Maksymilian Jasionowski ps. Marek z Chin, StaropolaninJakub Müller, Maksymilian Jasionowski. Robotnik pióra, s. 31, wyd. Gmina Piekary Śląskie, 2019 (ur. 12 października 1867 w Piekarach Śląskich, zm. 7 marca 1957 tamże) – polski pisarz ludowy, działacz społeczny i narodowy, publicysta, całe życie związany z Górnym Śląskiem oraz Piekarami Śląskimi.

Dzieciństwo i młodość Urodził się w rodzinie rzemieślniczej, dbającej o polskie tradycje narodowe; jego ojciec, Jan (Johann) Jasionowski był mistrzem piekarskim, matką była Maria (Marianna) z domu Brückner. Maksymilian był jednym z pięciorga dzieci państwa Jasionowskich. Niewiele wiadomo o wczesnych latach jego życia, ale – jak sam wspomina w swoim życiorysie – w 1873 roku wstąpił do niemieckiej szkoły powszechnej. 10 października 1878 roku zmarł ojciec Maksymiliana, zostawiając matkę z pięciorgiem dzieci, która nie ustawała w wysiłkach, by wychować je na przyzwoitych polskich obywateli. W domu rodzinnym abonowano polskie czasopisma, czytano dzieła polskich pisarzy, a najwięcej Kraszewskiego. Mimo rodzinnej tragedii, Maksymilian w szkole radził sobie świetnie. Po dziesiątym roku życia został przesunięty do 8 klasy, gdzie często zastępował głównego nauczyciela – a zarazem organistę – Hajducka. Ze względu na przedwczesną śmierć ojca Jasionowski szybko został zmuszony do rozpoczęcia pracy zawodowej. Już od 14 roku życia pracował dorywczo w okolicznych kopalniach. Jego pierwszym potwierdzonym miejscem zatrudnienia była kopalni Cecylia, gdzie pracował od 1890 do lipca 1897 roku. Praca w kopalni nie należała do łatwych. Zmiany trwały niejednokrotnie kilkanaście godzin, utrudniano zrzeszanie się górników, a ich nierówne traktowanie przelało czarę goryczy. W 1889 roku gromadzone podskórnie niezadowolenie uciskanych Polaków znalazło swoje ujście w strajku generalnym, który objął również i piekarskie ziemie.

Działalność kulturalna W 1890 roku Jasionowski wraz z Wawrzyńcem Hajdą, ks. Józefem Katryniokiem i Franciszkiem Kopczyńskim założył w Niemieckich Piekarach Towarzystwo Alojzjanów. Jasionowski został wybrany sekretarzem. W materiałach źródłowych pojawia się wiele rozbieżności związanych z datą rozpoczęcia działalności towarzystwa. Najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń, co potwierdzają zarówno niektórzy badacze, jak i materiały źródłowe, mógł wyglądać następująco. Na 23 lutego 1890 roku zwołane zostało zebranie organizacyjne, podczas którego podjęto decyzję o założeniu Towarzystwa św. Alojzego. W spotkaniu – na sali Schaefera - wzięło udział kilkuset młodzieńców (wielu z nich działało już wcześniej pod skrzydłami Hajdy w Kółku Polskim). Statut towarzystwa został zaakceptowany, a jego odpis przekazano do akceptacji władzom. Anonimową wzmiankę na ten temat znaleźć można również i w „Katoliku”. Według Jadwigi Kucianki jej autorem był sam Jasionowski, co znaczyłoby, że była to jego pierwsza relacja zachowana w prasie.

Celem towarzystwa było pielęgnowanie polskiej mowy, śpiewu i teatru oraz uświadamianie społeczeństwa na niwie patriotyczno-narodowościowej. Alojzjanie zawiązali m.in. amatorską scenę teatralną, która miała stanowić idealny poligon literacki dla młodego, pełnego zapału i sił twórczych Jasionowskiego. Propagowano język polski i patriotyczne pieśni, nie tylko na wewnętrznych spotkaniach, ale także publicznie, m.in. podczas ceremonii weselnych szanowanych piekarskich obywateli-patriotów: Franciszka Habrajskiego czy Franciszka Gracka. Pierwszym prezesem i opiekunem Towarzystwa został jednogłośnie wybrany ks. Józef Katryniok.

W 1893 roku Jasionowski został przewodniczącym „Alojzjanów”, a działalność zgrupowania aktywizował m.in. poprzez wygłaszanie odczytów. Według życiorysu Jasionowskiego, odczyty nosiły następujące tytuły:

O wolności i niewoli, O wewnętrznym życiu Towarzystw, Religia a narodowość, O Tadeuszu Rejtanie, Z przeszłości Piekar.

