Wielka wędrówka ludów – okres migracji plemion barbarzyńskich, w szczególności Hunów i Germanów, na terytoria Cesarstwa Rzymskiego i sąsiednie, u schyłku starożytności i w początkach średniowiecza (IV–VI wiek)Okres ten według wielu źródeł obejmuje także VII wiek (m.in. wędrówki plemion słowiańskich, które zostaną opisane w osobnych artykułach).. Proces ten radykalnie odmienił obraz kontynentu europejskiego – doprowadził do zmian etnicznych na dużych obszarach, wyznaczył koniec starożytności i pociągnął za sobą upadek cesarstwa zachodniorzymskiego. Większość powstałych na jego gruzach nowych państw sama podzieliła jego los, jednak niektóre (jak państwo frankijskie) stały się podwalinami nowożytnych państw europejskich. thumb|upright=2.0|Wielka wędrówka ludów na terytorium Cesarstwa Rzymskiego
Rozkład świata antycznego W ciągu IV w. n.e. cesarstwo rzymskie przechodziło liczne przeobrażenia. Koniec wojen zaczepnych spowodował brak podaży niewolników na terenie Imperium. Liczba vernae (niewolników nie zakupionych, a wychowanych w obrębie gospodarstwa) rosła. Pociągnęło to humanitaryzację stosunku panów do niewolników – coraz częściej zezwalano im na zakładanie rodzin i użytkowanie małych poletek, z których jedynie część zbiorów odprowadzali dla pana, resztę zostawiając dla siebie. Tę warstwę niewolników nazywano servi casati. Równocześnie rozwój latyfundiów sięgnął zenitu. Ich uprzywilejowanie (m.in. pod względem podatkowym) spowodowało ruinę wolnych chłopów, których całe rzesze zamiast uprawiać własne ziemie, zaczęły dzierżawić działki w obrębie latyfundiów, płacąc czynsz. Problemy z jego uiszczeniem powodowały coraz większe uzależnienie chłopa od latyfundysty. Proces postępował tak szybko, że w okresie wędrówki ludów servi casati i dzierżawcy działek tworzyli już jedną grupę, kolonów. Dodatkowo wielu z nich oddawało swe działki w zamian za opiekę możnego sąsiada. Zjawisko to nazywano patrocinia vicorum. Poddaństwo takie wyłączało chłopa z obiegu towarów spoza włości pana oraz z powszechnego systemu podatkowego. Doprowadziło to do ruiny gospodarki miast, jak i całego cesarstwa. Dodatkowo klęskę miast potęgował edykt o dziedziczeniu zawodów. Kryzys ekonomiczny doprowadzał do częstych wystąpień społecznych (ich uczestników nazywano w Galii bagaudami).
W IV w. armia rzymska dzieliła się na dwa rodzaje wojska: limitanei i comitatenses. Pierwsi, stacjonujący na granicach cesarstwa, byli rekrutowani z ludności prowincji, której bronili i zazwyczaj ich wartość bojowa była bardzo niska. Comitatenses natomiast stanowili jednostki doborowe, wchodzące w skład orszaku cesarskiego (łac. comitatus). Dostarczaniem rekruta obarczano w największym stopniu latyfundystów. Coraz częściej, zamiast uszczuplać liczbę swoich kolonów, płacili za nich specjalną daninę (łac. aurum tironicum). Pozwalało to zyskać doświadczonych najemników, a nie nieobytych z wojaczką chłopów. Na większą skalę proceder ten zagrażał armii – zaczęło w niej brakować nie tyle Rzymian, co nawet obywateli rzymskich, ponieważ lwią część armii stanowili barbarzyńcy. W armii zanikały rzymska dyscyplina i taktyka, gdyż dzięki swoim umiejętnościom Germanie szybko awansowali na szczeblach kariery wojskowej. Proces ten zaczął się już około 160 roku, ale rozmiary zagrażające państwu rzymskiemu przyjął dopiero w ostatnich latach IV wieku.
W omawianym okresie nastąpił również wzrost biurokratyzacji państwa. Rozrosły się urzędy (officia, scrinia), na których czele stali odpowiedni komesi (np. comes sacrarum largitionum – zarządca skarbu). Najwyżsi urzędnicy stali wokół cesarza, który na wzór monarchów orientalnych (np. perskich Sasanidów) od czasów Dioklecjana (284–305) stał się władcą absolutnym (dominus) – źródłem wszelkich praw. Tak pojmowana pozycja władcy źle wpływała na senat rzymski. Pochodzący w większości z warstwy latyfundystów senatorowie coraz rzadziej docierali do Rzymu ze swych posiadłości, pozostawiając w nim jedynie senatorów z nadania wyższych urzędników i wojskowych co doprowadziło do przeobrażenia senatu w ciało doradcze.
