Karl Dönitz (ur. 16 września 1891 w Grünau, zm. 24 grudnia 1980 w Aumühle) – niemiecki wojskowy, marynarz, podwodniak i teoretyk wojskowości, wielki admirał, autor taktyki wilczych stad, dowódca broni podwodnej (1935–1943), naczelny dowódca marynarki wojennej (1943–1945), wyznaczony w testamencie Hitlera na ministra wojny, zwierzchnika sił zbrojnych oraz prezydenta Rzeszy, zarazem jej ostatni przywódca. Skazany w procesach norymberskich na dziesięć lat więzienia. Uczestnik I i II wojny światowej.

Życiorys Dzieciństwo i kariera przedwojenna Ojciec Karla, Emil, pracował w zakładach optycznych Karla Zeissa, natomiast matka Anna, zmarła 6 marca 1895 roku. Miał starszego o rok brata Friedricha. Jego przodkowie byli dziedzicznymi wójtami wsi przy starej niemieckiej granicy nad Łabą, w okolicy ujścia rzeki Saale. Z tej chłopskiej rodziny wywodzili się później naukowcy, oficerowie oraz ewangeliccy pastorzy.

Pochodził z patriotycznej, pruskiej rodziny, a także otrzymał solidne wykształcenie, co miało wpływ na wstąpienie do Cesarskiej Marynarki Wojennej.

I wojna światowa thumb|Dönitz jako dowódca U-Boota 1917–1918 W 1910 roku wstąpił do marynarki. Od 1912 oficer wachtowy na krążowniku SMS „Breslau”, na którym służył do 1916 roku. Następnie został oficerem wachtowym na okrętach podwodnych (U-Bootach), zaś w 1918 roku dowódcą UC-25, a następnie UB-68, zatopionego 4 października 1918 roku na Morzu Śródziemnym przez brytyjskie okręty. Uratowany wraz z większością załogi, spędził prawie rok w niewoli.

Dwudziestolecie międzywojenne Po zwolnieniu powrócił do niemieckiej marynarki, gdzie dowodził m.in. torpedowcem „G-8” i flotyllą torpedowców. Od 1924 do 1927 był referentem wojskowym ds. utrzymania dyscypliny i zastosowania wojskowego prawa karnego w dowództwie Reichsmarine. W roku 1930 uzyskał nominację na stanowisko pierwszego oficera sztabu w Dowództwie Morza Północnego. Od listopada 1934 do lata 1935 dowodził krążownikiem „Emden”; odbył na nim rejs wiodący wokół Afryki na Ocean Indyjski.

Jednocześnie Adolf Hitler prowadził negocjacje z Wielką Brytanią dotyczące wielkości niemieckiej floty. Pertraktacje zakończyły się podpisaniem 11 czerwca 1935 roku przez III Rzeszę i Wielką Brytanię układu morskiego, na podstawie którego Kriegsmarine mogła rozbudować swoją flotę podwodną w wielkości do 45% tonażu Royal Navy w tej klasie okrętów. Pierwszy od zakończenia I wojny światowej niemiecki okręt podwodny został zwodowany zaledwie cztery dni po podpisaniu traktatu, a w lipcu tego samego roku Fregattenkapitän Karl Dönitz objął dowództwo 1. Flotylli Okrętów Podwodnych „Weddigen”. W tym samym roku Dönitz zorganizował niezwykle intensywny proces szkolenia załóg okrętów podwodnych na środkowym Bałtyku oraz eksperymentów z nową taktyką skoordynowanych grup ataku. Eksperymenty i ćwiczenia wilczych stad prowadzone były osobiście przez Dönitza z jego okrętu dowodzenia z intensywnym użyciem dwukierunkowej łączności radiowej. Według relacji jednego z młodych niemieckich oficerów, jednostki Dönitza ćwiczyły od poniedziałku do piątku osiem ataków podwodnych w ciągu dnia i pięć ataków nawodnych w ciągu nocy, każdego dnia.

Karl Dönitz był też strategiem wojny morskiej. W latach 30. opublikował szereg dokumentów na ten temat, a także książkę Die U-Bootswaffe (flota podwodna), która opublikowana w Berlinie, nie została zauważona przez brytyjski wywiad morski, w której Dönitz podkreślał, że destrukcja wrogiego handlu morskiego, przez atak na wrogie morskie linie komunikacyjne, jest prawidłowym celem wojny morskiej. Wśród najistotniejszych informacji w niej zawartych, brytyjski wywiad mógł odczytać kładziony przez Dönitza nacisk na nocne ataki na powierzchni, których w tym samym czasie okręty podwodne Royal Navy nie ćwiczyły w ogóle, zaś jednostki nawodne nie ćwiczyły obrony przed takimi atakami. Z książki tej, która wpadła w ręce brytyjskiego wywiadu dopiero w 1942 roku, wynikało jak intensywny trening prowadzi niemiecka flota podwodna w tego rodzaju atakach, wykorzystując niewielką nad wodą sylwetkę okrętów podwodnych w celu użycia ich jako klasycznych nawodnych torpedowców.

