Obóz O’Donnell () – baza wojskowa znajdująca się na Filipinach, w pobliżu miasta Capas w prowincji Tarlac na wyspie Luzon. W okresie II wojny światowej mieścił się tam jeden z największych obozów jenieckich, które Cesarska Armia Japońska urządziła dla wziętych do niewoli żołnierzy alianckich.

Przed wybuchem wojny O’Donnell pełnił funkcję poligonu i bazy szkoleniowej dla filipińskich sił zbrojnych. Po zdobyciu Luzonu przez Japończyków osadzono w nim około 54–56 tys. jeńców wojennych, w tym 9270 Amerykanów oraz 45–47 tys. Filipińczyków. W zdecydowanej większości byli to żołnierze, którzy zostali wzięci do niewoli na półwyspie Bataan i przetrwali późniejszy „marsz śmierci”. W O’Donnell panowały fatalne warunki bytowe, szerzyły się głód i choroby – w tym przede wszystkim malaria i dyzenteria. Obóz jeniecki został zlikwidowany w styczniu 1943 roku. Szacuje się, że przez cały okres jego funkcjonowania zmarło około 1,5 tys. jeńców amerykańskich i ponad 26 tys. jeńców filipińskich.

Po wojnie obóz O’Donnell nadal pełnił funkcję bazy wojskowej, wykorzystywanej początkowo przez US Air Force, a później przez filipińskie siły zbrojne. Ofiary japońskiego obozu jenieckiego upamiętnia otwarta w 1991 roku Capas National Shrine.

Okres przedwojenny Przed wybuchem wojny na Pacyfiku, w okresie gdy Filipiny pozostawały autonomicznym terytorium zależnym USA, obóz O’Donnell pełnił funkcję bazy szkoleniowej dla filipińskich sił zbrojnych (utworzonych w 1935 roku). Został wzniesiony na terytorium prowincji Tarlac na wyspie Luzon, leżał w odległości około 11 kilometrów od miasteczka Capas. Początkowo znajdował się tam jedynie poligon wojskowy, dopiero w 1941 roku zaczęto wznosić pierwsze budynki. Budowy obozu nie zdołano jednak ukończyć przed rozpoczęciem japońskiej inwazji.

Obóz wzniesiono na terenie pokrytym łąkami i ryżowymi polami. Jego powierzchnia wynosiła około 617 akrów (ok. 249 hektarów). Żołnierze kwaterowali w barakach wykonanych z bambusa wiązanego rattanem. Budynki te były pozbawione ścian i podłóg; w niektórych wypadkach rolę tych ostatnich pełniły wykładziny. Dachy – podtrzymywane na bambusowych palach – były pokryte blachą falistą lub liśćmi nipy krzewinkowej. Do spania służyły żołnierzom prymitywne prycze z bambusa i rattanu.

Japoński obóz jeniecki Geneza

Po wybuchu wojny na Pacyfiku Filipiny stały się jednym z pierwszych celów japońskiej ofensywy. Po południu 8 grudnia 1941 roku, dziewięć godzin po nalocie na Pearl Harbor, ofiarą zaskakującego ataku padło Clark Field – główna amerykańska baza lotnicza na archipelagu. 22 grudnia japońskie siły inwazyjne wylądowały w Zatoce Lingayen w zachodniej części Luzonu. Dwa dni później Japończycy wysadzili desant w Zatoce Lamon w południowo-wschodniej części wyspy. 2 stycznia w ich ręce wpadła niebroniona Manila.

Główne siły amerykańsko-filipińskie wycofały się na półwysep Bataan. Początkowo obrońcy skutecznie odpierali japońskie ataki. Wobec nieprzyjacielskiego panowania na morzu i w powietrzu los garnizonu był jednak przesądzony. 3 kwietnia 1942 roku, po kilkumiesięcznym oblężeniu, Japończycy przystąpili do decydującego natarcia. Sześć dni później obrońcy Bataanu byli zmuszeni skapitulować. W japońskiej niewoli znalazło się od 76 tys. do 78 tys. żołnierzy, w tym od 9 tys. do 15 tys. Amerykanów oraz od 60 tys. do 70 tys. Filipińczyków.

6 maja skapitulował ostatni amerykański bastion na Filipinach – ufortyfikowana wyspa Corregidor. Do japońskiej niewoli trafiło 11 tys. obrońców, w tym 9 tys. Amerykanów i 2 tys. Filipińczyków.

Łącznie w trakcie kampanii filipińskiej do japońskiej niewoli trafiło około 22 tys. amerykańskich żołnierzy i marynarzy.

