Szał uniesień (również znany pod tytułem Szał, Szał marzeń) – obraz olejny Władysława Podkowińskiego z 1894 roku. Przedstawia nagą kobietę na wzburzonym koniu, zawieszonych w nieokreślonej ciemnej przestrzeni. Obraz po raz pierwszy zaprezentowano widzom 18 marca 1894 roku w siedzibie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Dzieło w momencie premiery wzbudziło bardzo duże zainteresowanie. Obraz spotykał się głównie z pozytywnym odbiorem, nieliczne głosy krytyczne dotyczyły wyłącznie kwestii technicznych i ukazania na obrazie nagiej kobiety, w której dostrzeżono Ewę Kotarbińską, w której według plotek miał być zakochany malarz. Z nieznanych powodów autor dzieła zniszczył obraz. Po naprawie Szał uniesień prezentowano na wystawach w Łodzi, Krakowie, Moskwie i Petersburgu. Od 1904 roku obraz znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie, w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Opis Wymiary obrazy wynoszą 310 × 275 cm. Dzieło przedstawia nagą kobietę na wzburzonym koniu, zwróconym w lewą stronę. Kobieta ma długie rozwiane włosy. Kolor włosów jest określany jako jasny lub oranżowy. Kobieta ma zamknięte oczy, jej twarz wyraża rozkosz seksualną. Wzburzony kary koń staje dęba, wydaje się być oszalały. Koń wystawia jęzor, z jego pyska toczy się piana. Koń ma nienaturalnie wytrzeszczone oczy. Swój wzrok kieruje na prawo w dół. Włosy kobiety splatają się z grzywą konia. Obie postaci są zawieszone w bliżej nieokreślonej ciemnej przestrzeni. Atmosfera panująca na obrazie jest jednocześnie zmysłowa i demoniczna.

Dominujące barwy na obrazie to czerń, brąz i szarość. Postać kobiety namalowano jasnymi barwami. Lewy górny róg jest rozświetlony, następnie tło ulega zaciemnieniu. Prawy dolny róg jest w zupełnej czerni. Koński zad i ogon toną w mroku.

Na przestrzeni lat pojawiło się wiele interpretacji obrazu. Według jednej koń symbolizuje namiętność erotyczną, która góruje nad wolą i racjonalnym myśleniem. Inna interpretacja głosi, że obraz symbolizuje niszczycielską siłę instynktów i namiętności. W Szale uniesień dopatrywano się nawiązań do mitologii greckiej. Ukazana na obrazie scena miała nawiązywać do historii Europy porwanej przez Zeusa pod postacią byka. Sama postać kobieca była porównywana z Wenus lub Amazonkami. Wśród krytyków sztuki trwa również spór, czy postacie na obrazie unoszą się w przestrzeni czy też spadają.

Historia thumb|upright|Władysław Podkowiński malujący „Szał”, Antoni Kamieński, 1895 thumb|upright|Jedna z pierwszych wersji roboczych obrazu, znajdująca się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie thumb|upright|Inna wersja robocza obrazu, znajdująca się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie Przed namalowaniem obrazu Podkowiński cieszył się w warszawskim środowiskiem kulturalnym opinią śmiałego eksperymentatora. Wraz z Józefem Pankiewiczem uchodził za prekursora impresjonizmu w malarstwie polskim. W 1890 roku zaprezentował obrazy namalowane zgodnie z zasadami francuskiego impresjonizmu. Dzieła te przedstawiały głównie rozsłonecznione pejzaże i portrety. Dwa lata później Podkowiński skierował się w stronę symbolizmu. Oba kierunki w sztuce artysta mógł poznać podczas swojego wyjazdu do Paryża. Historyk sztuki Jan Białostocki zwrócił uwagę, że zastosowany na obrazie motyw ikonograficzny został zapożyczony z XVI-wiecznej tradycji emblematycznej. Koń z rozwianą grzywą mógł pochodził ze zbioru La morosophie z 1553 roku, a naga kobieta ze zbioru Hecatongraphie (noszącego tytuł Lymage de Temerité) z 1543 roku. Około 1892 roku Podkowiński zaczął malować obrazy przedstawiające fantasmagoryczne przedstawienia dotyczące miłości, cierpienia i śmierci. Do tego cyklu zalicza się również Szał uniesień.

Prawdopodobnie w Paryżu Podkowiński wpadł na pomysł obrazu z nagą kobietą. Według relacji Stefana Laurysiewicza malarz zacząć myśleć nad obrazem po raz pierwszy w 1889 roku. Studia przygotowawcze malarz rozpoczął ok. 1892 roku. Pierwsza wersja była utrzymywana w ultramarynie, w kolejnych gama barwna się rozszerzyła. Finalnie malarz ograniczył się do trzech barw: brązu, czerni i szarości. W porównaniu do poprzednich wersji ostatnia ma mniejszą liczbę szczegółów. Obraz został namalowany w pracowni znajdującej się w przeszklonym belwederze pałacu Kossakowskich w Warszawie. Prace nad Szałem uniesień rozpoczęły się jesienią 1893 roku. Dzieło ukończono w następnym roku. Podkowiński w swojej relacji podał, że ostatnie prace prowadził ciężko chory.

