Człowiek z marmuru – polski film polityczny z 1976 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy na podstawie scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Film ukazuje losy młodej studentki szkoły filmowej Agnieszki (Krystyna Janda), która zbiera materiały na potrzeby realizacji dokumentu o cenionym w latach 50. XX wieku przodowniku pracy Mateuszu Birkucie (Jerzy Radziwiłowicz) – fikcyjnej postaci wzorowanej na Piotrze Ożańskim. Prowadząc śledztwo dziennikarskie, Agnieszka poznaje prawdę o okolicznościach, w których Birkut został wypromowany na stachanowca oraz cenie, jaką zapłacił za swoje zaangażowanie w działania propagandowe władz realizujących budowę Huty im. Lenina (sztandarowej inwestycji planu sześcioletniego).

Wajda i Ścibor-Rylski planowali nakręcenie filmu o Birkucie jeszcze w latach 60. XX wieku, jednak pierwotny scenariusz nie mógł wówczas zostać zrealizowany. Wajda powrócił do projektu dopiero wówczas, gdy zapewnił sobie poparcie ze strony ministra kultury Józefa Tejchmy. Ten, ryzykując utratę stanowiska, wyraził zgodę na produkcję i rozpowszechnianie filmu, dzięki czemu – pomimo negatywnych recenzji – obejrzało go w Polsce 2,5 miliona widzów. Człowiek z marmuru trafił również na Festiwal Filmowy w Cannes, na którym po pokazie poza konkursem otrzymał nagrodę FIPRESCI. W 1981 roku Wajda nakręcił kontynuację filmu pod tytułem Człowiek z żelaza, której akcja toczy się w 1980 roku w Gdańsku w czasie wydarzeń sierpniowych.

Fabuła mały|lewo|Brama nr 3 Stoczni Gdańskiej im. Lenina, przy której spotykają się Agnieszka i Maciej Birkut (zdjęcie zrobione w sierpniu 1980) Akcja Człowieka z marmuru toczy się w 1976 roku. Agnieszka, młoda studentka szkoły filmowej, zamierza zrealizować film o młodości ojca spędzonej w latach 50. XX wieku. Jednak redaktor telewizyjny odrzuca jej projekt, zamiast tego proponując jej realizację filmu o przodownikach pracy z tego samego okresu, który wyeksponowałby osiągnięcia przemysłowe epoki stalinizmu. Redaktor daje Agnieszce jedynie dwadzieścia jeden dni na ukończenie filmu. Agnieszka przyjeżdża z ekipą filmową do Muzeum Narodowego w Warszawie. Podczas gdy jeden z członków ekipy rozmawia z kustoszką, Agnieszka zakrada się do magazynu, w którym dostrzega marmurowy posąg Mateusza Birkuta, nowohuckiego przodownika pracy. Wówczas zabiera kamerę znajdującemu się przy niej operatorowi zdjęć, by uchwycić z ręki posąg Birkuta.

W sali projekcyjnej Agnieszka ogląda odrzucone „z przyczyn technicznych” materiały zrealizowane przez reżysera Jerzego Burskiego, obecnie sławnego reżysera filmowego, które przedstawiają warunki pracy robotników w Nowej Hucie, a następnie – utrzymany w tonie propagandowym film tego samego filmowca pod tytułem Oni budują nasze szczęście. Agnieszka decyduje się spotkać z Burskim, kiedy ten przylatuje samolotem na Okęcie. Towarzyszy mu w drodze do jego wilii i opowiada mu o swoich planach stworzenia własnego filmu. Burski dzieli się z nią informacją o kulisach, które przyczyniły się do uzyskania przez Birkuta statusu przodownika pracy. Jako początkujący dokumentalista Burski zainscenizował wraz z sekretarzem Jodłą bicie rekordu w układaniu cegieł. Birkutowi udało się pobić rekord, zdobyć sławę oraz otrzymać mieszkanie, a na jego cześć wykonana została marmurowa rzeźba, wystawiona na II ogólnopolskiej wystawie plastyki w Zachęcie. Birkut jako instruktor w Zjednoczeniu jeździł po budowach wraz ze swym przyjacielem Witkiem oraz funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa Michalakiem, ucząc nowych metod murowania.

Agnieszka dociera do Michalaka, który opowiada jej o incydencie, który przerwał jego współpracę z Birkutem. W trakcie jednego z pokazów murowania Birkut otrzymał rozpaloną cegłę i doznał dotkliwych oparzeń ręki, a o ów akt sabotażu został oskarżony Witek. Jak opowiada Michalak, Birkut nie mógł wskutek zaistniałych wydarzeń dłużej pracować. Nie rozumiejąc, co stało się z Witkiem, Birkut dopiero po pewnym czasie dowiedział się, że jego przyjaciel został aresztowany. Próbując pomóc Witkowi, Birkut stracił pracę oraz mieszkanie, mimo że jego żona Hanka Tomczyk była w ciąży. Rozgoryczony dawny przodownik pracy rozbił cegłą, którą zachował na pamiątkę swojego pierwszego rekordu, okno krakowskiego Urzędu Bezpieczeństwa.

