to zupełnie nieskuteczne) patrole samolotów dalekiego zasięgu w celu zmniejszenia "dziury atlantyckiej" lotniskowce eskortowe zapewniające osłonę lotniczą konwojom, także łatające dziurę Radionamiernik HF/DF fal wysokiej częstotliwości, służący do lokalizacji wrogiego okrętu podwodnego, gdy ten używa radia wprowadzenie radaru morskiego wprowadzenie radaru samolotowego reflektory poszukiwawcze Leigh, które wraz z radarem na samolotach pozwalały na zaskoczenie okrętu podwodnego w nocy na powierzchni.

Broń środki do zwalczania torped akustycznych, takie jak zakłócacz Foxer wynalezienie broni ZOP do ataku przed dziobem okrętu, takich jak Hedgehog i Squid samonaprowadzająca się torpeda Mk.24 Fido

Wywiad jednym z najlepiej strzeżonych sekretów alianckich było złamanie kodów niemieckich i japońskich, w tym Enigmy (informacje zebrane w ten sposób określano w angielskim ośrodku kryptologicznym Bletchley Park jako Ultra). Pozwalało to na śledzenie "wilczych stad" i zmiany tras konwojów, jednak za każdym razem, gdy Niemcy zmieniali kody, straty konwojów mocno rosły. Pod koniec wojny alianci regularnie łamali i czytali niemieckie kody morskie.

Zapewnienie osłony lotniczej było sprawą kluczową. Niemcy w tym czasie wykorzystywali do atakowania statków i prowadzenia rozpoznania dla okrętów podwodnych samoloty dalekiego zasięgu Focke-Wulf Fw 200 "Condor". Większość z ich lotów odbywała się poza zasięgiem alianckich samolotów bazujących na lądzie, co spowodowało powstanie tzw. dziury atlantyckiej (obszaru niedostępnego dla lotnictwa alianckiego ze względu na odległość od lądu). Na początku Brytyjczycy zastosowali tymczasowe rozwiązania dla tej sytuacji, takie jak statki CAM, zastąpione potem przez masowo produkowane i względnie tanie lotniskowce eskortowe budowane w Stanach Zjednoczonych i wykorzystywane zarówno przez US Navy jak i Royal Navy. Wprowadzili także samoloty patrolowe dalekiego zasięgu. Wiele U-Bootów obawiało się samolotów, ponieważ sama ich obecność wymuszała zwykle konieczność zanurzenia się i przerwania patrolu bądź ataku.

W taktyce dwóch głównych alianckich marynarek występowały znaczące różnice. Amerykanie, krytykujący Brytyjczyków, faworyzowali agresywne taktyki myśliwskie, zakładające używanie lotniskowców eskortowych do aktywnego poszukiwania i niszczenia, podczas gdy Brytyjczycy woleli używać swych okrętów lotniczych do bezpośredniej obrony konwojów. Amerykanie oceniali, iż powoduje to niedostateczne zmniejszanie liczby U-Bootów. Na brytyjską taktykę wpływ miał fakt, że Wielka Brytania przez dłuższy czas walczyła sama w bitwie o Atlantyk, mając przy tym mocno ograniczone siły. Nie posiadała dodatkowych sił eskortowych, umożliwiających długotrwałe polowanie na wroga, postanowiono zatem zwalczać tylko okręty wroga zagrażające w danej chwili konwojowi. Kluczowym elementem było bezpieczeństwo konwoju, którego w przypadku nieudanego polowania nie można było zapewnić.

Z chwilą przyłączenia się Stanów Zjednoczonych do wojny dwie powyższe taktyki wzajemnie się uzupełniały, tłumiąc skuteczność i redukując liczbę niemieckich U-Bootów. Zwiększenie sił morskich aliantów pozwoliło zarówno na wzmocnienie obrony konwojów, jak i na stworzenie grup myśliwskich, co zaowocowało znacznym wzrostem liczby zatopionych U-Bootów w dalszej części wojny. Brytyjskie projekty, takie jak ASDIC, radar centymetrowy oraz reflektory Leigh, także osiągnęły stopień zaawansowania odpowiedni dla skutecznego wspomagania polowań na okręty podwodne, choć na początku wojny technologia bardziej sprzyjała tym ostatnim. Dowódcom, takim jak Frederic John Walker, udało się rozwinąć zintegrowane taktyki praktycznego wykorzystywania grup myśliwskich.

Wojna na Pacyfiku

Japońscy inżynierowie wprowadzili do swoich konstrukcji wiele innowacji, tworząc jedne z największych okrętów podwodnych, o najdalszym zasięgu. Były one wyposażone w zabójcze torpedy Type 93 (długie lance), uznawane za najlepsze torpedy II wojny światowej. Japońskie siły podwodne ostatecznie jednak nie odegrały znaczącej roli, szczególnie w drugiej połowie wojny, co częściowo było winą taktyki obranej przez dowódców. Zamiast atakować statki handlowe – tak jak Niemcy na Atlantyku – Japończycy postępowali według doktryny Alfreda Mahana, atakując głównie okręty wojenne: szybsze, lepiej manewrujące i lepiej broniące się, w porównaniu do statków handlowych. W początkowym okresie wojny japońskie okręty podwodne zaliczyły kilka taktycznych zwycięstw, w tym wykonanie dwóch udanych ataków torpedowych na lotniskowce USS "Saratoga" i "Wasp" (który został opuszczony i zatopiony w wyniku ataku), ocenia się jednak, że były to raczej przypadkowe sukcesy, spowodowane ograniczonymi możliwościami US Navy. Z chwilą gdy Stany Zjednoczone rozwinęły masową produkcję niszczycieli i niszczycieli eskortowych, a także wprowadziły w życie techniki wypracowane przez Brytyjczyków w bitwie o Atlantyk, były w stanie znacząco zwiększyć straty wśród japońskich okrętów podwodnych, które były wolniejsze i nie mogły zanurzać się tak głęboko, jak ich niemieckie odpowiedniki. Japońskie okręty podwodne nigdy nie stanowiły takiego zagrożenia dla alianckich linii żeglugowych, jakim były okręty niemieckie.