Powstańcze natarcia na Uniwersytet Warszawski – trzykrotne próby zdobycia kompleksu gmachów Uniwersytetu Warszawskiego podjęte przez żołnierzy Armii Krajowej podczas powstania warszawskiego 1944 roku.

Uniwersytet stanowił ważny punkt niemieckiego oporu w Śródmieściu. Znajdowały się tam magazyny broni i amunicji, a usytuowanie kampusu na skraju skarpy warszawskiej umożliwiało jego załodze pokrycie ostrzałem znacznej części Powiśla. Żołnierze AK usiłowali zdobyć Uniwersytet już w pierwszym dniu powstania, lecz ich natarcie załamało się ze względu na przewagę ogniową nieprzyjaciela. Jeszcze dwukrotnie, 23 sierpnia i 2 września, Zgrupowanie „Krybar” podjęło próbę opanowania kampusu. Mimo wykorzystania przez powstańców pojazdów opancerzonych również te natarcia zakończyły się niepowodzeniem z powodu przewagi ogniowej Niemców i słabej koordynacji działań poszczególnych oddziałów szturmowych.

W walkach o Uniwersytet poległo lub zostało rannych kilkudziesięciu żołnierzy Armii Krajowej.

Natarcie w godzinie „W” thumb|Brama Główna Uniwersytetu Warszawskiego w lipcu 1944. Widoczny niemiecki bunkier Latem 1944 roku kompleks gmachów Uniwersytetu Warszawskiego był jednym z silniejszych punktów niemieckiego oporu w okupowanej Warszawie. Jego załogę stanowiły dwie kompanie Wehrmachtu ze zgrupowania pułkowego mjr. Nöthe, liczące około 200 żołnierzy. Na terenie kampusu przebywało ponadto kilkudziesięciu rekonwalescentów z 944. batalionu bezpieczeństwa. Dowódcą załogi był kpt. Uhlich. W uniwersyteckich budynkach zmagazynowano znaczne ilości broni i amunicji: w samym tylko Gmachu Pomuzealnym przechowywano 4,5 tys. karabinów, a dwie sale Auditorium Maximum wypełniono skrzyniami z granatami. Jeszcze przed wybuchem powstania warszawskiego Niemcy silnie ufortyfikowali kampus. Przy bramie głównej od Krakowskiego Przedmieścia wznieśli betonowe bunkry, a dojścia od ul. Oboźnej zamknęli zasiekami z drutu kolczastego.

Zadanie zdobycia Uniwersytetu otrzymało VIII Zgrupowanie Obwodu Śródmieście Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, którym dowodził kpt. Cyprian Odorkiewicz ps. „Krybar”. Jednocześnie zgrupowanie miało także opanować: Elektrownię Miejską, gmach Komendy Policji Polskiej przy Krakowskim Przedmieściu, „Dom Niemiecki” w gmachu przedwojennego pałacu Rady Ministrów i sąsiedni Hotel Bristol, wartownię przy Wybrzeżu Kościuszkowskim oraz garaże SS znajdujące się w rejonie ulic Oboźnej i Dynasy. Do uderzenia na Uniwersytet wyznaczono dwie kompanie: 1. kompania pod dowództwem por. Edwarda Kiełczykowskiego ps. „Dan”, wsparta przez drużynę 119. plutonu saperów, miała uderzyć od strony ul. Browarnej z zadaniem zdobycia wschodniej części kampusu. Podstawa wyjściowa do ataku znajdowała się w garbarni przy ul. Gęstej. 2. kompania pod dowództwem por. Mariana Mokrzyckiego ps. „Bicz”, wsparta przez drużynę saperów oraz 1105. pluton Kolumny Motorowej „Wydra”, miała nacierać od strony ul. Oboźnej z zadaniem zdobycia południowej części kampusu. Jej żołnierze mieli także opanować pobliskie garaże SS i Pałac Staszica. Podstawa wyjściowa 2. kompanii znajdowała się w budynkach przy ul. Oboźnej 8 i 10 oraz przy ul. Sewerynów 5. Kompania miała na stanie zaledwie trzy pistolety maszynowe i siedem pistoletów.

Rozpoznanie, które przeprowadzono przed południem 1 sierpnia 1944 roku, uświadomiło polskiemu dowództwu, że Niemcy wzmocnili załogę Uniwersytetu, a także zorganizowali dodatkowe stanowiska ogniowe. W dodatku po godzinie 16:00 ze Śródmieścia zaczęły dochodzić odgłosy strzelaniny, zapoczątkowanej starciami niemieckich patroli ze zmierzającymi na punkty zborne powstańcami. W tej sytuacji kpt. „Krybar” obawiając się całkowitej utraty elementu zaskoczenia, zarządził rozpoczęcie szturmu na Uniwersytet już o godzinie 16:45, tj. na kwadrans przed godziną „W”.