„Marsz śmierci” z Bataan

Pod koniec marca 1942 roku, a więc na kilka tygodni przed kapitulacją Bataanu, grupa oficerów ze sztabu japońskiej 14. Armii odbyła naradę, podczas której omówiono kwestię postępowania z jeńcami wojennymi. Postanowiono, że po upadku Bataanu zostaną oni pieszo doprowadzeni do miasteczka San Fernando w prowincji Pampanga, położonego w odległości około 106 kilometrów od wierzchołka półwyspu. Stamtąd mieli zostać przetransportowani koleją do odległego o około 40 kilometrów Capas. Docelowo jeńcy mieli zostać osadzeni w Camp O’Donnell.

Japończycy spodziewali się, że Bataan zostanie zdobyty nie wcześniej niż pod koniec kwietnia, a liczbę jego obrońców szacowali na 25–50 tys. Szybka kapitulacja garnizonu, znaczna liczba jeńców, a także ich zły stan fizyczny były dla zwycięzców kompletnym zaskoczeniem. Piesza ewakuacja do San Fernando, którą rozpoczęto 10 kwietnia, zmieniła się w „marsz śmierci”. Maszerującym w tropikalnym upale jeńcom wydawano minimalne ilości wody i pożywienia. W trakcie marszu nie pozwalano zatrzymać się w celu zaczerpnięcia wody z przydrożnych studni czy nawet by załatwić potrzeby naturalne. Filipińscy cywile, którzy usiłowali podać jeńcom wodę lub żywność, byli brutalnie odpędzani, a nawet zabijani. Podczas postojów żołnierzy stłaczano w budynkach pozbawionych jakichkolwiek urządzeń sanitarnych lub gromadzono pod gołym niebem, na niewielkich przestrzeniach naprędce otoczonych drutem kolczastym, bez żadnej ochrony przed promieniami słońca. W trakcie marszu japońscy żołnierze nieustannie maltretowali jeńców. Ci, którzy nie byli w stanie iść dalej lub choć na chwilę odłączyli się od kolumny, byli zabijani przez konwojentów.

13 kwietnia pierwsze kolumny dotarły do San Fernando. Stamtąd dalszy transport odbywał się koleją. Do wagonów kolejki wąskotorowej, zdolnych pomieścić najwyżej 40 osób, Japończycy wpędzali nawet do 100 jeńców. W czasie kilkugodzinnej podróży wielu jeńców zmarło na skutek odwodnienia i braku powietrza. Ci, którzy dotarli do Capas, musieli jeszcze pokonać kilkunastokilometrową trasę do obozu O’Donnell. W zależności od źródeł szacuje się, że podczas „bataańskiego marszu śmierci” zmarło, w tym zostało zamordowanych, od 500 do 1000 Amerykanów oraz od 5 tys. do 10 tys. Filipińczyków.

Utworzenie obozu jenieckiego Pierwsza grupa jeńców, licząca około 200 żołnierzy, dotarła do Camp O’Donnell 11 kwietnia. Przemówienie do nowo przybyłych wygłosił komendant obozu kpt. Yoshio Tsuneyoshi. Oświadczył, że nie uznaje ich za pełnoprawnych jeńców wojennych (Horyo), lecz za pozbawionych praw i honoru więźniów (Toraware-no-mi), którzy zawdzięczają życie jedynie miłosierdziu japońskiej armii i nie powinni oczekiwać dobrego traktowania. Zagroził, iż każdy jeniec, który okaże nieposłuszeństwo lub złamie obozowy regulamin, zostanie rozstrzelany. Z kolei w przypadku ucieczek dziewięciu jeńców miało zostać straconych za każdego uciekiniera. Komendant zapowiedział jednocześnie, że jeńcy pozostaną na zawsze „wrogami Japonii”, a Cesarstwo odniesie zwycięstwo, „choćby miało to zająć 100 lat”.

Przemówienia o podobnej treści Tsuneyoshi wygłaszał później do każdej nowo przybyłej grupy. Tego typu apele trwały niekiedy do dwóch godzin. W tym czasie jeńcy musieli stać na baczność, bez żadnej osłony przed promieniami tropikalnego słońca. Pewnego razu wygłodniali jeńcy musieli także poczekać, aż komendant na ich oczach skończy swoje śniadanie, po którym dopiero rozpoczął zwyczajowe przemówienie.

Tsuneyoshi wyznaczył do pełnienia funkcji „zwierzchnika jeńców” gen. Edwarda P. Kinga – uprzednio dowódcę garnizonu Bataanu. Był on odtąd odpowiedzialny m.in. za utrzymanie dyscypliny i bieżące zarządzanie obozem. Generał powitał pierwszą grupę jeńców następującymi słowami:

Fakt, iż King udał się do niewoli, dzieląc los swych podkomendnych, był powodem, dla którego cieszył się wśród jeńców powszechnym mirem.