Szał uniesień został zaprezentowany 18 marca 1894 roku w siedzibie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie podczas specjalnej wystawy, na której pokazano wyłącznie ten obraz. Wystawa trwała trzydzieści sześć dni. W dniu premiery obraz wzbudził sensację i skandal. Komentowano postać nagiej kobiety oraz monumentalny format Szału. Dzieło spotkało się z dużym zainteresowaniem. Według historyczki sztuki Wiesławy Wierzchowskiej wystawa, na której pokazano obraz, odwiedziło pierwszego dnia ok. tysiąca zwiedzających, a do zamknięcia wystawy ok. 12 tys.. Recenzje w prasie były w większości pozytywne. Towarzystwo poinformowało w prasie, że w dowód uznania połowę dochodów przekaże Podkowińskiemu. Za pokazanie dzieła malarz otrzymał 350 rubli. Według relacji dziennikarza „Kraju”, piszącego pod pseudonimem „Urbanus”, nieznany z imienia bogacz chciał kupić obraz za kilka tysięcy rubli. Do transakcji jednak nie doszło.

Rankiem 24 kwietnia 1894 roku autor zniszczył dzieło. Podczas kończącej się wystawy Podkowiński poprosił woźnego, by mu podstawił drabinę, rzekomo po to, żeby nanieść drobne poprawki na obrazie. Po postawieniu drabiny malarz wszedł na nią, wyjął nóż i zadał płótnu szesnaście ciosów. Dwanaście z nich trafiło na postać kobiety. Nieznane są motywy zniszczenia obrazu. W wypowiedzi dla Wiktora Gomulickiego Podkowiński powiedział, że z obrazu zrobił ofiarę, która była mu bardzo droga. W innej wypowiedzi, cytowanej przez Aleksandra Świętochowskiego, malarz zaznaczył, że wystawa dobiegała końca, przez co zdecydował się zniszczyć obraz, który jego zdaniem sprawił zawód. W wywiadach dla prasy Podkowiński relacjonował, że równowagę przywrócił mu widok zniszczonego płótna i nagi stelaż.

Według niepotwierdzonych informacji kobieta ukazana na obrazie to Ewa Kotarbińska. Była ona żoną malarza Miłosza Kotarbińskiego. Podkowiński przyjaźnił się z Kotarbińskim, według plotek miał być również zakochany w żonie przyjaciela. Podkowiński miał po raz pierwszy poznać Kotarbińską podczas wakacji w pałacu Wincentyny Karskiej w Chrzęsnem. Według krążących plotek, to właśnie zawód miłosny miał sprawić, że Podkowiński zdecydował się zniszczyć obraz. Helena Kinorska wspominała, że rodzina Ewy Kotarbińskiej rozpoznała na obrazie swoją krewną. Rodzina miała skrytykować malarza za namalowanie Kotarbińskiej. Po konfrontacji z rodziną kobiety Podkowiński uniósł się gniewem i w amoku zniszczył obraz. Pisarz i historyk sztuki Marek Sołtysik stwierdził, że Ewa Kotarbińska zapewne zobaczyła obraz. Świadczyć o tym ma fakt, że jej mąż i szwagier byli członkami władz Zachęty, przez co jej nieobecność na wernisażu mogłaby uchodzić za nietakt.

thumb|upright|Szał uniesień w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach W momencie zaprezentowania obrazu Podkowiński borykał się z problemami psychicznymi i gruźlicą. Malarz zmarł 5 stycznia 1895 roku.

W 1895 roku Witold Urbański naprawił uszkodzony obraz. Ślady po zniszczeniach są nadal dostrzegalne. Odrestaurowany obraz wypożyczała na wystawy matka malarza Waleria Podkowińska, przez pośrednika Aleksandra Walmana. Obraz pokazano w: Łodzi, Krakowie, Moskwie i Petersburgu. W 1901 roku Szał uniesień kupił Feliks „Mangghi” Jasieński za tysiąc rubli. Początkowo dzieło znajdowało się w jego mieszkaniu. W 1904 roku Jasieński podarował obraz Muzeum Narodowemu w Krakowie. Dzieło mieści się w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Większość szkiców i studiów przygotowawczych obrazu przepadło. Do czasów współczesnych zachowało się sześć wersji roboczych obrazu. Dwa z nich (o wymiarach 56 x 46 cm oraz 102 x 84,5 cm) znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowym w Warszawie. Wersja o wymiarach 62,2 x 53,2 cm została w 2021 roku sprzedana za 2 miliony i 196 tysięcy złotych.