Na rogu ulic Cichej i Topiel ustawiono powstańczy moździerz, który miał zadanie ostrzelać garaże SS przy ul. Dynasy. Polskie plany przewidywały, że na odgłos trzeciej salwy żołnierze VIII Zgrupowania ruszą do szturmu na Uniwersytet i „Dom Niemiecki”. Zanim jednak moździerz otworzył ogień, jego obsługa znalazła się pod ostrzałem niemieckiej broni maszynowej. Trzech polskich żołnierzy zostało rannych, a moździerz musiał zostać ewakuowany.

Jako pierwsza do natarcia ruszyła kompania por. „Bicza”. Dotarłszy do zbocza skarpy jej żołnierze napotkali rzędy zasieków z drutu kolczastego. Niemiecki ostrzał był tak silny, że wycięcie wyłomów nożycami okazało się niemożliwe. Polscy saperzy usiłowali więc rozerwać zasieki przy użyciu materiałów wybuchowych. Wkrótce jednak natarcie całkowicie się załamało, a wielu rannych i zabitych powstańców padło na zboczu skarpy. Ogień niemieckiej broni maszynowej, moździerzy i granatników był tak gwałtowny, że nie tylko przydusił żołnierzy AK do ziemi, lecz również zmusił ich do opuszczenia pozycji przy ul. Oboźnej. Powstańcy znaleźli się przy tym zarówno pod ostrzałem z terenu Uniwersytetu, jak i z lewego skrzydła – z gmachu Komendy Policji przy Krakowskim Przedmieściu. Wbrew wcześniejszym planom obiekt ten nie został zaatakowany przez 3. kompanię VIII Zgrupowania, gdyż do godziny „W” na jej punkt zborny stawiło się zaledwie czterech żołnierzy razem z dowódcą. Usiłując choć częściowo zasłonić swój odwrót tumanami dymu i kurzu, żołnierze 2. kompanii detonowali granaty na jezdni. Niemniej w czasie przeskoku przez Oboźną poległo co najmniej kilku powstańców. Straty byłyby zapewne jeszcze wyższe, gdyby nie odważna postawa pchor. Bogdana Schodowskiego ps. „Bartnicki”, który ogniem swego Stena związał niemieckie gniazdo ckm.

Gdy załamywało się już natarcie 2. kompanii, do walki włączył się powstańczy moździerz, którego załoga w międzyczasie zajęła stanowisko na podwórzu posesji przy ul. Cichej 8. Dwoma strzałami podpalono garaże przy ul. Dynasy, po czym moździerz przeniósł ogień na kampus uniwersytecki. Jego ostrzał wywołał wśród Niemców pewien zamęt, co ułatwiło zadanie 1. kompanii, która wyruszyła do natarcia o godzinie 17:00. Za cenę dużych strat żołnierze AK wspięli się na skarpę i opanowali zrujnowany w 1939 roku gmach Auditorium Maximum. W silnie ostrzeliwanym budynku wytrwali do zmroku, kiedy to por. „Dan” ze względu na kończącą się amunicję i brak perspektyw na wsparcie ze strony innych oddziałów wydał rozkaz odwrotu.

Pod ogniem załogi Uniwersytetu znaleźli się tego dnia nie tylko uzbrojeni powstańcy, lecz także sanitariuszki i przypadkowi cywile. Na ul. Browarnej żołnierze Wehrmachtu obrzucili granatami patrol sanitarny ss. urszulanek. Zginęły wtedy cztery zakonnice oraz cywil, któremu niosły pomoc. Kierująca patrolem s. Jana Płaska została ciężko ranna.

Kolejne dni powstania 2 sierpnia nad ranem załoga Uniwersytetu dokonała wypadu w rejon ulic Oboźnej, Dynasów, Słowackiego i Sewerynów. Mieszkańców okolicznych domów, w tym kilkunastu ukrytych między nimi powstańców, ujęto i pognano na dziedziniec Uniwersytetu. Na skutek tego kontrataku kpt. „Krybar” został wraz z kilkuosobowym pocztem odcięty od głównych sił swojego zgrupowania. Zdołał do nich dołączyć dopiero wieczorem następnego dnia. W międzyczasie dowódca załogi Uniwersytetu zaproponował zwolnienie przetrzymywanych na terenie kampusu cywilów w zamian za uwolnienie niemieckich żołnierzy wziętych do niewoli przez powstańców. Porucznik „Bicz”, który pod nieobecność „Krybara” przejściowo objął dowodzenie nad zgrupowaniem, zdecydował się przyjąć tę ofertę. Dzięki temu do szeregów powrócili żołnierze ujęci wraz z ludnością w drugim dniu powstania, w tym szef sanitariatu zgrupowania ppor. Lucjan Stępień ps. „Seweryn”. thumb|Kapitan „Krybar” (drugi od lewej) wraz z żołnierzami swojego zgrupowania 5 sierpnia Niemcy spalili najbliżej położone domy przy Krakowskim Przedmieściu, Oboźnej i Browarnej, zamierzając w ten sposób stworzyć pas ochronny wokół Uniwersytetu i poszerzyć pole swojego ostrzału. Niektórych mieszkańców, przede wszystkim osoby starsze i dzieci, pozostawiono w budynkach, by spłonęli żywcem. Większość jednak ujęto i wykorzystano jako „żywe tarcze”, aby osłonić natarcie czołgów w kierunku Nowego Światu. 17 sierpnia Niemcy z załogi Uniwersytetu spalili także domy przy ul. Furmańskiej, uprzednio je obrabowawszy.

