thumb|Portret Zygmunta III Wazy pędzla Petera Paula Rubensa z lat 20. XVII wieku Wojna polsko-szwedzka (1626–1629) zwana także wojną o ujście Wisły – ciąg starć polsko-szwedzkich w latach 1626–1629 o ujście Wisły, które przyniosły spustoszenie Pomorza i Kujaw. Wojna ta, będąca kontynuacją wojny polsko-szwedzkiej 1621–1626, zakończyła się 6-letnim rozejmem altmarskim, zawartym 26 września 1629 r.

Szwedzki atak na Pomorze Błyskawiczne sukcesy Gustawa Adolfa Po zwycięskiej kampanii w Inflantach i Kurlandii (wojna polsko-szwedzka w latach 1621–1626) Gustaw Adolf postanowił uderzyć na Pomorze, by zmusić Zygmunta III do zawarcia pokoju, w którym ten zrzekłby się ostatecznie swoich praw do korony szwedzkiej. W tym celu król Szwecji ruszył na czele potężnej floty złożonej ze 125 okrętów i statków transportowych, wiozącej 14 tys. żołnierzy i 6 lipca 1626 roku wraz z 7 tys. żołnierzy (w tym 1 tys. jazdy) wylądował w Piławie. Następnie maszerując w kierunku Gdańska w przeciągu zaledwie 20 dni zajął, przeważnie bez wystrzału, 16 miast, w tym Braniewo (wkrótce z Braniewa Szwedzi wywieźli za morze wielki i cenny księgozbiór jezuitów), Frombork, Elbląg (13 lipca), Ornetę (17 lipca) i Malbork (18 lipca – po zaledwie dwóch dniach oblężenia). Flota szwedzka zaczęła pobierać cło od statków handlowych wpływających do Gdańska. Wkrótce po tych sukcesach Szwedzi przeprawili się przez Wisłę i zajęli Tczew, Gniew i Starogard, a okręty szwedzkie wysadziły desant, który zajął Oliwę oraz Puck. Stacjonujące w puckim porcie polskie okręty zdołały ujść i schronić się w Gdańsku. Wkrótce wojska szwedzkie zajęły Ornetę i Dobre Miasto, a postępy ich powstrzymała dopiero zacięta obrona Pasłęka. Leżąca w widłach Wisły Elbląskiej i Leniwki twierdza Głowa zajęta została przez Szwedów 14 września.

Po bardzo udanym początkowym etapie swych działań Gustaw Adolf główną bazę swych wojsk założył na bogatych w żywność i paszę Żuławach (między Wisłą a Nogatem). Najważniejszym celem armii szwedzkiej stał się teraz Gdańsk, którego opanowanie zapewniłoby Szwecji wielkie dochody płynące z handlu gdańskiego (w latach 20. XVII wieku eksport Polski przez Gdańsk i Królewiec wynosił 5,5 mln talarów, a 80% tej sumy przypadało na Gdańsk). Osaczając Gdańsk Szwedzi umieścili dodatkowo swe siły pod Tczewem i Gniewem.

Gdańszczanie przygotowali się do walki starannie, powołując pod broń milicję i zaciągając za granicą 5 tys. żołnierzy. Miasto posiadało nowoczesne fortyfikacje bastionowe, a jedynym słabym punktem jego obrony była wschodnia część miasta, gdzie znajdował się jedynie kamienny wał przeciwpowodziowy. Przybór wody w Wiśle pozwolił Gdańszczanom na otwarcie śluz i zalanie Żuław, dzięki czemu Szwedzi przez kilka tygodni nie mieli dostępu do miasta. Ponadto wojska gdańskie z pomocą oddziałów koronnych zablokowały Szwedom wyjście z Tczewa i Gniewa oraz zabezpieczyły przeprawy przez Wisłę. Szwedzka ofensywa została na pewien czas zahamowana.