Redaktor telewizyjny jest niezadowolony z rezultatów pracy Agnieszki i żąda od niej, żeby nie roztrząsała tematu niewygodnego dla władzy. Zamiast tego proponuje jej spotkanie z samym Witkiem, obecnie pełniącym funkcje kierownicze w Hucie Katowice. Przedtem jednak Agnieszka dociera do materiału z nigdy niewykorzystanym sprawozdaniem z procesu o szpiegostwo, który został wytoczony Witkowi i innym pracownikom budownictwa. Birkut, choć zeznawał jako świadek, swoją odważną postawą przyczynił się do tego, że sam został skazany. Witek, rozmawiając z Agnieszką, informuje ją, że po amnestii Birkut poszukiwał swojej dawnej żony Hanki, która wyparła się go i osiadła w Zakopanem. Agnieszka decyduje się spotkać z Hanką, obecnie zamężną z ajentem gastronomii, a na koniec przyjeżdża do rodzinnej wsi, w której Mateusz mieszkał z synem Maćkiem.

Zebrawszy materiał filmowy, Agnieszka wraca do Warszawy, gdzie redaktor telewizyjny dyskwalifikuje jej pracę, tłumacząc swą decyzję tym, że Agnieszka nie odnalazła bohatera swego dokumentu. Zbyt późno Agnieszka dowiaduje się, że syn Birkuta, Maciek, nosi nazwisko swojej matki. Zrezygnowana dziewczyna wraca do ojca – kolejarza, mieszkającego w małym miasteczku. Ojciec namawia ją jednak do ukończenia śledztwa bez materiału filmowego, aby mogła wyjaśnić, co się stało z Birkutem. Wówczas Agnieszka wyjeżdża do Gdańska, gdzie przed bramą Stoczni Gdańskiej zagaduje Maćka Tomczyka, syna Birkuta. Maciek mówi jej, że jego ojciec nie żyje, nie podając jednak szczegółów. Agnieszka prosi go o przyjazd do Warszawy. W ostatniej sekwencji filmu oboje zmierzają do studia telewizyjnego, zamierzając spotkać się z redaktorem.

Obsada

Produkcja Scenariusz mały|Rzeźba filmowego Mateusza Birkuta w Muzeum Kinematografii w Łodzi mały|Andrzej Wajda (1978) W 1962 roku, po klęsce Samsona, Andrzej Wajda poszukiwał materiału na film osadzony we współczesności. Szef Zespołu Filmowego „Kamera”, Jerzy Bossak, zaproponował mu jako temat znalezioną w gazecie historię przodownika pracy z czasów stalinowskich, Piotra Ożańskiego, który po latach nie mógł znaleźć zatrudnienia. Napisanie scenariusza Wajda zlecił Aleksandrowi Ściborowi-Rylskiemu, zalecając mu, żeby historia przodownika pracy została opowiedziana z perspektywy młodej reżyserki, Agnieszki. Wzorem dla filmowej Agnieszki miała być poetka Agnieszka Osiecka, która w latach 1957–1962 studiowała reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi. Tekst scenariusza ukazał się 4 sierpnia 1963 roku na łamach tygodnika „Kultura”, jednak jego realizacja w postaci filmu okazała się niemożliwa, gdyż podważał on cały system przodownictwa pracy.

Dopiero po sukcesie Ziemi obiecanej (1974), któremu Wajda zawdzięczał dobre stosunki z ministrem kultury, reżyser sięgnął jeszcze raz po scenariusz Ścibora-Rylskiego. Do tej decyzji popchnęła filmowca porażka jego ostatniej adaptacji dzieła literackiego – Smugi cienia (1976), co skłoniło Wajdę do realizacji filmu o tematyce współczesnej. W dawnym scenariuszu wprowadzony został jednak szereg zmian. O ile w wersji z 1963 roku Agnieszka nie miała śmiałości przyznać się do swego projektu żyjącemu Birkutowi, kończąc scenariusz słowami: „Trzeba na niego poczekać”, o tyle w finalnym projekcie miała się cechować większą inicjatywą. Ponadto nazwisko uznanego reżysera zostało zmienione: w scenariuszu figurował jako Brus, ale po wydarzeniach marcowych 1968 roku mógł się kojarzyć z Włodzimierzem Brusem, przymusowym emigrantem. Brus stał się wobec tego reżyserem Burskim, a zarówno Wajda, jak i Ścibor-Rylski deklarowali, że utożsamiają się z postacią realizatora. Również pierwotne nazwisko Michalaka, Michnik, poddano zmianie w celu uniknięcia aluzji do uczestników marca 1968 roku. Ponadto, o ile pierwotna wersja scenariusza zawierała nieokreślone miejsce akcji (Nowe Miasto), zaktualizowany wariant Człowieka z marmuru dotyczył już bezpośrednio Nowej Huty.

