Partyzanckie walki polsko-ukraińskie – seria starć zbrojnych stoczonych pomiędzy ukraińską partyzantką a polskimi podziemnymi oddziałami zbrojnymi w latach 1942–1945, których bezpośrednią kontynuacją były walki Ludowego Wojska Polskiego z ukraińskim podziemiem do 1947, przy okresowym udziale radzieckich oddziałów partyzanckich i regularnej Armii Czerwonej oraz rumuńskich, węgierskich i niemieckich formacji zbrojnych. Walki te miały miejsce początkowo na okupowanych przez III Rzeszę terenach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej, a później w województwie rzeszowskim i południowo-wschodniej części lubelskiego tzw. „Polski Ludowej” oraz na zachodnich obszarach Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Działania sporadycznie toczyły się również na terenach okupowanych przez Rumunię.

Walki w powiecie hrubieszowskim, tomaszowskim i lubaczowskim Przyczyny konfliktu Z początkiem 1944 roku doszło do dramatycznych wydarzeń na lewym brzegu Bugu, w powiatach hrubieszowskim, tomaszowskim i lubaczowskim.

Od stycznia tego roku do końca okupacji niemieckiej trwały tutaj natężone walki toczone przez oddziały Armii Krajowej, Gwardii Ludowej, Armii LudowejOddziały Gwardii Ludowej i Armii Ludowej 1942–1945: (Wydanie 2. poprawione i uzupełnione), Józef Bolesław Garas, Wyd. Ministerstwa Obrony Narodowej, 1971, s. 495. i Batalionów Chłopskich z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Korzenie tych wydarzeń sięgają tragedii Zamojszczyzny, kiedy to Niemcy, wysiedlając zarówno Polaków, jak i Ukraińców, tych drugich osiedlali następnie w wysiedlonych w tym celu polskich wsiach powiatu hrubieszowskiego (Ukraineraktion). Zdarzało się, że polska partyzantka atakowała takie wsie ukraińskie, paląc i zabijając ich mieszkańców. Ponadto polski ruch oporu wykonywał wyroki śmierci na Ukraińcach uznanych za winnych współpracy z Niemcami. Atakowano również wsie uznane za bazy partyzantki ukraińskiej. Ukraińcy, przede wszystkim z zaangażowania części z nich w policji pomocniczej, byli powszechnie uważani przez wysiedlanych Polaków za kolaborantów nazistowskichG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, Volumen, Warszawa 1999, , s. 172.. Andrzej Leon Sowa określił akcję osiedlania Ukraińców w wymienionych wsiach jako „skuteczną niemiecką prowokację” mającą na celu eskalację konfliktów narodowościowych na okupowanych ziemiachA. Bożyk, Konflikt polsko-ukraiński na południowo-wschodniej Lubelszczyźnie podczas okupacji niemieckiej, „Przegląd Ukrainoznawczy”, nr 13, Przemyśl 2007, ISSN 1642-0705, s. 165..

Należy podkreślić, że wydarzenia na Zamojszczyźnie były fragmentem szerszego polsko-ukraińskiego konfliktu, który przeniósł się na te tereny z Wołynia i Wschodniej Galicji. Jego podłożem były przede wszystkim ukraińskie dążenia niepodległościowe. Utworzona w 1942 roku Ukraińska Armia Powstańcza, walcząc z polską i radziecką partyzantką, przystąpiła do eksterminacji Polaków i zmuszania ich terrorem do opuszczenia spornych ziem.

W marcu 1944 r. ruszyła z kolei ofensywa Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. W jej toku palono wsie ukraińskie, były również ofiary wśród ludności cywilnej.

Walki w 1943 Od roku 1942 na Zamojszczyźnie dochodziło do przypadków mordowania ukraińskich działaczy i gospodarzy przez polskie oddziały partyzanckie. Nie miały one charakteru zbrodni masowych, lecz egzekucji dokonywanych na wyznaczonych osobach. W późniejszym okresie zaczęło dochodzić do bardziej zmasowanych napadów rabunkowych na wsie zamieszkane pierwotnie przez Polaków, do których władze niemieckie sprowadziły Ukraińców. Sporadycznie dochodziło wówczas do zabijania tychże; w ciągu całego roku w ten sposób zginęły 32 osoby. Do pierwszego zmasowanego ataku na większą grupę Ukraińców doszło 26 lipca 1943 w Bukowinie, kiedy oddział NOW-AK „Ojca Jana” zabił 10 Ukraińców w odwecie za wcześniejszą zbrodnię na Polakach dokonaną w tej samej wsi, przez Ukraińską Policję Pomocniczą.