Karl Dönitz był silnym przywódcą, potrafiącym zarazić entuzjazmem ludzi wokół niego, jednak jego siła w tym zakresie, była też jego słabością. Według relacji jednego z oficerów już po wojnie, w trakcie ćwiczeń ataków nawodnych jesienią 1938 roku, jeden z młodych oficerów przebywających wraz z dowódcą floty podwodnej na krążowniku „Königsberg”, zwrócił uwagę, że skuteczność ataku nocnego na powierzchni może zostać z łatwością zniweczona po zastosowaniu przez okręty nawodne radaru, który wykryje atakujący na powierzchni okręt podwodny i uniemożliwi U-Bootowi zajęcie pozycji do ataku. Konstatacja ta była tym bardziej aktualna, że sam „Königsberg” był wcześniej używany do testów prototypu niemieckiego radaru kontroli ognia, który był już w stanie wykryć obiekt nawodny o wielkości boi portowej. Według tej relacji Dönitz zbył jego uwagę lodową ciszą, natomiast będący świadkami sytuacji dowódcy okrętów podwodnych zaczęli gwałtownie argumentować przeciwko tej tezie. O tym jak bardzo Dönitz był przywiązany do idei „wilczych stad” świadczy również fakt, iż podczas przeprowadzonych wiosną 1939 roku manewrów w Zatoce Biskajskiej, 15 okrętów podwodnych zorganizowanych w cztery grupy skoordynowanego ataku przeprowadziło symulowany atak na „konwój” złożony z dwóch statków oraz jednego okrętu eskorty. Ćwiczenie zostało przez Dönitza uznane za potwierdzające słuszność założeń „wilczych stad” – okręty podwodne intensywnie komunikując się radiowo ze sobą „zatopiły” cały konwój wykonując dużą liczbę pozorowanych ataków torpedowych, po ostatecznym otoczeniu go przez 13 jednostek podwodnych. Dönitz nie zauważył jednak, jak sztuczne i nierealne były warunki tych manewrów. Nie brał również pod uwagę, że natężenie komunikacji radiowej między U-Bootami niezbędnej dla realizacji tej taktyki, pozwoli przeciwnikowi lokalizować każdy okręt podwodny z osobna za pomocą radionamierników. Dwa dni wcześniej, dowódca okrętów podwodnych podczas I wojny światowej, w końcówce lat 30. zaś wykładowca szkoły broni podwodnej w Neustadt in Holstein, – w swoim memorandum napisał, że niemiecka kampania przeciw Anglii uzależniona jest od zneutralizowania asdicu, a zanim to nastąpi, rozpoczynanie wojny podwodnej przeciw Wielkiej Brytanii nie ma sensu, jej rozpoczynanie zaś będzie aktem nieodpowiedzialności. Podniósł także, że do pokonania Anglii niezbędne będzie lotnictwo morskie, które musi zneutralizować brytyjskie okręty nawodne oraz jego współdziałanie z flotą. W odpowiedzi Dönitz podważył jednak użyteczność lotnictwa na otwartym Atlantyku, oraz zgadzając się, że nie ma jeszcze antidotum na zastosowanie asdicu, wyraził przekonanie że takie zostanie opracowane. W rezultacie, wszystkie elementy które zadecydowały o późniejszej przegranej floty podwodnej Karla Dönitza – radar, radionamiernik, lotnictwo oraz jednostki eskortowe wyposażone w asdic – zostały rozpoznane i zaprezentowane mu jeszcze przed wybuchem wojny, jednak Dönitz zlekceważył te ostrzeżenia.

II wojna światowa Lata 1939–1943 thumb|Karl Dönitz w bazie U-Bootów w St. Nazaire thumb|Karl Dönitz rozmawia z Viktorem Lutze, szefem sztabu SA podczas narady wojennej (październik 1941). Od lipca 1935 roku do 1943 Dönitz sprawował funkcję Dowódcy Floty Podwodnej Kriegsmarine. W chwili wybuchu II wojny światowej Niemcy posiadali 57 okrętów podwodnych. W pierwszej fazie bitwy o Atlantyk, trwającej od września 1939 do czerwca 1940 roku, nieliczne U-Booty operowały pojedynczo na wodach wokół Wielkiej Brytanii i w Zatoce Biskajskiej, nie odnosząc jednak zbyt dużych sukcesów, co było spowodowane – według Dönitza – przede wszystkim dwoma przyczynami: zbyt małą liczbą U-Bootów oraz defektami torped.