Do realizacji Człowieka z marmuru wymagana była jednak zgoda ministra kultury. Sprawujący tę funkcję Józef Tejchma, ryzykując utratę stanowiska w wyniku samowolnego podjęcia decyzji bez konsultacji, 3 lutego 1976 roku dał Wajdzie formalną zgodę na skierowanie scenariusza do realizacji. Skompletowawszy ekipę filmową z kierowniczką produkcji Barbarą Pec-Ślesicką, scenografem Allanem Starskim oraz operatorem zdjęć Edwardem Kłosińskim, Wajda zamierzał uczynić swoją asystentką Agnieszkę Holland. Jednakże do Zespołu Filmowego „X” przyszło polecenie, by odsunąć Holland od realizacji filmu pod groźbą zawieszenia produkcji filmu. Wajda musiał zwolnić Holland, jednak wydarzenie to wpłynęło na jego dalsze relacje z władzami.

Zdjęcia Dobierając obsadę, Wajda poszukiwał do uwspółcześnionej roli Agnieszki kogoś, kto będzie grał młodą, bardzo zaangażowaną dziennikarkę. Po zdjęciach próbnych z młodymi aktorkami reżyser zdecydował, że w roli Agnieszki pojawi się Krystyna Janda, która występowała wcześniej w spektaklu telewizyjnym Trzy siostry Aleksandra Bardiniego. Wybór niedoświadczonej aktorki wywołał kontrowersje w ekipie filmowej, a Wajda długo zwlekał z podjęciem odpowiedniej decyzji. Kiedy już jednak ustalono, że Janda będzie Agnieszką, Wajda dał jej „jedno zadanie: [...] wszystkich zainteresować, zbulwersować, zdenerwować”. Dlatego też Janda zdecydowała, że będzie zachowywać się na planie jak rówieśnicy z liceum plastycznego, założyła również modną w owym kręgu dżinsową kurtkę, a ekipa nakazała jej nosić ze sobą również amerykański worek. Jednocześnie reżyser chciał nadać Jandzie-Agnieszce tragiczny ton. Jak opowiadała po latach Janda, „Wajda chciał, żebym ja zagrała Antygonę, Fedrę, Medeę... Żeby to było coś ostatecznego”. Powaga całego projektu oraz rola, jaką miała w nim odegrać Janda, doprowadzała ją niemal do załamania nerwowego, które zdołała przezwyciężyć. W efekcie narodziła się jedna z najbardziej fascynujących postaci kina polskiego – niepokorna reżyser nosząca męski strój i odsłaniająca prawdę o epoce stalinowskiej.

Łatwiejsze zadanie do wykonania miał Jerzy Radziwiłowicz, znany Wajdzie z ról w Starym Teatrze, który wystąpił w rolach Mateusza Birkuta oraz jego syna Maćka Tomczyka. Postać Maćka została wprowadzona do filmu w ostatnim momencie, gdyż Wajda przez długi czas nie mógł zdecydować się, jaki powinien być koniec poszukiwań Birkuta prowadzonych przez Agnieszkę. Zamykająca film scena, kiedy Maciek i Agnieszka idą korytarzem w budynku telewizji, została zrealizowana jako ostatnia.

Edward Kłosiński, realizując zdjęcia do Człowieka z marmuru, miał za zadanie również spreparować kronikę filmową stylizowaną na dokumenty okresu stalinowskiego. Kłosiński i Wajda dążyli do tego, aby fałszywa kronika była nieodróżnialna od prawdziwych, takich jak Polska Kronika Filmowa, dlatego też operator przygotował na tę okoliczność stare obiektywy ze specjalnymi filtrami. Posąg Birkuta odlał rzeźbiarz Adam Roman, wykładowca na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Zdjęcia do filmu powstały w następujących lokacjach: Gdańsk (przystanek SKM Gdańsk Stocznia), Katowice, Kraków (Nowa Huta, ul. Floriańska, dworzec PKP Kraków Główny), Zakopane, Warszawa (Trasa Łazienkowska, gmach główny Politechniki Warszawskiej przy placu Politechniki, osiedle Latawiec przy Alei Wyzwolenia, gmach "Zachęty" przy placu Małachowskiego, gmach TVP przy ul. Woronicza, ul. Marszałkowska, Muzeum Narodowe, Aleja Jana Pawła II, Port lotniczy Okęcie, Aleje Jerozolimskie w okolicach Dworca Centralnego, Pałac Kultury i Nauki), stacja kolejowa Bielany Podlaskie, Dąbrowa Górnicza (Huta Katowice przy Alei Piłsudskiego), pałac w Kozłówce.