Sytuacja polityczna zaatakowanej Korony Rzeczpospolita nie była przygotowana na tak poważną wojnę. Sejm co prawda uchwalił duże podatki, jednak znaczna ich część poszła na spłatę zaległego żołdu i w tej sytuacji konieczna była nawet redukcja liczebna wojska. W sumie armia koronna w chwili szwedzkiego ataku na Pomorze liczyła 34,6 tys. żołnierzy (w tym 18,6 tys. wojsk zaciężnych, 10 tys. wojsk kwarcianych i 6 tys. Kozaków rejestrowych). Z powodu ciągłego zagrożenia tatarskiego (kilkakrotnie atakująca ziemie ukraińskie orda tatarska pobita została pod Białą Cerkwią) znaczna część tych sił stacjonowała na Ukrainie. Dlatego Szwedzi od początku mieli na Pomorzu znaczną przewagę liczebną. thumb|left|XVII wieczna mapa Prus Polska została zaskoczona nie tyle samym atakiem, co błyskawicznymi sukcesami wojsk szwedzkich. Obawiano się, że niepowodzenia mogą przyciągnąć żądnych rewanżu za interwencję lisowczyków (Bitwa pod Humiennem w 1619 roku) Węgrów księcia siedmiogrodzkiego Gábora Bethlena, z niepokojem patrzono także na poczynania walczącego wtedy na Śląsku przywódcy niemieckich protestantów hrabiego Ernesta Mansfelda. Obawy wzbudzała również ewentualna postawa Rosji, Turcji i Tatarów. Jednocześnie wewnątrz kraju nie było spokoju, gdyż społeczeństwo szlacheckie było zdecydowanie przeciwne prohabsburskiej polityce Zygmunta III. Przywódcy opozycji – Krzysztof Radziwiłł, książęta Jerzy i Krzysztof Zbarascy, wojewoda kijowski Tomasz Zamoyski oraz wojewoda bełski Rafał Leszczyński nie tylko odmówili królowi pomocy finansowej, ale nawet dążyli do usunięcia go z polskiego tronu. W senacie doszło do sporu związanego ze sposobem dalszych działań. Uważano, że pod wodzą królewicza Władysława należy posłać silny oddział jazdy, który doraźnie powstrzymałby Szwedów, paraliżując ich działania i dając czas na gruntowne przygotowania. Król był jednak innego zdania, uważając, że po zebraniu dużej armii zdoła pokonać najeźdźców i odzyskać utracone pruskie twierdze. Podejrzewano króla, że ten boi się zbyt szybkiego zwycięstwa, które doprowadziłoby do zawarcia pokoju, odbierając sposobność do odzyskania szwedzkiej korony.

Kontrofensywa wojsk koronnych Gdy z biegiem czasu okazało się, że żaden z postronnych nieprzyjaciół nie zamierza na razie korzystać z polskich trudności, nastroje społeczne uległy znacznej poprawie, co ułatwiło organizowanie sił do walki z najeźdźcą. W sierpniu rozpoczęła się koncentracja wojsk w Toruniu, gdzie początkowo zebrało się 7 tys. żołnierzy z oddziałów nadwornych, pospolitego ruszenia z Prus Królewskich oraz prywatnych pocztów magnackich. Czekano na wojska kwarciane hetmana polnego Stanisława Koniecpolskiego, który osłaniał Ukrainę przed Tatarami. Na naradzie zaproponowano Zygmuntowi III atak na Warmię, jednak ten obawiał się, że Szwedzi pozamykają się w twierdzach, których z braku artylerii nie będzie można zdobywać. Uważał, że lepiej będzie ruszyć w kierunku Gniewu, co powinno skłonić Gustawa Adolfa do stoczenia bitwy w otwartym polu.

thumb|Lisowczycy ćwiczący strzelanie z łuku Armia królewska ruszyła ostatecznie na Grudziądz, gdzie połączyła się z siłami prowadzonymi przez wojewodę chełmińskiego Melchiora Weyhera. Połączone wojska koronne podjęły próbę odzyskania strat i w sile 12 tys. żołnierzy rozpoczęły we wrześniu oblężenie Gniewu, którego broniła słaba załoga szwedzka. Twierdza ta osłaniała ważną przeprawę na Wiśle. Jednocześnie pod Gdańsk i Puck posłano pułk lisowczyków dowodzony przez pułkownika Mikołaja Moczarskiego z zadaniem rozpoznania sił i zamiarów nieprzyjacielskich. Szykujący się do ataku na Gdańsk Gustaw Adolf po otrzymaniu posiłków zwiększył swą armię do 22 tys. żołnierzy. Dowiedziawszy się o nadejściu armii koronnej natychmiast ruszył w kierunku Gniewu z siłami liczącymi 1700 jazdy, 8150 piechoty i 74 działa. Do pierwszych starć doszło 22 września, ale dopiero 1 października stoczył nierozstrzygniętą bitwę z ponad 11-tysięczną armią Zygmunta III pod Gniewem.

Po bitwie król Polski ruszył do Czarlina (5 km na południowy zachód od Tczewa), gdzie okopał się. Zajęta teraz przez wojska polskie pozycja broniła Szwedom przejścia pod Rokitkami, którędy prowadziła jedyna droga z Tczewa na Gdańsk. Przeprowadzenie nowych zaciągów zwiększyło liczbę muszkieterów i dragonów w armii polskiej, co znacząco zwiększyło jej siłę ognia. W tym czasie Gdańszczanie obsadzili wojskiem przeprawy na Wiśle i rozpoczęli od wschodu budowę brakujących fortyfikacji. Zatem po bitwie sytuacja strategiczna Szwedów pogorszyła się, gdyż wojska szwedzkie zablokowane zostały na Żuławach i w nadmorskiej strefie Prus Książęcych. Polacy natomiast mieli pełną swobodę manewru. Niezwykle trudna była sytuacja szwedzkiej załogi Pucka, która odcięta od reszty swych sił mogła liczyć jedynie na dowóz posiłków i zaopatrzenia po burzliwym Bałtyku. Praktycznie do kwietnia Szwedzi byli odcięci od kraju, gdyż wzburzony Bałtyk nie pozwalał na swobodny dowóz wojska, żywności, amunicji i sprzętu. Widząc, że w tym roku nie ma szans na zdobycie Gdańska, Gustaw Adolf zostawił dowództwo nad siłami szwedzkimi w Prusach kanclerzowi Axelowi Oxenstiernie, a sam udał się do Szwecji by organizować nową armię.