Ostatnią grupę jeńców doprowadzono do obozu 30 kwietnia 1942 roku, aczkolwiek w późniejszym okresie obóz opuszczały, a następnie powracały doń kontyngenty robocze, które były wysyłane przez Japończyków do różnych prac na terenie Luzonu.

Topografia Obóz był podzielony na dwa sektory: amerykański i filipiński. Granicę między nimi wyznaczała droga do Capas, która przecinała obóz na dwie części. Sektor amerykański był mniejszy od filipińskiego i znajdował się w północnej części obozu. Obóz otaczało ogrodzenie z drutu kolczastego, przy którym wzniesiono kilka wież strażniczych.

Komendantura mieściła się w dwupiętrowym budynku z werandą. Dla jeńców przeznaczono prymitywne baraki, wykorzystywane uprzednio przez filipińską armię. Mimo że już od marca 1942 roku było wiadomo, że w O’Donnell zostaną osadzeni jeńcy wojenni, Japończycy nie podjęli tam poważniejszych prac budowlanych lub remontowych. W konsekwencji wiele przedwojennych baraków znajdowało się w złym stanie technicznym. Niektóre były częściowo lub całkowicie pozbawione dachów.

Szpital dla jeńców amerykańskich znajdował się w północno-wschodniej części obozu. Składało się nań pięć chat ustawionych w czworobok. Dwie chaty były całkowicie pozbawione podłóg, wykonano je dopiero w późniejszym okresie, używając w tym celu nieheblowanych desek.

Przed wojną obóz był w stanie pomieścić około 20 tys., a według innych źródeł zaledwie 8 tys. żołnierzy. Po kapitulacji Bataanu znalazło się w nim od 54 tys. do 56 tys. jeńców wojennych, w tym 9270 Amerykanów oraz 45–47 tys. Filipińczyków.

Traktowanie Nowo przybyłych jeńców przeszukiwano, czemu towarzyszyła grabież co cenniejszych przedmiotów osobistych. W przypadku znalezienia przedmiotów pochodzenia japońskiego jeńcowi groziła śmierć, gdyż strażnicy uznawali, że przedmioty te musiały zostać odebrane poległym japońskim żołnierzom. Pod tym pretekstem podczas pierwszych dni funkcjonowania obozu zabito około 20 amerykańskich żołnierzy. Z tego samego powodu zabito także pewną liczbę jeńców filipińskich. Tych ostatnich zazwyczaj oznaczano przed egzekucją, malując im na piersi czerwony znak „X”.

Zdarzało się, że pod pretekstem „zapobieżenia próbie ucieczki” japońscy żołnierze strzelali do jeńców, którzy zbytnio zbliżyli się do obozowego ogrodzenia.

Wszystkich jeńców zobowiązano, aby niezależnie od rangi salutowali każdemu japońskiemu strażnikowi. Niedopełnienie tego obowiązku groziło ciężkim pobiciem.

Spośród zdolnych do pracy jeńców formowano kontyngenty robocze, które wykonywały różne prace poza terenem obozu, na przykład przy zbieraniu plonów z okolicznych pól. Praca poza obozem dawała szanse na zdobycie i przemycenie dodatkowych porcji żywności.

Warunki bytowe Jeńcy, którzy przeżyli „marsz śmierci” z Bataanu, docierali do obozu w stanie kompletnego wyczerpania. Większość była pozbawiona koców, wielu nie miało nawet butów, a ich mundury zmieniły się w łachmany. Baraki nie były w stanie pomieścić wszystkich jeńców, stąd niektórzy musieli spać pod gołym niebem, czasami w strugach deszczu.

Podstawą wyżywienia był ryż – często zanieczyszczony i zarobaczony. Czasami jeńcom wydawano także racje warzyw, zazwyczaj złożone z batatów i liści wilca wodnego. Dwa razy w miesiącu otrzymywali mięso, przy czym zazwyczaj na pięćdziesięciu jeńców przypadała porcja o wadze zaledwie jednego funta. Całkowita waga dziennej racji żywnościowej nie przekraczała 510 gramów. W pobliskim magazynie jeszcze przed wojną zgromadzono znaczne ilości żywności, w tym 25 tys. worków ryżu. Japończycy nie zgodzili się jednak wydać jeńcom nawet jej drobnej części. Aby ratować się przed śmiercią głodową, jeńcy jedli wszystko, co udało im się znaleźć lub złapać, w tym dziko rosnące rośliny oraz małpy i psy, które wałęsały się w pobliżu obozu. Wkrótce rozwinęły się szmugiel i czarny rynek. Główną rolę w tym procederze odgrywał Ted Lewin, amerykański cywil powiązany z manilskim półświatkiem, którego Japończycy internowali w O’Donnell wkrótce po rozpoczęciu okupacji.