thumb|upright=1.8|Cesarstwo rzymskie po reformie Teodozjusza Wielkiego (395) W 395 roku cesarz Teodozjusz Wielki zadecydował na łożu śmierci o podziale Imperium między dwóch małoletnich synów, przydzielając im opiekunów. Arkadiusz, pod kuratelą prefekta pretoriom Rufina, otrzymał Wschód. Młodszy Honoriusz, pozostający pod opieką magistra militum Stylichona, miał rządzić Zachodem. Granice ustalono tak, że pokrywały się one z wpływami języków łacińskiego i greckiego. Czynnik ten mocno utrwalił podział cesarstwa. Wedle zapatrywań ojca, młodzi współcesarze mieli wspierać się nawzajem i prowadzić wspólną politykę zewnętrzną. Rywalizacja opiekunów młodych władców doprowadziła jednak do stanu, w którym jedność Wschodu i Zachodu była jedynie fikcją.
Kulturze schyłkowego cesarstwa często zarzuca się dekadencję. Choć dokonywały się w niej liczne przeobrażenia, to nie można w nich doszukiwać się jedynie upadku. Zazwyczaj ową „ruinę kulturalną” przypisywano „starzeniu się” cywilizacji antycznej, czy zgubnemu wpływowi Wschodu. Sztukę późnoantyczną cechowała schematyczność rysunku oraz bryły. Długo oskarżano ówczesnych twórców o utratę doskonałości technicznej okresu klasycznego. Obecnie, w dobie zerwania z naturalizmem można zauważyć, że zmiany te były objawem zmieniającej się koncepcji piękna, gustów, czy zastosowania nowych środków wyrazu. Popularna stała się mozaika, świetnie nadająca się do symbolicznego kreślenia symboli plastycznych. Przemiana ta miała swoje źródło w nowych nurtach filozoficzno-religijnych. Klasyczny racjonalizm przegrał z mistycyzmem na długo przed rozkwitem chrześcijaństwa. Mitraizm, manicheizm, kult Izydy, judaizm, chrystianizm – wszystkie te nurty dały podstawy neoplatonizmowi – szkole filozoficznej, która zrewolucjonizowała myśl przełomu antyku i średniowiecza.
W literaturze omawianego okresu charakterystyczne było zamiłowanie do swoistego antykwaryzmu. Najpopularniejsze były wszelkiego rodzaju komentarze, prace poświęcone gramatyce, retoryce, wersyfikacji. Język literacki archaizował się, sztucznie zachowując niezmienność i ignorując naturalne przemiany zachodzące w języku żywym.
Cesarstwo we wszelkich dziedzinach przechodziło przez zmiany. W gospodarce panował kryzys. Armia, ciągle reformowana, coraz bardziej się barbaryzowała. Przebudowy aparatu urzędniczego prowadziły do niepokojów w kręgach władzy i częstych obaleń cesarzy. Pojawienie się najeźdźców germańskich, traktowane mogło być przez znaczną część społeczeństwa jako wyzwolenie od wzrastającego ucisku fiskalnego. Postawa taka tłumaczy częściowo obojętność społeczeństwa na tragiczną sytuację państwa.
Germania Główną rolę w okresie wielkiej wędrówki ludów odegrały plemiona germańskie. Ich kolebką najprawdopodobniej były Skania oraz Jutlandia, skąd w pierwszym tysiącleciu p.n.e. rozpoczęli wyprawę na południe, wypierając Celtów z terenów dzisiejszych Niemiec, i tworząc grupę Germanów Zachodnich. Częstokroć nękali granice cesarstwa na Renie (za który wyparł ich Cezar w 58 roku p.n.e.). Rolę hegemona wśród tych plemion odgrywali początkowo Swewowie, później Markomanowie, a od III wieku Frankowie.
W początkach naszej ery kolejna grupa ludności skandynawskiej opuściła swą ojczyznę i wylądowała u ujść Wisły i OdryTen etap migracji spowodował powstanie dość popularnej teorii zakładającej bliskie pokrewieństwo plemion wandalskich i zamieszkujących dzisiejszy obszar Polski., dając początek Germanom Wschodnim. Około III w. najpotężniejsze plemię spośród nich, Goci, osiadło nad brzegami Morza Czarnego, tworząc silny związek plemienny, do którego należały również plemiona słowiańskie, alańskie i sarmackie.