21 października przybył do obozu w Czarlinie hetman polny koronny Stanisław Koniecpolski wraz z częścią wojsk kwarcianych (główne siły tych wojsk nadciągnęły z Ukrainy 3 listopada) i objął naczelne dowództwo nad walczącymi ze Szwedami wojskami koronnymi. Siły, jakie przyprowadził do obozu hetman, liczyły łącznie 4,2 tys. jazdy, 1 tys. dragonii i 1 tys. polskiej piechoty. Wojska te, zaprawione w trudnych walkach z Tatarami, Turkami i Kozakami, znacznie podwyższyły przeciętny stan wyszkolenia armii. Po tym, jak oddziały litewskie i część oddziałów nadwornych odeszły do Inflant oraz po rozwiązaniu niektórych jednostek cudzoziemskich, którym zakończył się kontrakt, Koniecpolski miał pod swoimi rozkazami 11 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. jazdy. Ponadto Gdańsk miał 5 tys. żołnierzy zaciężnych, którzy jednak głównie zajmowali się obroną miasta i okolic. Stojący naprzeciw wojsk polskich Oxenstierna dysponował siłami liczącymi 21 tys. żołnierzy, z których 7-8 tys. stanowiły garnizony zdobytych miast i twierdz.

Inflanty thumb|Jakub de la Gardie Gdy w połowie czerwca wygasł rozejm szwedzko-litewski na nowo wybuchły walki w Inflantach, gdzie nad wojskami radziwiłłowskimi dowództwo objął wojewoda smoleński Aleksander Korwin Gosiewski. Wykorzystał on osłabienie wojsk szwedzkich, z których większość walczyła w Prusach i na Pomorzu i odniósł nad szwedzkimi oddziałami liczne zwycięstwa w polu. Zamierzał nawet stoczyć walkę z głównymi siłami Szwedów, stojącymi w Mitawie, jednak dowodzący nimi generał Jakub de la Gardie nie zamierzał ryzykować bitwy. Litwinom udało się jedynie w okolicach Mitawy wciągnąć znaczny oddział szwedzki w pułapkę, który rozbili zadając mu straty wielkości 130 żołnierzy. Gosiewskiemu udało się ponadto odzyskać kilka niewielkich zamków w Inflantach.

W związku z litewskimi sukcesami Szwedzi jesienią wzmocnili swoje siły na terenie Inflant i przystąpili do kontrofensywy. Pod Zelborkiem Jakub de la Gardie omal nie pobił 30 września wojsk litewskich, którymi dowodził Gosiewski. Tylko osobista interwencja wojewody uratowała Litwinów przed porażką. Wkrótce potem pułkownik Samuel Pac zaatakował pod Kiesią oddziały szwedzkie pułkownika Gustafa Horna, ale został odparty. Wrześniowe niepowodzenia i ciągłe kłopoty z wypłatą zaległego żołdu sprawiły, że Litwini zaczęli myśleć o kolejnym rozejmie. Gdy toczyły się już rozmowy wojska szwedzkie 3 grudnia pobiły pod Kiesią dywizję Gosiewskiego, dzięki czemu odzyskały utracone wcześniej zamki. Litwini zgodzili się teraz na rozejm zawarty 19 stycznia 1627 roku w Baldemojzie, który obowiązywać miał do 11 czerwca 1627 roku.

Działania w Prusach na przełomie 1626/1627 thumb|Potyczka ze Szwedami Koniecpolski, jak tylko przejął dowództwo, natychmiast postanowił wykorzystać wartość bojową i ruchliwość polskiej jazdy i zastosował taktykę, którą poznał walcząc z Tatarami. Szybkie zagony rzucone na szwedzkie linie komunikacyjne i bazy zaopatrzeniowe całkowicie zaskoczyły mało ruchliwe, bo złożone głównie z piechoty, wojska szwedzkie. Pierwsze zagony, które wysłano jeszcze podczas marszu do Czarlina, odebrały Szwedom liczne miejscowości oraz przerwały komunikację między Żuławami, Piławą oraz Braniewem. Komunikacja między szwedzkimi garnizonami była odtąd bardzo utrudniona. Zagony kawaleryjskie wywarły duży efekt psychologiczny na nieprzyjacielu, który miał wrażenie, że przeciwnik jest znacznie liczniejszy niż to było w rzeczywistości. Oxenstierna, będąc przekonanym, że ma do czynienia z co najmniej 20-tysięczną armią polską słał do Gustawa Adolfa alarmujące listy. Śmiała taktyka sprawiła, że zdezorientowani Szwedzi całkowicie oddali inicjatywę i pozamykali się w twierdzach. Korzystając z okresu spokoju Koniecpolski udał się na sejm do Torunia zdając dowództwo w ręce pułkownika Mikołaja Potockiego.