Pierwszy z odczytów został wygłoszony w 1894 roku, zaledwie kilka dni po odbyciu przez Jasionowskiego pierwszej kary więzienia. Stąd też może inspiracja do tematyki wykładu, który zawierał następujące punkty:

1. O wolności, o niewolnictwie

2. O starodawnych więzieniach

3. O niewolnictwie Sybiraków – Polaków

4. Tułactwo Polaków 5. O więzieniu Kufstein

6. O nowych więzieniach (teraźniejszych)

7. O usposobieniu i zachowaniu się więźniów

8. O modlitwach i złorzeczeniach więźniów

9. O dzisiejszych Polakach więźniach

10. Przestroga przed karą więzienną

Ostatni z referatów – Z przeszłości Piekar posłużył jako materiał do późniejszej niewydanej monografii autorstwa Jasionowskiego pt. Historia Piekar na Górnym Śląsku.

W 1897 roku – wskutek decyzji kurii biskupiej we Wrocławiu nakazującej zamknięcie towarzystw św. Alojzego jako organizacji politycznych i szkodliwych (efekt przegranych przez Centrum wyborów z 1893 roku) – Towarzystwo przekształciło się w Kasyno Katolickie, pod którym to szyldem działało do 1903 roku.

15 kwietnia 1908 roku zostawił kolejny ślad na kulturalno-społecznej mapie Piekar, zakładając wraz z Wawrzyńcem Hajdą oraz działaczem ludowym Franciszkiem Grackiem chór „Cecylia” przy bazylice Najświętszej Marii Panny i św. Bartłomieja w Niemieckich Piekarach. Do grona współzałożycieli należeli również: Karol Cisek – górnik i działacz społeczny, prezes chóru w latach 1928-1933, bracia Czempielowie oraz panowie: Kobyliński, Pach, Müller i inni. Gwoli sprawiedliwości wspomnieć trzeba, iż chór przy bazylice istniał już wcześniej – śpiewał m.in. w 1849 roku podczas konsekracji kościoła wybudowanego z datków ludu przez ks. Jana Alojzego Ficka. O wcześniejszej historii zorganizowanej grupy śpiewaczej świadczą rozproszone opisy i wzmianki, natomiast udokumentowana historia wraz z nadaniem oficjalnej nazwy rozpoczyna się 15 kwietnia 1908 roku. Ten dzień jest również celebrowany jako rocznica istnienia chóru. Chór jest jednym z najstarszych w Polsce, istnieje do dzisiaj. Uświetnił m.in. ceremonię koronacji obrazu Matki Boskiej Piekarskiej w 1925 roku.

„Marek z Chin” „Marek z Chin” to pseudonim Jasionowskiego, którego używał pisując relacje i reportaże do ówczesnej prasy, wizytując kopalnie na Górnym Śląsku. „Marka z Chin” pociągało ryzyko: im bardziej niebezpieczna akcja, tym bardziej czuł się w obowiązku dotrzeć na miejsce. Przedzieranie się na teren kopalni przypominało nieraz sceny z filmów szpiegowskich: przechodzenie przez dziury w płocie, przemykanie za plecami strażników, kamuflowanie się. We wszystkich tych aktywnościach czuł się „Marek” jak ryba w wodzie. Podsumowując, a jednocześnie wyjaśniając genezę przydomku: zgodnie z popularnym wówczas przysłowiem, kręcił się jak Marek po piekle – stąd też Marek. Chiny dlatego, że w owych czasach miała miejsce masowa emigracja górników za granicę – nie tylko do Belgii czy Francji, ale także do Chin. Egzotyczny kierunek (oraz wizja ogromnych zarobków) stał się modny, po tym jak Prusy wydzierżawiły od Chin na 99 lat tereny pod budowę kopalni. W 1891 roku w bytomskiej Pracy ukazał się cykl Chińskie opowieści (w oryginale Chińskie powieści). Była to próbka literacko-publicystyczna, a zarazem prasowy debiut „Marka z Chin”. Cykl składał się z wielu odcinków, a akcja opowieści miała miejsce w fikcyjnej chińskiej prowincji i była metaforycznym przedstawieniem stosunków robotniczych oraz sytuacji politycznej panującej na Śląsku. Pierwsza część cyklu ukazała się w numerze 26 „Pracy” z 26 czerwca 1891 roku.

Na przestrzeni kilkunastu lat swej reporterskiej posługi „Marek z Chin” pozostawił kilkadziesiąt relacji. Wzywany był do wielu kopalni na terenie Śląska, zawsze gotów walczyć o sprawiedliwość i piętnować germański wyzysk. Kwestie, które najczęściej poruszał w swoich relacjach, to: 8-godzinna „dniówka”, higiena i bezpieczeństwo pracy, zabezpieczenie górników na starość i renty inwalidzkie, prawidłowe obliczanie dziennego zarobku (tzw. „dyng”), czy kwestia wolności wyborów do spółki brackiej („Knappschaft”).