Przy ogromnym zróżnicowaniu w rozwoju społeczno-gospodarczym Germanów, można uogólnić, że były to w omawianym okresie ludy o półstałym trybie życia, uprawiające rolnictwo ekstensywne systemem odłogowym, rządzone według zasad demokracji wojennej. Często braki w zbiorach uzupełniały napadami na sąsiadów. Oddziaływania między Germanami a Rzymem były bardzo silne i stałe. Prowadzone wojny, stosunki dyplomatyczne i handlowe sprzyjały przepływowi towarów i krzewieniu kultury śródziemnomorskiej wśród plemion zza Renu i Dunaju. Wodzowie starali się naśladować rzymskie obyczaje, styl życia, modę i wspierali wymianę handlową. Ich najczęstszym marzeniem było otrzymanie statusu sprzymierzeńca Rzymu (łac. foederati) i zezwolenie na osiedlenie się wraz z plemieniem w granicach Imperium Romanum. Z drugiej strony Rzymianie cenili sobie Germanów za waleczność i męstwo. Często korzystali z ich pomocy w toczeniu wojen. W razie problemów z rekrutacją żołnierzy w granicach państwa sięgano do Germanii, jako niekończącego się rezerwuaru walecznych wojowników, skąd wielokrotnie ściągano pod komendę rzymską całe oddziały z własnymi wodzami. Sytuacja stała się groźna, gdy zamiast małych, autonomicznych grup żołnierzy, w granicach cesarstwa zaczęły się osiedlać całe plemiona z królami, rządzące się według własnych praw.
W drugiej połowie IV wieku rozpoczęto chrystianizację plemion germańskich. Pierwszy biskup – Got, Wulfila, aby ułatwić ten proces, przetłumaczył na swój język Biblię, zapisując ją autorskim alfabetem. Był to okres, gdy cesarz i biskupi konstantynopolitańscy byli związani z arianizmem, stąd właśnie ta doktryna została zaszczepiona Germanom, co miało być zarzewiem licznych konfliktów w przyszłości.
Pod koniec IV wieku plemiona germańskie dokonały konsolidacji pod rządami silnie wykrystalizowanej warstwy rządzącej po upadku struktury rodowej. Po pierwszych udanych wyprawach zauważyli poważne osłabienie cesarstwa. Przyciągani magnetyczną siłą cywilizacji znad Morza Śródziemnego ruszyli na jej podbój. Rolę głazu poruszającego lawinę, spełniło plemię Hunów.
Pojawienie się Hunów i pierwsza inwazja wizygocka Hunowie, lud turecko-mongolski, wywodził się ze stepów Azji Środkowej. Już w kronikach chińskich z II w. p.n.e. notowano liczne ataki koczowniczego ludu Xiongnu. Właśnie przed nimi Państwo Środka miało być chronione przez Wielki Mur. W drugiej połowie IV w. nastąpiły istotne zmiany w klimacie – step w wielu miejscach zaczął pustynnieć. Dodatkowo lud Rouran (utożsamiany z Awarami) rozbił związek plemienny Hunów, przez co spowodował ich exodus na zachód. Część z nich, Hunowie Biali – Heftalici, utworzyła silną organizację na terenie dzisiejszego Afganistanu, zagrażając Persji i Indiom. Reszta ruszyła dalej, około 370 roku wkraczając na stepy czarnomorskie. Było to jedną z głównych przyczyn marszu Słowian i Scytów na zachód, co wymusiło również podobne ruchy Germanów.
Rozbijając związek plemienny wschodniego odłamu Gotów, Ostrogotów, Hunowie w 375 r. wzbudzili wielką panikę wśród Germanów czarnomorskich. Część Wizygotów, pod wodzą Fritigerna, zwróciła się do cesarza Wschodu Walensa o azyl w granicach cesarstwa. Cesarz zgodził się, w zamian żądając kontyngentu gockich wojowników dla armii cesarstwa. Wizygoci osiedli w Mezji, dokąd miała zostać wysłana żywność. Rzymianie jednak nie wywiązali się z obietnicy i wśród uciekinierów wybuchł głód. Doszło do buntu Wizygotów, wspieranego przez miejscową ludność, ciemiężoną cesarskim fiskalizmem. Cesarz Walens, źle oceniwszy siły powstańcze, ruszył na nie, nie czekając na posiłki. W bitwie pod Adrianopolem 9 sierpnia 378 roku wojska rzymskie poniosły sromotną klęskę, a sam cesarz poległ.
Przegrana Rzymian zagroziła bezpieczeństwu granicy na Dunaju. Wciąż nowe fale germańskie pierzchające przed Hunami zalewały Półwysep Bałkański, łupiąc go niemiłosiernie. Nie mając wyboru, Teodozjusz Wielki zawarł z Wizygotami nowy układ (382), wedle którego ponownie byli uznani za sprzymierzeńców Rzymu, tym razem o zagwarantowanej autonomii, pod warunkiem dostarczania sił zbrojnych cesarstwu.