Usytuowanie kampusu na skraju skarpy warszawskiej umożliwiało Niemcom pokrycie znacznej części Powiśla ogniem broni maszynowej i granatników. Ostrzał powodował znaczne straty wśród powstańców i ludności cywilnej. Nieco później na terenie kampusu ulokowano wyrzutnię rakietową „Nebelwerfer”, która ostrzeliwała Stare Miasto. Polscy żołnierze, zwłaszcza strzelcy wyborowi, usiłowali w miarę możliwości szachować ostrzałem załogę Uniwersytetu, wielokrotnie zadając jej straty w zabitych i rannych.

Okolice Uniwersytetu stały się areną licznych potyczek. 8 sierpnia z terenu kampusu wyszło niemieckie natarcie w kierunku ulic Topiel i Leszczyńskiej, które jednak zostało szybko odparte przez żołnierzy AK. Po obu stronach byli ranni. Dwa dni później załoga Uniwersytetu przeprowadziła kolejny wypad. Niemcy spalili wtedy dom przy ul. Browarnej 17 i uprowadzili jego mieszkańców. Z kolei 12 sierpnia z rejonu ulic Leszczyńskiej i Oboźnej żołnierze 4. kompanii przeprowadzili pozorowany atak na Uniwersytet, skutecznie odwracając uwagę Niemców od natarcia na ich placówkę przy ul. Karowej. 14 sierpnia na ul. Bartoszewicza żołnierze 2. kompanii zdobyli niemiecki półgąsienicowy transporter opancerzony typu Sd.Kfz.251/3 Ausf.D. Należał on do 5 Dywizji Pancernej SS „Wiking” i zmierzając z rejonu ul. Królewskiej z rozkazami dla załogi Uniwersytetu, wjechał omyłkowo na teren opanowany przez powstańców. 18 sierpnia niemiecki oddział osłaniany ogniem z Uniwersytetu zaatakował placówkę Zgrupowania „Konrad” w szkole przy ul. Dobrej, został jednak odparty, tracąc trzech zabitych. Tego samego wieczora inny oddział dokonał nieudanego wypadu na polskie placówki w ruinach domów przy ul. Browarnej. Z kolei następnego wieczora z terenu Uniwersytetu wyszła niewielka grupa wypadowa, która usiłowała wedrzeć się do garaży przy ul. Dynasy, lecz została odparta przez żołnierzy 2. kompanii.

W czasie, gdy Uniwersytet pozostawał odcięty od głównych sił niemieckich w Warszawie, jego załogę zaopatrywano w żywność drogą powietrzną, poprzez zrzut zasobników. Jeden z nich został 9 sierpnia przejęty przez powstańców. Kapitan „Krybar” za pośrednictwem jeńców niemieckich dwukrotnie zaproponował kpt. Uhlichowi kapitulację, na co ten odpowiedział analogicznym żądaniem pod adresem powstańców.

Natarcie w dniu 23 sierpnia thumb|Zdobyczny transporter opancerzony „Jaś”/„Szary Wilk”, który wykorzystano w natarciach na Uniwersytet thumb|Wyprodukowany przez powstańców samochód pancerny „Kubuś”, który wykorzystano w natarciach na Uniwersytet thumb|Alejka prowadząca od bramy głównej przy Krakowskim Przedmieściu do gmachu starej biblioteki. Tędy 23 sierpnia 1944 nacierała grupa szturmowa „Szarego Wilka” Dowódca Okręgu Warszawskiego AK płk. Antoni Chruściel ps. „Monter” optymistycznie oceniał rozwój sytuacji na frontach powstańczych i planował podjąć szeroko zakrojone działania zaczepne w kierunku Śródmieścia Południowego i Mokotowa. Przed rozpoczęciem ofensywy zamierzał jednak skrócić front i uzyskać większą swobodę operacyjną. W tym celu zarządził likwidację silnych niemieckich punktów oporu, które jak dotąd skutecznie wiązały powstańcze oddziały w Śródmieściu Północnym. Zadanie zdobycia Komendy Policji i kościoła Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu otrzymała Grupa „Śródmieście Północ”, podczas gdy Zgrupowanie „Krybar” miało uderzyć z Powiśla na Uniwersytet. Datę natarcia wyznaczono na 23 sierpnia na godz. 4:00 rano. Dzień przed atakiem kilkunastu polskich strzelców wyborowych ostrzelało zabudowania kampusu z pozycji przy ul. Browarnej. Udało im się wtedy sprowokować Niemców do ujawnienia niektórych stanowisk broni maszynowej.