Zdecydowana zmiana taktyki w stosunku do Ukraińców nastąpiła po dotarciu na Zamojszczyznę większej liczby uchodźców z Wołynia, ogarniętego przez antypolską czystkę przeprowadzaną przez UPA. Jesienią 1943 polskie oddziały partyzanckie rozpoczęły serię ataków na posterunki Ukraińskiej Policji Pomocniczej. W nocy z 23 na 24 października zaatakowano posterunki w Łukowej i Księżpolu. Powiodła się jedynie pierwsza z wymienionych akcji, w czasie której akowcy zdobyli posterunek, zabijając 11 policjantów i 2 niemieckich żandarmów. Sami stracili dwóch poległychG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 173.. W tym samym dniu nieokreślona grupa złożona z Polaków złupiła ukraińską wieś Aleksandrów. Wymieniona działalność polskiej partyzantki wywołała wśród Ukraińców panikę i skłoniła kilka tysięcy z nich do ucieczki z Zamojszczyzny.

11 listopada 1943 roku polski oddział partyzancki pod dowództwem porucznika Władysława Czermińskiego "Jastrzębia" dowiedział się o opuszczeniu Kupiczowa przez niemiecką załogę i zajęciu miejscowości przez oddział UPAGrzegorz Motyka, Ukraińska partyzantka 1942–1960, s.284-285, Warszawa 2006. Polacy zdecydowali się odbić miejscowość i 12 listopada 1943 roku, po krótkiej walce, wyparli UPA z Kupiczowa. Następnego dnia Ukraińcy próbowali odzyskać osadę, ale bez powodzenia. Oddział "Jastrzębia" wrócił do Zasmyk, zostawiając w Kupiczowie czterdziestoosobową placówkę AK. W dowództwie pojawiły się wątpliwości co do utrzymywania pozycji, ale mjr Jan Szatyński-Szatowski "Kowal" sprzeciwił się wycofaniu. Zawarł umowę z Czechami z Kupiczowa, którzy wystawili pluton wojska i zapewnili wyżywienie załodze w zamian za ochronę. 22 listopada 1943 roku oddziały UPA przeprowadziły zmasowany atak na Kupiczów. Mieszkańcy walczyli resztkami sił, gdy na pomoc przybyły oddziały "Jastrzębia" i "Sokoła", zmuszając Ukraińców do wycofania sięBiuletyn informacyjny, Kwartalnik -Zespół redakcyjny: Tadeusz Wolak – redaktor naczelny, Władysław Siemaszko, Henryk Jasiecki, s. 26, ISSN 1234-0944.

W listopadzie 1943 Ukraińska Policja Pomocnicza, ze wsparciem niemieckim, ruszyła do kontrnatarcia. W tym miesiącu zniszczyła 42-osobowy oddział AK, który przypuścił nieudany atak na posterunek UPP w Lublińcu. 19 grudnia tego samego roku, w odwecie za likwidację 4 agentów, UPP spaliła połowę wsi Potok GórnyG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 143.. 6 stycznia 1944 policjanci otoczyli w kolonii Bolesławiec grupę kilku żołnierzy Batalionów Chłopskich, zabijając trzech z nichG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 174.. W lutym 1943 ukraińscy policjanci zabili kilkadziesiąt osób narodowości polskiej w powiatach tomaszowskim i hrubieszowskim, w tym kilkanaście we wsi SkomorochyG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 174–175.. 12 lutego policjanci zastawili udaną zasadzkę na Zygmunta Bondarewicza, dowódcę kompanii AK Sahryń – Turkowice. 18 marca we Wronowicach w podobnych okolicznościach zginął oficer AK Antoni PelcG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 175.. Ukraińcy usiłowali również zorganizować własną samoobronę. thumb|upright|Antoni Rychel Ostrzejszy przebieg miały wydarzenia na Hrubieszczowszczyźnie, gdzie z inicjatywy dowódcy Obwodu Hrubieszów AK pod dowództwem Antoniego Rychla ps. „Anioł” Polacy wystąpili równocześnie przeciwko ukraińskiej inteligencji i tym Ukraińcom, którzy po ataku ZSRR na Polskę opowiedzieli się po stronie radzieckiejG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 176.. Ci drudzy byli denuncjowani do hrubieszowskiego Gestapo. Przeciwko pierwszej grupie zastosowano taktykę ataków na wyznaczone wcześniej osoby. Tylko do czerwca 1943 w ten sposób zlikwidowano 150 osób. Polskie oddziały (oddział Batalionów Chłopskich Stanisława Basaja ps. „Ryś” i oddziały AK) atakowały również ukraińskich policjantów.