Współpracował głównie z dwoma periodykami: bytomską Pracą (lata 1891–1910) oraz Nowinami Raciborskimi (1891–1896). Pod pseudonimem „Staropolanin” pisywał głównie dla „Pracy” poznańskiej.

Kupferberg (Miedzianka) W 1897 roku Jasionowski został zwolniony z pracy w kopalni „Cecylia” przez niemieckiego sztygara Schrayera z podejrzeniem pisania do polskich gazet. Schrayer długo i wytrwale zbierał „kwity” na „Marka z Chin”, aż w końcu dopiął swego. Scena zwolnienia z pracy wbiła się na długo w pamięć Jasionowskiego, który nawet po latach wspominał ją wielokrotnie. Znalazł się więc w trudnej sytuacji materialnej, bez środków do życia. Gorzkiego posmaku temu incydentowi dodaje fakt, iż został zwolniony z pracy 5 lipca – dokładnie w tym samym dniu, w którym urodziła się jego pierwsza córka – Elżbieta Anna. Mało tego, Jasionowski został umieszczony na czarnej liście, skutkiem czego nie mógł uzyskać zatrudnienia w przemyśle górnośląskim. Brak środków do życia zmusił go do wyjazdu. Odpowiedział na anons w jednej z niemieckich gazet i w efekcie rozpoczął pracę w kopalni rudy miedzi w dzisiejszej Miedziance (niegdyś Miedziana Góra – Kupferberg), gdzie podjął pracę jako rębacz. Według prawdopodobnie błędnej informacji w Polsce Zachodniej Jasionowski został do Kupferbergu przeniesiony przez Niemców. Kopalnie w Kupferbergu należały w tym czasie do Żyda z Berlina o nazwisku Arend. Wydobycie spadało, złoża się wyczerpywały i kwestią czasu było zamknięcie szybów, co ostatecznie nastąpiło w 1925 roku. Warunki pracy w kopalni były bardzo ciężkie, kopalnie były notorycznie zalewane, dlatego Jasionowski postanowił wrócić na Górny Śląsk, z nadszarpniętym zdrowiem, ale i z nowymi dokumentami, którymi mógł się legitymować przy poszukiwaniu nowego zajęcia. Poza tym tęsknił za swoją rodzinną ziemią, pragnął działać – bez tego się dusił. Prawdopodobnie Jasionowski przebywał pod Jelenią Górą przez cały 1898 rok. Druga córka Jasionowskiego – Maria Magdalena – urodziła się w lipcu 1900 roku, więc w 1899 roku z pewnością był już w Niemieckich Piekarach.

Powrót do Piekar i działalność społeczno-patriotyczna Po powrocie na Górny Śląsk podjął pracę w kopalni „Mysłowice”, następnie „Siemianowice” („Laurahuta”), a od 1901 roku w kopalni Radzionków), potem także w Mysłowicach (w kopalni Mysłowice).

W 1901 roku Jasionowski stanął w obronie dzieci z Wrześni, mówiąc głośno o tej zbrodni w publicznym lokalu, podczas zebrania robotniczego. Za obrazę cesarza został skazany przez Sąd Powiatowy w Bytomiu na 4 miesiące więzienia. Karę odsiedział w Oleśnie, w oddzielnej celi – jak największy zbrodniarz.

Po powrocie z więzienia Jasionowski znalazł ponownie zatrudnienie w kopalni „Radzionków”, gdzie nękany wielokrotnymi szykanami i rozprawami sądowymi pracował do 1908 roku.

W 1908 roku wziął udział w konferencji Związku Zawodowego Górników w Katowicach jako mąż zaufania kopalni „Radzionków”. Konsekwencją udziału w wydarzeniu było zwolnienie z pracy – dzień przed wyborami do rady załogowej. Termin zwolnienia nie był przypadkowy. Dla Niemców Jasionowski był zbyt groźnym graczem. Gdy tylko zorientowali się, z kim mają do czynienia, natychmiast się go pozbyli. Do głosu doszedł w tym momencie upór i nieustępliwość Jasionowskiego. Wniósł on bowiem skargę do sądu pracy za nieuzasadnione zwolnienie i w efekcie wkrótce został przywrócony do pracy w kopalni. Tam znowu spotkały go szykany, a także kolejne zwolnienie, oczywiście za „polską agitację”. Cały ten cykl powtarzał się kilka razy, aż w końcu zrezygnowany Jasionowski poddał się, odchodząc w 1911 roku (wg niektórych źródeł było to w roku 1908) z kopalni za namową znajomych.