Odbiór Szał uniesień uchodzi za pracę przełomową, która zapoczątkowała symbolizm w malarstwie polskim, a także jest kwalifikowana jako jeden z ważniejszych elementów polskiej zbiorowej pamięci historycznej. Obraz stał się legendarny za sprawą aktu zniszczenia oraz przedwczesnej śmierci autora. Dzięki bezpośredniemu odwołaniu się do emocji obraz uchodzi za zwiastun nurtu symbolizmu ekspresjonistycznego. W literaturze przedmiotu zwraca się również uwagę, że obraz ten wyróżnia się na tle innych dzieł symbolizmu brakiem odniesień do historii Polski. Krążące wokół obrazu historie zostały w latach późniejszych uznane za podkoloryzowane. Relacje, pełne figur retorycznych, miały ukazać konflikt malarza z konserwatywnym mieszczaństwem, niepotrafiącym odczytać głębokich treści sztuk.

Wbrew obiegowej opinii, obraz pozytywnie był oceniany przez krytyków i publiczność. Opinie określające Szał uniesień mianem dzieła skandalicznego i naruszającego dobre obyczaje były nieliczne. W recenzjach pomijano błędy warsztatowe artysty. Stefan Laurysiewicz na łamach „Przeglądu Tygodniowego Życia Społecznego, Literatury i Sztuk Pięknych” pochlebnie wyrażał się o rysunkach do Szału, negatywnie zaś odniósł się do ukończonego obrazu. Laurysiewicz uznał, że zastosowana kolorystyka nie posłużyła do wydobycia charakteru, a dla zwiększenia efektów i kontrastów. Krytyk zwrócił uwagę, że kobieta nie dosyć mocno siedzi na koniu, jej ręce zbyt słabo oplatają szyję konia, a pierś zwierzęcia wyszła zbyt szeroka. Jednocześnie Laurysiewicz zaznaczył, że choć obraz nie kwalifikuje się jako obraz symboliczny, to wzbudza zainteresowanie dzięki zastosowanemu pomysłowi i zmysłowości, przez co powinno być wymieniane jako dzieło dużego talentu, nie ciążące do żadnego kierunku.

Pozytywną recenzję opublikował Kazimierz Tetmajer na łamach „Kuriera Codziennego” (nr 76). Poeta opisał obraz jako lot w „bezkres pożądań” i „żądz zmysłowych”. Tetmajer w swojej recenzji zaznaczył, że Szał może wzbudzić negatywne odczucia ze strony konserwatywnych odbiorców sztuki.

W tygodniku „Kraj” recenzent ukrywający się pod pseudonimem „Urbanus” napisał dwa artykuły o obrazie. W pierwszym tekście, będącym recenzją, publicysta napisał, że Podkowiński poprzez Szał odszedł od dotychczasowej działalności artystycznej. Recenzent podkreślił, że wielokrotnie pisał o Podkowińskim, doceniając jego talent i jednocześnie krytykując brak ukształtowanego stylu malarskiego. „Urbanus” ocenił obraz jako dzieło dojrzałe, na wskroś oryginalne, wartości pierwszorzędnej. Ramiona kobiety porównał do ramion La Fornariny Rafaela Santiego, a rumaka do koni z obrazów Petera Paula Rubensa. „Urbanus” wyżej ocenił konia pędzla Podkowińskiego, doceniając demoniczne spojrzenie zwierzęcia. Druga recenzja „Urbanusa” ukazała się tuż po zniszczeniu obrazu przez malarza.

Obecność w kulturze Szał uniesień w twórczości reprezentantów Młodej Polski Szał uniesień był interpretowany przez poetów reprezentujących Młodą Polskę. O obrazie pisali: Maria Komornicka (Pod wpływem „Szału” Podkowińkiego z 1895), Wacław Wolski (Szał (Przed obrazem Wł. Podkowińskiego), 1902), Jan Iwański (Szał, 1899), Zofia Gordziałkowska (Szał (Obraz Podkowińskiego), 1910), Wacław Hordysz (Szał. Ilustracja do obrazu Podkowińskiego, 1914), Michał Poznański (Przed „Szałem” Podkowińskiego, 1923) i Wanda Stanisławska (Szał (przed obrazem Podkowińskiego, 1907). Literaturoznawczyni i historyczka sztuki Justyna Bajda sugeruje również, że obraz interpretował także Ludwik Szczepański. W 1899 roku dramaturg Jan August Kisielewski zaprezentował sztukę W sieci. Bohaterką sztuki była studentka malarstwa „szalona Julka”, która była zauroczona Szałem uniesień.

Inne nawiązania W 1977 roku Zbylut Grzywacz namalował Szał (według Podkowińskiego).