W maju 1943 oddziały Obwodu Hrubieszów zaatakowały wsie ukraińskie. 26 maja w Uchaniach zabito 5 osób, spalono 23 gospodarstwaG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 178.. Trzy dni później w Żulicach zginęło 4–5 mieszkańców wsi, zaś 30 maja w Nabróżu – 15-16 Ukraińców, w tym ksiądz prawosławny (Sergiusz Zacharczuk) i 7 kobiet. W Steniatynie polski oddział rozstrzelał 15 ukraińskich działaczy spółdzielczych. W odwecie nieokreślony oddział ukraiński zabił w Nabróżu trzech Polaków, w tym proboszcza parafii rzymskokatolickiej. Zniszczono również wsie Tuchanie i StrzelceA. Bożyk, Konflikt..., s. 167..

Zdaniem Grzegorza Motyki, mimo toczonych walk, ukraińskie podziemie i AK podejmowały próby rozmów nad wspólną walką z Niemcami. Nie przyniosły one jednak żadnych efektów. O fiasku rozmów przesądził wzmożony napływ na Lubelszczyznę uciekinierów ocalałych z rzezi wołyńskiej, przynoszących wiadomości o zbrodniach UPA na tym obszarze. Antyukraińska postawa polskiej ludności w regionie jeszcze się wówczas wzmocniłaG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 179.. Na nowo rozpoczęła się fala likwidacji wybranych przedstawicieli ukraińskiej inteligencji. Atakowano również wyznawców wyznania prawosławnego, w tym Polaków. Skutkiem działalności polskiej partyzantki był wzrost sympatii ukraińskich mieszkańców Lubelszczyzny, Zamojszczyzny i Chełmszczyzny dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Niemcy wyrazili ponadto zgodę na tworzenie samoobron ukraińskich, które z czasem wcielono do Ukraińskiej Narodowej Samoobrony (UNS)G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s. 180.. Ich liczebność Bożyk ocenia na ok. 300 osób w końcu 1943A. Bożyk, Konflikt.., s. 165.. Wyrazem rosnących wpływów nacjonalistów ukraińskich było rozrzucenie w kilku wsiach (Zosin, Strzyżów) ulotek wzywających Polaków do wyjazdu, a wkrótce później – dokonanie zabójstw kilkudziesięciu Polaków, działaczy narodowych i wojskowych. Równocześnie napływ uchodźców z Wołynia i przynoszonych przez nich wiadomości o zbrodniach UPA skłaniały AK do organizacji akcji antyukraińskiej, która miała zapobiec powtórce tych wydarzeń na Chełmszczyźnie i LubelszczyźnieA. Bożyk, Konflikt..., s. 170..

We wsi Wilia na Wołyniu 6 września stoczono krwawą bitwę pomiędzy siłami polskiego poddziemia a Siczy PoleskiejГжегож Мотика, Від волинської різанини до акції «Вісла».. Польсько-український конфлікт 1943-1947 рр, Київ 2013, s. 190, po całodziennej walce polscy partyzanci wycofali się. Obie strony poniosły ciężkie straty, także w bitwie zginął Iwan Mitrynga

Kilkakrotnie oddziały ukraińskie dokonały zbiorowych zbrodni na Polakach. 1 października 1943 we wsi Dąbrowa zginęła ich nieznana liczba, 3 października w Malicach – 18 osób. W tym samym okresie Ukraińcy zniszczyli polską samoobronę w Honiatynie i zabili co najmniej 23 polskich cywilów. Zaatakowali również Telatyn, Dołhobyczów i Chorobrów, prawdopodobnie również zabijając w nich Polaków. W odpowiedzi 1 października oddział polski napadł na ukraińską wieś Pasieki, zabijając 11 cywilnych Ukraińców. 23 października w Mirczu w podobnych okolicznościach zginęło 23 Ukraińców, zaś 182 gospodarstwa zostały spalone.