Sukcesy niemieckie w kampaniach: francuskiej i norweskiej dały okrętom podwodnym nowe, korzystnie położone bazy, np. Trondheim czy Saint-Nazaire. Druga faza trwająca od lipca 1940 do marca 1941 roku przyniosła niemieckim okrętom podwodnym duże sukcesy w walce z konwojami w okolicy Kanału Północnego.

Od marca do grudnia 1941 roku rozpoczęła się trzecia faza bitwy o Atlantyk. W tym czasie w wojnę mocniej zaangażowały się Stany Zjednoczone, a niemieckie okręty podwodne prowadziły działania wymierzone przeciwko transatlantyckim konwojom.

Karl Dönitz twierdził, że do wygrania bitwy o Atlantyk potrzebne było 300 U-Bootów: pierwsze 100 okrętów podwodnych uczestniczyłoby w operacjach bojowych, drugie 100 podążałoby na miejsce działań wojennych lub z niego powracało, pozostałe przechodziłyby remonty i modernizacje.

Koniec 1941 roku otworzył czwartą fazę trwającą do lipca 1942 roku. Czas ten jest zwany „drugim szczęśliwym okresem”, bowiem to właśnie wtedy U-Booty zatopiły znaczną liczbę statków u wschodnich wybrzeży Ameryki. W Bitwie o Atlantyk Dönitz udoskonalił znacznie taktykę „wilczych stad”, polegającą na atakowaniu spostrzeżonych konwojów dopiero po zgromadzeniu kilku lub kilkunastu okrętów podwodnych, co przynosiło bardzo duże straty Brytyjczykom przez pierwsze 4 lata II wojny światowej. Wzorował się na atakach torpedowców, na których służył przez kilka lat. Wilcze stada zaczęły jednak zawodzić, gdy alianci rozpoczęli stosowanie udoskonalonych radarów i sonarów, co w 1943 spowodowało przełom. U-Bootów było za mało i zbyt późno zaczęto wprowadzać unowocześnione okręty, mogące jeszcze odwrócić sytuację. Dodatkowym problemem był brak wsparcia ze strony lotnictwa, gdyż dowódca Luftwaffe, marszałek Hermann Göring, nie widział takiej potrzeby. Znaczące było także rozszyfrowanie przez aliantów kodu, służącego do kontaktowania się okrętów z dowództwem (Enigma). Karl Dönitz wydał zakaz ratowania rozbitków ze storpedowanych przez U-Booty nieprzyjacielskich jednostek po ataku na brytyjski statek „Laconia”, wiozący między innymi włoskich jeńców wojennych. Podczas wyławiania rozbitków U-Booty zostały zaatakowane przez amerykański bombowiec. Rozkaz ten był potocznie określany jako „rozkaz Laconia”.

Piąta faza bitwy o Atlantyk trwała 11 miesięcy (od lipca 1942 do maja 1943 roku). Był to decydujący czas tej bitwy między U-Bootami a alianckimi konwojami. Na początku 1943 roku szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę Kriegsmarine, lecz wprowadzone w tym czasie nowe urządzenie radarowe pracujące na fali 9 cm oraz zamknięcie luki powietrznej nad oceanem spowodowały załamanie się niemieckiej ofensywy w tej bitwie. 31 stycznia 1943, Karl Dönitz otrzymał nominację na stopień Großadmirala, a także na dowódcę Kriegsmarine. Na tym stanowisku zastąpił Ericha Raedera, który planował odejść od grudnia 1942 roku, po kłótni z Adolfem Hitlerem. Führer planował wycofać duże nawodne okręty wojenne. Na stanowisko dowódcy zaproponowano dwie kandydatury: Rolf Carls i Admiral Karl Dönitz.

Adolf Hitler zdecydował się na drugą osobę. Duży wpływ na tę decyzję, miały sukcesy okrętów podwodnych, którymi Dönitz dowodził przez 8 lat.

Lata 1943–1945 thumb|Karl Dönitz i Adolf Hitler w Wilczym Szańcu thumb|Günther von Kluge, Heinrich Himmler, Karl Dönitz i Wilhelm Keitel podczas pogrzebu gen. H.V. Hube (26 kwietnia 1944) Po nominacji Dönitza na dowódcę Kriegsmarine 31 stycznia 1943 roku, natychmiast zwiększono tempo produkcji niemieckich okrętów podwodnych, lecz nie odwróciło to biegu wojny.